Opublikowano
2014-12-17 10:30 (akt. 2019-12-13 11:40)
Licencja
Wolna licencja

Dlaczego wprowadzono stan wojenny?

(strona 3)

16 grudnia 1981 roku pluton ZOMO otworzył ogień do górników strajkujących w kopalni Wujek. To tragiczne wydarzenie pozostaje chyba najbardziej wyrazistym symbolem Stanu Wojennego. Od tych wydarzeń minęło już ponad trzydzieści pięć lat. Spróbujmy odpowiedzieć: dlaczego wprowadzono stan wojenny?


Strony:
1 2 3 4 5

Jaruzelski wkracza na scenę

Droga do stanu wojennego – kalendarium

Czytaj dalej...
W lutym 1981 roku premierem PRL został Wojciech Jaruzelski. Tej zmiany oczekiwali w Polsce wszyscy – Józef Pińkowski był postacią, która nie potrafiła zdobyć sobie autorytetu w społeczeństwie i w aparacie władzy. Jaruzelski był zaprzeczeniem Pińkowskiego. Żołnierz z kartą frontową, sprężysty, służbisty i zdecydowany. Oficjalna propaganda podkreślała szlacheckie pochodzenia generała i czyniła niedwuznaczne aluzje co do jego pobytu w głębi ZSRR w latach 1939-1943. Ale przede wszystkim Jaruzelski był doświadczonym wojskowym aparatczykiem, mającym silne oparcie nie tylko w Moskwie, ale również w kraju, w strukturach wojska. W sytuacji gdy kraj targany był nieustannymi strajkami i sporami na linii władze-„Solidarność”, wojsko pozostawało jednym z nielicznych elementów państwa, które działało płynnie i bez zakłóceń. Dawało to nadzieję, że podobnie sprężyście i skutecznie zacznie działać administracja publiczna pod kierownictwem premiera-generała.

Styczeń i luty 1981 nie były w Polsce spokojne. Główny spór pomiędzy władzami a „Solidarnością” toczył się o wolne soboty, a także o rejestrację niezależnych organizacji studenckiej i chłopskiej. Nic dziwnego, że Jaruzelski w swoim expose zaapelował o „90 dni spokoju”. Apel nie wytrzymał jednak próby czasu. 19 marca 1981 roku na posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy doszło do pobicia przez milicjantów trzech działaczy „Solidarności”: Jana Rulewskiego, Mariusza Łabentowicza i Michała Bartoszcze. Okupowali oni salę obrad w proteście przeciwko niezgodzie władz na rejestrację rolniczej „Solidarności”. Incydent z pozoru nie był znaczący, ale w napiętej sytuacji w kraju stał się powodem gwałtownego zaognienia sytuacji. „Solidarność” od razu zażądała ukarania winnych pobicia. Władze były świadome, że nie mogą się cofnąć: ukaranie milicjantów mogło spowodować, że mundurowi poczują się oszukani i wypowiedzą posłuszeństwo. Sytuacja była patowa. Napięcie w kraju sięgnęło absolutnego zenitu.

Telegram ocenzurowany w okresie Stanu Wojennego (Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0.)

Co rzeczywiście stało się w Bydgoszczy? Czy doszło do prowokacji czy też może zupełny przypadek doprowadził do eskalacji napięcia? Pomimo wieloletnich badań, historycy nie są w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Warto spojrzeć jednak na wymowę faktów, o których wiemy. W marcu 1981 roku zorganizowane zostały duże manewry wojskowe Sojuz 81. Wzmagały one nerwowość w całym kraju – tak „Solidarność” jak władze były świadome, że manewry mogą płynnie przejść w interwencję wojskową. W połączeniu z nierozwiązanymi konfliktami o rejestrację Niezależnego Zrzeszenia Studentów oraz chłopskiej „Solidarności”, stanowiło to solidny ładunek wybuchowy. Wydarzenia bydgoskie mogły odegrać rolę zapalnika.

W takiej sytuacji 22 marca 1981 roku doszło do nieformalnego spotkania Lecha Wałęsy i Wojciecha Jaruzelskiego. Nastrój rozmowy był poważny. W jej trakcie lider „S” obiecał premierowi, że w kraju nie dojdzie do strajku generalnego (mógłby on stanowić dogodny pretekst do sowieckiej interwencji). W odpowiedzi Jaruzelski obiecał, że jeżeli nie dojdzie do strajku generalnego, to nie zostanie wprowadzony stan wojenny. Problem polegał jednak na tym, że Wałęsa nie miał prawa obiecywać Jaruzelskiemu czegokolwiek. Decyzja o ogłoszeniu lub nie ogłaszaniu strajku generalnego zależała bowiem od ciała kolegialnego – Krajowej Komisji Porozumiewawczej.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Tomasza Leszkowicza – „Oblicza propagandy PRL”:

Autor: Tomasz Leszkowicz
Tytuł: „Oblicza propagandy PRL”

ISBN: 978-83-65156-05-1

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 116

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3 4 5
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Waldzio1910 |

"Na to nakładała się zręczna propaganda prowadzona przez stronę rządową. Z jednej strony bowiem, obarczała ona „Solidarność” winą za bardzo trudną sytuację gospodarczą. Wskazywano, że to głównie przerwy w pracy wywołane strajkami zadają poważne ciosy gospodarce narodowej. Jednocześnie liderzy „Solidarności” byli przedstawiani jako nieodpowiedzialni awanturnicy, którzy w rzeczywistości nie interesują się losem Polski, ale jedynie swoimi własnymi, partykularnymi interesami."
Skąd ja to znam? :p



Odpowiedz

Gość: Andrzej |

Wiem, że pamięć zawodzi, ale deklarację do "S" podpisałem już w czerwcu, wcześniej w marcu do WZZ. Coś tu nie gra IMO



Odpowiedz

Odpowiedź na tytułowe pytanie jest bardzo prosta, jeżeli zrezygnuje się z dzisiejszej poprawności politycznej i jeżeli weźmie się pod uwagę wyniki sondaży przeprowadzonych, zarówno po wprowadzeniu stanu wojennego, jak i aktualnych. O ile nie bardzo mogliśmy wierzyć wynikom badania opinii społecznej z okresu rządów Jaruzelskiego, wskazującym na ponad pięćdziesięcioprocentowe poparcie dla stanu wojennego, to dzisiejsze sondaże nadal wskazują, że prawie połowa Polaków uważa, iż było to posunięcie nieodzowne dla zapewnienia spokoju w kraju. Dzieje się tak, pomimo że przez ostatnie trzydziestolecie publicystyka - niezależnie od swych barw politycznych - nazywała stan wojenny wyłącznie złem, w dodatku złem czystej postaci.



Odpowiedz

Gość: Pro publico |

Autor nic nie wspomniał o planach Operacji "Karkonosze". Towarzysze czechosłowaccy raczej sami nie wpadli na pomysł postawienia w stan gotowości kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy (w tym przynajmniej jednej dywizji pancernej), przegrupowania ich skrycie pod granicę i opracowaniu szczegółowego "rozkładu jazdy" rajdu wgłąb terytorium PRL - to wszystko miało się odbyć bez porozumienia, koordynacji i wytycznych Wielkiego Brata...? Absurd.



Odpowiedz

Gość: Michał |

Z przykrością muszę stwierdzić, że artykuł nieco tendencyjny i oparty na wybranych źródłach i materiałach pod teorię



Odpowiedz
Michał Przeperski

Pasjonat historii i słowa pisanego. Absolwent historii w Instytucie Historycznym UW oraz prawa na Wydziale Prawa i Administracji UW; doktorant Instytutu Historii PAN i pracownik Instytutu Pamięci Narodowej. Od stycznia 2012 r. do czerwca 2014 r. redaktor naczelny portalu „Histmag.org”. Publikował m.in. w „Polityce”, „Znaku”, „Frondzie LUX”, „44 / Czterdzieści i Cztery. Magazynie Apokaliptycznym” i „Nowych Książkach”. Przygotowuje rozprawę doktorską o działalności politycznej Mieczysława F. Rakowskiego. Autor książki „Nieznośny ciężar braterstwa. Konflikty polsko-czeskie w XX wieku” (2016).

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org