Opublikowano
2014-12-17 10:30 (akt. 2019-12-13 11:40)
Licencja
Wolna licencja

Dlaczego wprowadzono stan wojenny?

(strona 5)

16 grudnia 1981 roku pluton ZOMO otworzył ogień do górników strajkujących w kopalni Wujek. To tragiczne wydarzenie pozostaje chyba najbardziej wyrazistym symbolem Stanu Wojennego. Od tych wydarzeń minęło już ponad trzydzieści pięć lat. Spróbujmy odpowiedzieć: dlaczego wprowadzono stan wojenny?


Strony:
1 2 3 4 5

Finał

Jesienią 1981 roku Wojciech Jaruzelski stał się jedynym politykiem w kraju, który mógł podjąć decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego. Przygotowania do jego wprowadzenia trwały już od wielu miesięcy. Prace sztabowców MSW i MON były już na ukończeniu. Wyraźnej zmianie ulegała sytuacja w kraju. Ważne znaczenie miało nie tylko odzyskanie sprawności przez aparat partyjny i najwyższe kierownictwo. Niemniej istotne było to, że Polacy byli już wyraźnie zmęczeniu niekończącym się kryzysem politycznym. Od sierpnia 1980 r. nie było bowiem miesiąca, aby nie pojawił się problem polityczny, któremu towarzyszyło ogromne zamieszanie, wymuszające aktywność szerokich rzesz Polaków. Chyba jeszcze ważniejsze było jednak to, że w ciągu kilkunastu miesięcy legalnej działalności „Solidarności” warunki życia w Polsce wyraźnie się pogorszyły. Półki sklepowe były puste, inflacja rosła, a kolejne strajki nie załatwiały podstawowych problemów dnia codziennego.

13 grudnia 1981 r. – dzień, który zmienił Polskę

Czytaj dalej...

Na to nakładała się zręczna propaganda prowadzona przez stronę rządową. Z jednej strony bowiem, obarczała ona „Solidarność” winą za bardzo trudną sytuację gospodarczą. Wskazywano, że to głównie przerwy w pracy wywołane strajkami zadają poważne ciosy gospodarce narodowej. Jednocześnie liderzy „Solidarności” byli przedstawiani jako nieodpowiedzialni awanturnicy, którzy w rzeczywistości nie interesują się losem Polski, ale jedynie swoimi własnymi, partykularnymi interesami.

Bardzo charakterystyczne są tu losy Rady Porozumienia Narodowego. Z inicjatywą powołania RPN wystąpiły władze jesienią 1981 roku. Jaki by cel tej inicjatywy? Na pewno chodziło o ustabilizowanie sytuacji w kraju, ale tyko na warunkach podyktowanych przez komunistów. RPN mogłaby bowiem stać się miejscem, w którym rozmawialiby ze sobą, dla dobra społecznego reprezentanci różnych sił w społeczeństwie. Z jednej strony znaleźli by się tam członkowie najwyższych władz, z drugiej reprezentanci Kościoła, lub przez Kościół wskazani, z trzeciej z kolei przedstawiciele rozmaitych organizacji społecznych. Rola „Solidarności” zostałaby w takiej sytuacji zredukowana do jednej z wielu sił społecznych. Jaki z tego wniosek? Taki, że pomysł RPN był z jednej strony próbą osłabienia „Solidarności”, przy jednoczesnej próbie mydlenia oczu społeczeństwu. Władze chciały przekonać Polaków, że chcą porozumienia. W gruncie rzeczy ważniejsze było jednak odzyskanie kontroli nad sytuacją za wszelką cenę.

Z drugiej strony trzeba przyznać, że obie strony konfliktu: kierownictwo „Solidarności” oraz partii komunistycznej, znalazły się w sytuacji bez dobrego wyjścia. Jesienią popularność związku wyraźnie spadała, a perspektywy na nachodzący czas były kiepskie. To zachęcało liderów związku do usztywniania swoich stanowisk, także w celu uwiarygodnienia się przed szeregowymi członkami związku. A władze? Wojciech Jaruzelski był postrzegany jako odwrotność Stanisława Kani. Generał miał zrobić to, na co w opinii członków aparatu partyjnego poprzedniemu I sekretarzowi nie starczyło odwagi. I rzeczywiście, Jaruzelski zdecydował się na dramatyczny krok: wprowadził stan wojenny. Wprowadził go dlatego, że nie widział innego rozwiązania. Alternatywą było jedynie dalsze beznadziejne trwanie. Osłabiało to nie tylko Polskę, ale również partię komunistyczną i samego Jaruzelskiego. To prawda, że Polska mogła mieć problemy z przetrwaniem zimy 1981/1982 – brakowało bowiem opału i wielu produktów spożywczych. Tej zimy mógłby jednak nie przetrwać także Jaruzelski, gdyby nie wprowadził stanu wojennego. Kredyt zaufania jaki miał on w Moskwie, a także u członków rodzimego aparatu partyjnego mógł się szybko wyczerpać.

Obchody rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Krakowie (2006) (fot. Djdeaka/wikipedia; Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0.)

Próba oceny

Jak oceniać decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego? Bez wątpienia Jaruzelski działał w interesie Związku Radzieckiego, któremu zależało na tym, żeby Polacy samodzielnie rozwiązali własne problemy wewnętrzne. Straszak radzieckiej interwencji, którym tak obficie szermowano w latach 1980-1981 był – jak wykazują ostatnie badania – jedynie straszakiem. Kierownictwo sowieckie nie chciało wprowadzać do akcji swoich wojsk. Gwoli uczciwości trzeba jednak przyznać, że brzemię takiego straszaka nie byłoby łatwe do udźwignięcia dla żadnego polityka. Materiały radzieckie wskazują, że Jaruzelski prosił Moskwę o gwarancje wsparcia militarnego, jednak mu ich odmówiono. Ale czy oznacza to, że gdyby szybkie wprowadzenie stanu wojennego się nie powiodło to Jaruzelski pozostałby bez bratniej pomocy, pozostawiony sam sobie? Taką wersję trzeba włożyć między bajki. Gdyby mechanizm stanu wojennego został puszczony w ruch, ale pomimo to się nie powiódł i np. zaczęłaby się wojna domowa, Moskwa musiałaby w jakiś sposób interweniować, bez względu na koszty polityczne. Dla naszego kraju byłby to zdecydowanie najczarniejszy scenariusz.

Zrealizowany został scenariusz – mimo wszystko – nieco lepszy: wolnościowy zryw „Solidarności” został skutecznie stłumiony polskimi rękami. Gen. Jaruzelski wprowadził więc w życie wariant „mniejszego zła”. Ale było to zło. Rodziny górników z kopalni „Wujek” oraz kilkudziesięciu innych ofiar stanu wojennego wiedzą to najlepiej. Do ofiar stanu wojennego można zresztą zaliczyć nie tylko tych, którzy nigdy nie wrócili z grudniowej szychty. Nie wolno zapominać o tych, których wyrzucono z pracy, których kariery zostały złamane oraz tych, którym odebrano nadzieję na lepsze, godniejsze życie. Do pośrednich ofiar stanu wojennego można też zaliczyć milion Polaków, którzy na zawsze opuścili ojczyznę w latach 80.

Zapewne, gdyby Wojciech Jaruzelski nie zdecydował się na stan wojenny, znaleźliby się inni towarzysze, którzy zajęliby jego miejsce i dokonali tego czynu. Stało się inaczej. Jaruzelski podjął decyzję i to na nim spoczywa odpowiedzialność.

Bibliografia:

  • Jan Dziadul, Wypijmy za czołgi, „Polityka”, 2011, nr 24;
  • Tomasz Kozłowski, Wariant Kani, „Polityka”, 2012, nr 50;
  • Karol Modzelewski, Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca, Warszawa 2013;
  • Krzysztof Osiński, Piotr Rybarczyk, Kryzys bydgoski 1981. Przyczyny, przebieg, konsekwencje. Tom I. Monografia, Bydgoszcz–Gdańsk–Warszawa 2013;
  • Andrzej Paczkowski, Droga do «mniejszego zła». Strategia i taktyka obozu władzy, lipiec 1980–styczeń 1982, Kraków 2002;
  • PZPR a „Solidarność" 1980–1981. Tajne dokumenty Biura Politycznego, wstęp Tomasz Kozłowski, Warszawa 2013;
  • Mieczysław Rakowski, Dzienniki polityczne 1979-1981, Warszawa 2004;
  • Mieczysław Rakowski, Dzienniki polityczne 1981-1983, Warszawa 2004.

Polecamy e-book Tomasza Leszkowicza – „Oblicza propagandy PRL”:

Autor: Tomasz Leszkowicz
Tytuł: „Oblicza propagandy PRL”

ISBN: 978-83-65156-05-1

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 116

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.
Spodobał Ci się nasz materiał? Zapisz się do naszego newslettera!
Strony:
1 2 3 4 5
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Waldzio1910 |

"Na to nakładała się zręczna propaganda prowadzona przez stronę rządową. Z jednej strony bowiem, obarczała ona „Solidarność” winą za bardzo trudną sytuację gospodarczą. Wskazywano, że to głównie przerwy w pracy wywołane strajkami zadają poważne ciosy gospodarce narodowej. Jednocześnie liderzy „Solidarności” byli przedstawiani jako nieodpowiedzialni awanturnicy, którzy w rzeczywistości nie interesują się losem Polski, ale jedynie swoimi własnymi, partykularnymi interesami."
Skąd ja to znam? :p



Odpowiedz

Gość: Andrzej |

Wiem, że pamięć zawodzi, ale deklarację do "S" podpisałem już w czerwcu, wcześniej w marcu do WZZ. Coś tu nie gra IMO



Odpowiedz

Odpowiedź na tytułowe pytanie jest bardzo prosta, jeżeli zrezygnuje się z dzisiejszej poprawności politycznej i jeżeli weźmie się pod uwagę wyniki sondaży przeprowadzonych, zarówno po wprowadzeniu stanu wojennego, jak i aktualnych. O ile nie bardzo mogliśmy wierzyć wynikom badania opinii społecznej z okresu rządów Jaruzelskiego, wskazującym na ponad pięćdziesięcioprocentowe poparcie dla stanu wojennego, to dzisiejsze sondaże nadal wskazują, że prawie połowa Polaków uważa, iż było to posunięcie nieodzowne dla zapewnienia spokoju w kraju. Dzieje się tak, pomimo że przez ostatnie trzydziestolecie publicystyka - niezależnie od swych barw politycznych - nazywała stan wojenny wyłącznie złem, w dodatku złem czystej postaci.



Odpowiedz

Gość: Pro publico |

Autor nic nie wspomniał o planach Operacji "Karkonosze". Towarzysze czechosłowaccy raczej sami nie wpadli na pomysł postawienia w stan gotowości kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy (w tym przynajmniej jednej dywizji pancernej), przegrupowania ich skrycie pod granicę i opracowaniu szczegółowego "rozkładu jazdy" rajdu wgłąb terytorium PRL - to wszystko miało się odbyć bez porozumienia, koordynacji i wytycznych Wielkiego Brata...? Absurd.



Odpowiedz

Gość: Michał |

Z przykrością muszę stwierdzić, że artykuł nieco tendencyjny i oparty na wybranych źródłach i materiałach pod teorię



Odpowiedz
Michał Przeperski

Pasjonat historii i słowa pisanego. Absolwent historii w Instytucie Historycznym UW oraz prawa na Wydziale Prawa i Administracji UW; doktorant Instytutu Historii PAN i pracownik Instytutu Pamięci Narodowej. Od stycznia 2012 r. do czerwca 2014 r. redaktor naczelny portalu „Histmag.org”. Publikował m.in. w „Polityce”, „Znaku”, „Frondzie LUX”, „44 / Czterdzieści i Cztery. Magazynie Apokaliptycznym” i „Nowych Książkach”. Przygotowuje rozprawę doktorską o działalności politycznej Mieczysława F. Rakowskiego. Autor książki „Nieznośny ciężar braterstwa. Konflikty polsko-czeskie w XX wieku” (2016).

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org