Opublikowano
2014-11-29 14:27
Licencja
Prawa zastrzeżone

Front zbliża się do Festung Breslau

Gdy w styczniu 1945 r. Armia Czerwona przekroczyła Wisłę i ruszyła na Zachód, Niemcy musieli zacząć bronić się już na własnej ziemi. Ruszyły przygotowania do obrony Festung Breslau.


Strony:
1 2 3

Wszędzie tak wiele okrucieństw, bezsensownych okrucieństw.
kapitan Grigorij Klimow

W niedzielę 21 stycznia 1945 roku na słupach ogłoszeniowych w całym Breslau pojawiło się obwieszczenie. Jego treść wkrótce potem została także powtórzona w gazetach i przez radio:

Mężczyźni z Breslau!
Stolica naszego Gau została ogłoszona twierdzą. Ewakuacja kobiet i dzieci z miasta już trwa i wkrótce zostanie zakończona. Zostaną podjęte wszelkie możliwe środki, aby zadbać o kobiety i dzieci!
Naszym zadaniem jako mężczyzn jest uczynienie wszystkiego, co konieczne dla wsparcia walczących oddziałów. Wzywam mężczyzn z Breslau, aby włączyli się w obronę naszej twierdzy. Twierdza będzie broniona do ostatka.
Kto nie może walczyć z bronią w ręku, musi ze wszystkich sił pomagać służbom publicznym i zaopatrzeniowym oraz w utrzymaniu porządku.
Dolnośląscy volkssturmiści, którzy z powodzeniem walczyli przeciw bolszewickim czołgom na obrzeżach naszego Gau, pokazali, że są gotowi bronić naszego domu do ostatniego. My okażemy nie mniejszą gotowość.
Hanke1

Od tej pory to miasto nie było już tylko Breslau, ale Festung Breslau. Także inne miasta i miasteczka położone wzdłuż frontu wschodniego jedno po drugim były ogłaszane twierdzami: Królewiec, Poznań, Piła, Gdańsk, Kostrzyn, Frankfurt nad Odrą. Miały pełnić taką samą rolę jak twierdze z minionych epok: po okrążeniu wiązać siły nieprzyjaciela, opóźniając natarcie Armii Czerwonej na zachód. Miały się trzymać aż do nadejścia odsieczy. Jednak żadna niemiecka Festung w 1945 roku tego nie doczekała. Wszystkie padły. Obwieszczenie gauleitera Karla Hankego oznaczało wyrok śmierci dla Breslau.

Miasto na początku XX wieku (domena publiczna).

W styczniu 1945 roku Breslau był twierdzą wyłącznie z nazwy. Nie pełnił bowiem takiej roli już od ponad stu lat, gdy Napoleon nakazał w 1807 roku zburzyć mury miejskie. „Breslau nie jest twierdzą” – stwierdziła wolontariuszka Niemieckiego Czerwonego Krzyża Lena Aschner. – „Jest stracony. Każdy to wie. Zwykli ludzie, Wehrmacht i SS”. Jakiś zagorzały członek partii nie zgadzał się z nią. „Musimy sprzedać nasze życie najdrożej jak się da” – przekonywał Aschner.2

Zobacz też:

I tak w trzecim tygodniu stycznia 1945 roku Karl Hanke oraz wojskowy komendant twierdzy zaczęli gromadzić wszelkie dostępne siły do obrony. Gauleiter powołał wszystkich mężczyzn w wieku od szesnastu do sześćdziesięciu lat w szeregi Volkssturmu. Generał Krause posunął się jeszcze dalej, żądając, aby każdy mieszkaniec miasta w wieku powyżej dziesięciu lat pomagał w „końcowych przygotowaniach do bitwy o nasze rodzinne miasto”. Te „końcowe przygotowania” oznaczały niszczenie podstawowej infrastruktury miejskiej. Drzewa ścinano, krzewy wycinano, w poprzek ulic budowano barykady z głazów, przewróconych pomników, samochodów, tramwajów i drutu kolczastego. „Nawet zmarłych nie zostawili w spokoju w ich własnych grobach” – stwierdził elektryk Hermann Nowack, komentując w ten sposób fakt, że do budowy barykad używano nawet płyt nagrobnych zabranych z pobliskich cmentarzy. „Istna farsa – te barykady bardziej utrudniają ruchy nam, niż przyczyniają się do powstrzymania Sowietów” – pisał uczeń Horst Gleiss. Na prawym brzegu Odry tramwaje kursowały tylko do Gwiazdy Szczytnickiej (ob. rondo Reagana). Żeby przejść dalej, mieszkańcy Breslau potrzebowali specjalnych przepustek – i sporej zręczności – żeby pokonać prawdziwy las powalonych drzew blokujących ulice. Zerwano asfalt i płyty chodnikowe, żeby można było wykopać głębokie na półtora metra okopy, z których żołnierze i volkssturmiści mieli niszczyć z pancerfaustów radzieckie czołgi. „Rosyjscy czołgiści będą potrzebowali piętnastu minut na pokonanie tych zapór” – szydził jakiś landser. „Przez czternaście minut będą się pokładać ze śmiechu i w minutę tędy przejadą”. Wszystkie sześćdziesiąt cztery mosty na Odrze i Widawie zostały przygotowane do wysadzenia w powietrze, a podejścia do nich zaminowano. Na murach na każdym rogu ulicy wypisywano hasła w stylu: „Każdy dom twierdzą”, „Jeśli się wycofasz, śmierć zawita do twego domu”, „Dzisiaj front jest wszędzie – zwalczaj złe nastroje na tyłach”.3

Przemawiający gauleiter Karl Hanke (fot. Mitschke, ze zbiorów Bundesarchive, Bild 183-1989-1120-502, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Germany). Z całego Breslau i całego Dolnego Śląska zaczęły napływać oddziały mające bronić stolicy prowincji. Plutonowy Hans Gottwald i jego towarzysze z 51. pułku grenadierów właśnie oglądali film w kinie w Legnicy leżącej około 70 kilometrów na zachód od Breslau, gdy projekcję przerwano i kazano żołnierzom natychmiast wrócić do koszar. Rankiem następnego dnia pułk jechał już do Breslau, mijając po drodze zmierzającą w przeciwną stronę falę uchodźców, z której dobiegał jedynie płacz dzieci. Wojskowe ciężarówki musiały się tłuc polnymi drogami, aby wreszcie zatrzymać się na Oporowie, przedmieściu leżącym osiem kilometrów od centrum miasta. Tutaj panował jeszcze większy zgiełk czyniony przez załadowane wozy, opróżniane stajnie i jeszcze głośniej płaczące dzieci. Żołnierze próbowali dodawać otuchy cywilom. Krzyczeli do nich: „Za parę tygodni będziecie z powrotem w domu!”. Odpowiadały im tylko pełne niedowierzania spojrzenia na skamieniałych obliczach. Manfred Preussner i jego koledzy z Hitlerjugend zostali przywiezieni otwartą ciężarówką do jakiejś szkoły, gdzie wydano im mundury Wehrmachtu i broń. Preussner był zachwycony. „W końcu spełniło się to, o czym marzyliśmy od dzieciństwa” – pisał szczęśliwy. – „W wieku szesnastu lat w pełni nadajemy się na żołnierzy”.4

Codziennie kolejni volkssturmiści składali przysięgę wojskową – i prawie codziennie przemawiał do nich Karl Hanke, czasami na jakimś skwerze, czasem na dziedzińcu któregoś z budynków, a czasem na placu Zamkowym. Zdarzało mu się występować nawet przed dwoma tysiącami nowo powołanych rekrutów. Co miał im do przekazania? „Nękać wroga wszędzie, gdzie tylko się da!”. Wróg był na obcej ziemi, a volkssturmiści znali „każdy kącik i każdą szparę” w Breslau i na jego przedmieściach. „Co noc podkradajcie się do wroga i nękajcie go!” – wzywał gauleiter, przywołując pamięć Erwina Rommla i okrzyk bojowy feldmarszałka, który zwykł mawiać: „Meine Herren, nie wstyd umierać za Wielkie Niemcy! Do ataku!”. Po złożeniu przysięgi świeżo upieczeni volkssturmiści mieli kilkakrotnie krzyknąć „Sieg Heil!” dla swego Führera, odśpiewać hymn narodowy, a następnie odmaszerować prosto na front.5 Wśród nich był między innymi Otto Rothkugel. Pożegnawszy swoją rodzinę, która opuściła miasto, ten emerytowany związkowiec zgłosił się do swojej kompanii Volkssturmu. Do ręki dostał przestarzały karabin produkcji włoskiej i dziesięć sztuk amunicji. Nie było żadnego szkolenia ani żadnych rozkazów. Jak zauważył Rothkugel, jego kompania stanowiła „bezkształtną masę. Wszystko wyglądało na zdezorganizowane. A na drugim brzegu Odry byli już Rosjanie”.6

Powyższy fragment pochodzi z:

Autor: Richard Hargreaves
Tytuł: „Ostatnia twierdza Hitlera. Breslau 1945”
Seria: Historia
Przekład: Tomasz Fiedorek
Oprawa: całopapierowa z obwolutą
ISBN: 978-83-7818-548-2
Wydanie: 1 (2014)
Stron: 544
Format: 150×225
Cena: 54.90 zł
Kup ze zniżką na stronach Wydawcy!

Przypisy

1 „Schlesische Tageszeitung” z 22 stycznia 1945 r.

2 Das Echolot: Fuga furiosa, Bd. 3, s. 478–479.

3 U. Frodien, Bleib übrig, s. 124; R. Becker, Niederschlesien 1945, s. 125; H. Gleiss, Pennäler, Pimpf und Volkssturmmann, Recklinghausen 1982, s. 2; Breslauer Apokalypse 1945, Bd. 1, s. 282, 517 i Breslauer Apokalypse 1945, Bd. 7, s. 872.

4 Breslauer Apokalypse 1945: Dokumentarchronik vom Todeskampf und Untergang einer Deutschen Stadt und Festung am Ende des zweiten Weltkrieges, Bd. 8. Letzte Nachträge, (red. Horst Gleiss), Rosenheim/Obb 1995, s. 21, 29; Breslauer Apokalypse 1945, Bd. 7, s. 549.

5 „Schlesische Tageszeitung” z 28 i 31 stycznia oraz 3 lutego 1945 r.

6 Breslauer Apokalypse 1945, Bd. 1, s. 247, 279.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Frank |

No cóż. Widać koledzy, że wasza wiedza jest z Polski. Brak wam spojrzenia miedzynarodowego. Problem wojny jest taki jak Totalnej Opozycji. Najwpierw zniszczyć wszystko, spalic wszystko, zbomardować wszystko. A nastepnie zasieldlic ludnościa tymczasową z nowym niezwiazanym z terenem elementem. Tak wykonali swoje zadanie Anglicy=Brytyjczycy i Francuzi. Wyrżnęli przy pomocy kryminalistów Indian w Ameryce i Aborygenów w Australii. A nastepnie zasiedlili te tereny nową ludnościa eksportowaną z innych kontynentów. Czy osiagnęli sukces? Nie Patrz Ameryka. Sfałszowali wybory jak Stalin i nazwali sie Demokratami. To jest tzw. Supremacja Nowej Zmiany na Ziemi. Kim jest V-ce Prezydent? Czarnai zmieszana z Żółtą oraz zona Żyda? Semici zajęli miejsca Indian. Supremacja Żydów.!!!



Odpowiedz

@ Gość: Frank
W tym, Frank, co napisałeś, nie widzę różnicy między wiedzą z Zachodu i z Polski. Dlaczego nam wytykasz niewiedzę w tej materii?
Mechanizm agresji imperializmu rosyjskiego, niemieckiego, angielskiego czy amerykańskiego jest podobny, niekiedy taki sam. Ta sama logika przemocy.



Odpowiedz

Gość: Jb |

Japonia. Kapitulacja wymuszona bombardowaniami i blokadą morską bez udzialu wojsk lądowych na terenie Japonii właściwej. To samo usiłowano zrobic Niemcami i oszczędzać przy tym zycie wlasnych zolnierzy. Stalin skapy nie byl i nie odzczedzal. Co bardziej odpowiadało Niemcom? Świadczą o tym miliony uciekajacych ze wschodu na zachód, pod bomby Harrisa... przed hordami dzikusow....



Odpowiedz

Gość: Komar |

"Stalin skąpy nie był i nie oszczędzał". To tak samo jak generał Tadeusz Komorowski "Bór". Też nie był skąpy i w powstaniu warszawskim nie oszczędzał ani żołnierzy Armii Krajowej, ani ludności cywilnej. A co do tematu wspaniałych alianckich nalotów i zbrodniczego gwałcenia niemieckich kobiet przez Armię Czerwoną - spotkałem się z tym, że podobno wśród ludności niemieckiej pod koniec wojny krążyło powiedzenie: "Lepszy Rosjanin na brzuchu niż Amerykanin nad głową". I wiem dlaczego: znałem osobę, która w czasie wojny była na robotach w Niemczech. Jako dziewczyna pracowała w gospodarstwie 30 km od Hanoweru. Z tej odległości oglądała dywanowy nalot aliancki na Hanower. Miasto płonęło kilka dni. Do miejscowości, w której przebywała, przywożono ze spalonego miasta rannych, głównie poparzonych. Zanim zmarli lub zanim wyzdrowieli, przeżywali potworne męczarnie, jak to zwykle jest u ludzi poparzonych. Los ludzi palonych żywcem jest nieporównywalny z losem gwałconych kobiet.



Odpowiedz

Gość: Marek Baran |

@ Gość: Jb
Bez żadnej nadziei na przekonanie Jb.
Niewiele wskórano bombardowaniami Niemiec a opór tego narodu jeszcze stężał po przedostaniu się do publicznej wiadomości Planu Morgenthaua. Oczywiście miliony uciekały przed dziczą ze Wschodu - w tym uparcie powtarzam i przed Polakami.
Teraz o Japonii. Ciągle mamy do czynienia z anglosaską wersją historii. Kapitulacja Japonii miała być wymuszona bombami atomowymi. Owszem, lecz tyko w połowie. Drugim strategicznym czynnikiem było przystąpienie ZSRR do wojny z Japonią 8 sierpnia 1945 r. i rozpoczęta dzień później ofensywa. Co się wtedy dokładnie działo w japońskich najwyższych sferach nie wiadomo, niemniej nawet Nagasaki nie wystarczyło. Szalę przechyliło dopiero całkowite rozbicie Armii Kwantuńskiej w ciągu kilku dni, utrata terytorium i przemysłu Mandżurii a może najbardziej radziecki desant na Sachalinie przeprowadzony z powodzeniem już 11 sierpnia. To były japońskie wyspy i o tym nie ma we wspomnianej wyżej wersji historii. Cesarz wygłosił swą mowę trzy dni później.
Tak więc proszę nie mówić, iż nie było udziału sił lądowych w pokonaniu Japonii.



Odpowiedz

Gość: aber |

H. Sienkiewicz: "do gnoju, a nie do boju" Jasne że Baran nie odróżnia rycerskiej walki od hajdamackiego mordu. Naloty strategiczne są częścią walki w XX wieku. Niszczą siłę żywą nieprzyjaciela i jego infrastrukturę techniczną. Zabijanie, gwałcenie kobiet to metody walki typowe dla potomków chłopów, vide, Wołyń. Rozumiem jednak pana Barana wątpliwości. Pokochaj genetykę...



Odpowiedz

Gość: jb |

Do Barana. Nie odróżnia gwałtów i obcinania piersi od strategicznych bombardowań. Sir Harris pisał: obrona p-lot III Rzeszy zatrudniał MILION Niemców, którzy nie służyli na froncie, dodatkowo zatrudniała kolejny MILION przymusowych robotników którzy NIE PRACOWALI W FABRYKACH, obrona plot Rzeszy angażowała około 50% myśliwców które NIE WALCZYŁY NA FRONCIE. obrona Rzeszy angażowała około 80% dział flak kaliber 88 mm które powinny były walczyć z T 44 na wschodnim froncie, a walczyły z nalotami . Zniszczenie rafinerii ropy, vide klęska ofensywy w Ardenach z powodu braku paliwa, Załamanie wojny podwodnej z powodu bombardowań baz Ubootów. Sir Harris był bohaterem, i nikogo nie zgwałcił ani nie obciął piersi...........



Odpowiedz

Gość: Marek Baran |

@ Gość: jb
A jaka była skuteczność owej rycerskiej walki? Produkcja wojenna Niemiec osiągnęła swój szczyt w I połowie 1944 roku, to jest wtedy, gdy już spora część niemieckich miast leżała w gruzach. W tych miastach zniszczono głównie zabytkowe śródmieścia, gdzie - jak wiadomo - znajdowały się największe fabryki. Oprócz tego Anglosasi nie wahali się przed niszczeniem francuskich miast ale z jakim skutkiem. Jeden z nalotów na Hawr obrócił miasto - nie niemieckie obiekty - w perzynę i spowodował wiele ofiar. To wiele oznacza od 1 do 2 tysięcy cywilów (nie zdołano policzyć) i 19 (słownie: dziewiętnastu) znanych z imienia i nazwiska Niemców. Dziękuję za taką rycerską walkę, wolę już hajdamaków. Oczywiście gwałcili. Rycerze zaś na wschodnim froncie zadowalali się tylko spaleniem całej wsi z jej ludnością. Gwałtów nie było. Aryjczycy brzydzili się i nami i Rosjanami.
Ogólnie to Polska miała trochę szczęścia, iż alianckim maszynom nie starczył zasięgu. Starczyło za to do czeskich Pardubic.



Odpowiedz

Gość: Jb |

Proszę o blokowanie tekstow Anonima. Potok obelg, wulgaryzmow, epitetow. Zero kultury i wiedzy. Język agresywnego szczeniaka



Odpowiedz
Richard Hargreaves

Absolwent Nottingham Trent University, dziennikarz "Navy News". W 2003 roku był korespondentem wojennym "Portsmouth Evening News" podczas wojny w Iraku. "Ostatnia twierdza Hitlera" to jego trzecia książka. Wcześniej opublikował "Niemców w Normandii" oraz "Blitzkrieg w Polsce: wrzesień 1939". Mieszka w Gosport koło Portsmouth.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org