Opublikowano
2020-09-28 09:00
Licencja
Wolna licencja

Piotr Pytlakowski – „Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski” – recenzja i ocena

Czy każdy rachunek krzywd domaga się wyrównania? Czy prawo do zemsty stanowi wystarczające usprawiedliwienie dla samosądów i uciekania się do akcji odwetowych przeciwko niedawnym katom? Z tymi trudnymi pytaniami zmaga się Piotr Pytlakowski w swoim reportażu o losach ludności niemieckiej w powojennej Polsce.


Piotr Pytlakowski – „Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski” – recenzja i ocena

Piotr Pytlakowski – Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski Autor: Piotr Pytlakowski
Tytuł: „Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski”
Wydawca: Dom Wydawniczy Rebis
Język oryginalny: angielski
Rok wydania: 2020
Oprawa: twarda
Format: 130×200 mm
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-8062-375-0
EAN: 9788380623750
Data premiery: 15.09.2020
Cena: 39,90 zł

Ocena naszego recenzenta: 7/10
(jak oceniamy?)
Inne recenzje książek historycznych
„W tym jak najbardziej chrześcijańskim, ale i bardzo ludzkim duchu, wyciągamy do Was, siedzących tu, na ławach kończącego się Soboru, nasze ręce oraz udzielamy wybaczenia i prosimy o nie”. W takich słowach polscy biskupi zwrócili się do niemieckiego episkopatu z okazji Millenium Chrztu Polski. Odważna deklaracja duchownych, wypowiedziana po upływie zaledwie dwudziestu lat od zakończenia krwawej wojny przypłaconej przez miliony Polaków życiem własnym, najbliższych i utratą całego dorobku, wywołała wzburzenie, zarówno opinii publicznej, jak i władz PRL, które w odwecie zapoczątkowały własną kampanię pod hasłem „Nie zapomnimy i nie przebaczymy”. Polacy, doświadczeni ogromem zła i pamiętni zbrodni jakich dopuścili się Niemcy podczas wojny, nie potrafili zrozumieć, o jakie wybaczenie biskupi proszą niedawnych oprawców. Nie dopuszczali do siebie również, że także i oni mogą mieć przyczyny do tego, by nie przebaczyć i nie zapomnieć. O tym właśnie przypomina w swojej książce Piotr Pytlakowski.

Piotr Zychowicz – „Germanofil. Władysław Studnicki. Polak, który chciał sojuszu z III Rzeszą” – recenzja i ocena

Kiedy po raz pierwszy czytałem napisaną przez Stanisława Cata-Mackiewicza syntezę historii dwudziestolecia międzywojennego, zaskoczyła mnie zamieszczona w niej lista ojców polskiej niepodległości. Cat uznał za nich, oprócz (co oczywiste) Piłsudskiego i Dmowskiego, także przedstawiciela konserwatystów galicyjskich Michała Bobrzyńskiego i mało mi wówczas znanego Władysława Studnickiego. W swojej nowej książce Piotr Zychowicz nieraz odwołuje się do tej ułożonej przez wileńskiego monarchistę listy. Czy po lekturze „Germanofila” jej skład stanie się bardziej zrozumiały?



Czytaj dalej...
Publikacja „Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski” opowiada o ludziach mieszkających przed wojną na terenach III Rzeszy, których rok 1945 zastał w nowej ojczyźnie – Polsce. Poprzez historie swoich bohaterów oraz nierzadko oddając głos im samym, autor opisuje trudną sytuację, w jakiej znalazło się wielu Niemców w nowej dla nich sytuacji. Zakrojone na szeroką skalę wysiedlenia w głąb Rosji sowieckiej i nieludzkie warunki ich organizacji, głodowe przydziały żywności, bezkarne napaści, rabunki, gwałty, problemy w szkołach czy urzędach, skutkujące koniecznością wyrzeczenia się tożsamości – to w książce Pytlakowskiego codzienna rzeczywistość, z jaką przyszło zmagać się wielu niemieckim mieszkańcom przedwojennej Rzeszy. Oprócz tego, powołując się na Marka Łuszczynę – autora książki „Mała zbrodnia” i stosowaną przezeń nomenklaturę „polskich obozów koncentracyjnych”, Pytlakowski porusza również temat działających w Polsce od 1945 r. obozów odosobnienia dla ludności niemieckiej oraz trudnych warunków ich funkcjonowania.
Poza tymi przykładami, szczególną uwagę autor poświęca jednak opisowi zbrodni dokonanych na ludności niemieckiej w 1945 r. w Aleksandrowie Kujawskim i innych miejscowościach powiatu nieszawskiego. Do pierwszej miało dojść na terenie tzw. „Młyna Parowego”, w którym to funkcjonariusze samorzutnie utworzonej milicji, a następnie MO i UB, według relacji przywołanych w książce osób w bezwzględny sposób terroryzowali i mordowali przetrzymywanych w nich Niemców. Drugi przypadek dotyczy natomiast zabójstwa do jakiego doszło w nocy z 7 na 8 sierpnia 1945 r. w Nieszawie, na Bulwarze Wiślanym. Według zeznań świadków, działający wspólnie i w porozumieniu funkcjonariusze miejscowego posterunku MO i KPMO w Aleksandrowie Kujawskim, pijani zapędzili kilkunastu Niemców na brzeg rzeki, po czym zrzucili ich z wysokiego na cztery – pięć metrów bulwaru do Wisły.

Robert Forczyk – „Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939” – recenzja i ocena

Książka Roberta Forczyka zasługuję na uwagę choćby dlatego, że naprawdę rzadko się zdarza, aby zachodni autor pochylił się nad Kampanią Polską 1939 roku z taką uwagą.



Czytaj dalej...
Nad obiema sprawami pochylił się pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku, wszczynając postępowanie wyjaśniające. Obie jednak – z powodu braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa oraz wobec śmierci części sprawców i niemożności wykrycia pozostałych – umorzył. To też Pytlakowski wypomina tej instytucji w swojej publikacji. Głośno i odważnie zarzuty formułuje również wobec wymienionych z imienia i nazwiska Polaków, służących w samozwańczej milicji i odpowiedzialnych za powyższe zbrodnie, wobec ówczesnych władz PRL, odpowiedzialnych za politykę dyskryminacji ludności niemieckiej, wreszcie wobec rządu III Rzeczpospolitej, w tym głównie służ specjalnych, inwigilujących polityków mniejszości niemieckiej, podejrzanych o współpracę z SB. W sposób pośredni autor odwołuje się także do polskich sumień, domagając się od nich rozliczania z prawdą i uznania historycznej winy.
Omawiana pozycja nie jest pierwszą książką Piotra Pytlakowskiego, poruszającą odważną, dla wielu być może kontrowersyjną tematykę. Dziennikarz i scenarzysta ma na swoim koncie wiele publikacji dotykających trudnych, ważnych politycznie tematów – zaliczają się do nich m.in. „Republika MSW”, „Agent Tomasz i Inni. Przykrywkowcy”, „Olewnik. Śmierć za 300 tysięcy”, „Czekając na kata. Rozmowy ze skazanymi na śmierć” czy „Alfabet mafii”. Mimo iż przyznaje, że nie lubi określać się mianem dziennikarza śledczego, większość książek, które napisał sam lub we współpracy z innymi autorami zalicza się do sztandarowych dzieł literatury faktu, w 1999 r. został zaś laureatem nagrody Grand Press w kategorii „dziennikarstwo śledcze”. W tym też sensie najnowsza książka autora – „Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski” idealnie wpisuje się w jego dorobek – tak jak pozostałe pozycje rzuca wyzwanie poprawności politycznej i skłania do zmierzenia się z wstydliwą, pomijaną przez długi czas milczeniem prawdą. Czy jednak na pewno jest ona tak jednostronna jak przedstawia ją Pytlakowski?

„Fall Weiss” – prawdy i mity o niemieckiej inwazji na Polskę

Wokół niemieckiej agresji na Polskę we wrześniu 1939 roku narosło wiele historycznych mitów. Które z nich są powtarzane najczęściej? Jakie były kluczowe momenty wrześniowych walk? Pod jakimi względami Polska była dobrze przygotowana, a gdzie pojawiły się poważne braki? Między innymi o tym rozmawialiśmy z dr. Robertem Forczykiem, historykiem, byłym żołnierzem U.S. Army oraz autorem książki „Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939”.



Czytaj dalej...
Omawiana publikacja ma formę reportażu i oparta jest głównie na wypowiedziach świadków historii – osób niemieckiego pochodzenia bezpośrednio dotkniętych „jarzmem polskiej niesprawiedliwości”. Już choćby z tego powodu ma ona poruszający charakter. Autor umiejętnie i nie bez powodzenia gra na emocjach czytelników – czyni to poprzez dobór rozmówców i ukazanie ich trudnych losów z perspektywy kilkuletnich, bezbronnych dzieci czy kobiet, poprzez dosadny język bohaterów, opisujących okrucieństwo rabunków czy zbrodni czy przez stosowane nazewnictwo – jak chociażby „transporty śmierci” czy „obozy śmierci” – wywołujące u polskich czytelników jednoznaczne skojarzenia. Nie sposób oczywiście umniejszać krzywd doznanych przez ludność niemiecką na ziemiach polskich czy odbierać im prawa do cierpienia. O ile jednak trudno zaprzeczyć, że do takowych doszło, o tyle skonstruowana w taki sposób publikacja ukazuje dość jednostronny obraz historii powojennej Polski, bez wysłuchania drugiej strony, co mogłoby niewątpliwie znacząco ubogacić podjętą przez autora dyskusję. Dodatkowo momentami autor zbyt wysoce generalizuje swój opis, obarczając winą za samozwańcze akcje odwetowe na ludności niemieckiej sumienie całego narodu, na co wskazuje już chociażby sam tytuł książki. Tymczasem rzeczywistość jest często o wiele bardziej złożona i rzadko kiedy daje się ująć w prosty schemat: krzywdzący – ofiara.

Ignorancja zwana antysemityzmem

Gdzie powinien szukać Polak chcący odnaleźć zabytki pożydowskie? Polecam mu szukać w krzakach, chaszczach, na dzikich wysypiskach śmieci lub w zaniedbanych częściach miast. Wiele pozostałości po polskich Żydach niszczeje dziś w zapomnieniu, a inne ulegają mniej lub bardziej świadomej dewastacji. Tylko nieliczne udaje się przywrócić do dawnej świetności.



Czytaj dalej...
Temat losów niemieckiej ludności w powojennej Polsce to temat trudny, momentami wstydliwy i niewygodny, ale również temat, o którym trzeba mówić. Na chłodno, bez emocji i z dużą pokorą wobec historycznej prawdy oraz tych, którzy są jej świadkami. Książka Piotra Pytlakowskiego do takiej dyskusji skłania i mimo iż głos w niej oddaje wyłącznie jednej stronie – prowokuje i zachęca do zagłębienia się w temat i rozliczenia z niełatwą historią. Polecam uwadze.

Zainteresowała Cię nasza recenzja? Zamów książkę Piotra Pytlakowskiego – „Ich matki, nasi ojcowie. Niewygodna historia powojennej Polski” bezpośrednio pod tym linkiem, dzięki czemu w największym stopniu wesprzesz działalność wydawcy lub w wybranych księgarniach internetowych:


Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Polacy po wojnie mieli takie przekonanie, iz każdy Niemiec jakoś uczestniczył w niemieckich zbrodniach, choćby w roli folksów; przecież to oni przekazali Niemcom jeszcze przed ich wkroczeniem lub zaraz po listy Polaków do likwidacji jako wrogów Rzeszy! W czasie wojny oni, jeśli nie służyli w Wermachcie, byli dla rodowitych Niemców informatorami i przewodnikami (miałem takiego w swoim domu, oczywiście jako dziecko).



Odpowiedz

Gość: mall |

Przyznam,że po lekturze książki nie rozumiem zarzutu sformułowanego w recenzji w zdaniu: "O ile jednak trudno zaprzeczyć, że do takowych doszło, o tyle skonstruowana w taki sposób publikacja ukazuje dość jednostronny obraz historii powojennej Polski, bez wysłuchania drugiej strony, co mogłoby niewątpliwie znacząco ubogacić podjętą przez autora dyskusję." Jest on niezrozumiały dlatego, że książka opisuje różne historie, nie tylko mordy na Niemcach i do tego historie są różne. Znaleźć też można w książce fantastyczne słowa z pewnej konferencji (niestety nie pamiętam autora słów) na temat zbiorowego odwetu: jest on podwójnie dramatyczny bo nie dość, że odwet brany jest na osobach, które nie zawiniły sytuacji, to jeszcze jest brany przez osoby, które najmniej krzywd doświadczyły. Mając to na uwadze oraz przytoczone historie nietrudno zapytać o odpowiedzialność zbiorową właśnie. Skoro jako społeczeństwo jesteśmy jej zwolennikami (co widać czasami w komentarzach czy w social mediach) to czy jesteśmy gotowi ponieść konsekwencje własnych działań? Czy może jednak jesteśmy... hipokrytami?

Warto zwrócić uwagę na szczegóły tła w książce. Niech za świetny przykład posłużą polskie przepisami dla emigrujących Niemców obowiązujące do 1978r., które pozwalały na emigrację pod warunkiem oddania państwu swojego majątku. Symetria z antyżydowskimi przepisami z III Rzeszy jest porażająca. A są inne smaczki jak ... swoisty handel Niemcami jakie uprawiać miały rządy Gomułki i Gierka z ówczesnym NRF (na zasadzie "pozwolimy wyjechać do was X Niemcom a wy nam dacie Y pieniędzy").

Słabość książki: lekki bałagan :)



Odpowiedz

Gość: Komar |

Temat wywołuje różne problemy wymagające wyjaśnienia.
Kwestia odpowiedzialności narodu. Jak do tego podchodzili Niemcy (zachodni)? w latach '50 i '60 obowiązywała teza, że winien był tylko Hitler. Wszyscy inni Niemcy byli niewinni. Nawet bezpośredni wykonawcy hitlerowskich zbrodni - bo oni wykonywali tylko rozkazy.
A ilu współcześnie żyjących Niemców poczuwa się do winy za zbrodnie niemieckie z czasów II wojny światowej?
Dlaczego niemiecki punkt widzenia nie może być przyjęty w Polsce?
Kwestia zbiorowej odpowiedzialności narodu za zbrodnie popełnione przez indywidualnych sprawców, poza aparatem państwowym. Czy współcześnie żyjący Polacy powinni poczuwać się do winy za zbrodnie dokonane przez wielokrotnych morderców, takich jak wampir z Sosnowca, czy za działalność mafii wołomińskiej lub pruszkowskiej? A czy obecnie żyjący Niemcy powinni czuć winę za zbrodnie dokonane przez grupę Baader - Meinhof, czyli Frakcję Czerwonej Armii? Czy społeczeństwo amerykańskie powinno bić się w piersi za dokonany przez bandę Mansona mord na żonie Polańskiego i jej znajomych?
Powojenne cierpienia Niemców - to nie tylko sprawa odwetu. To także kwestia indywidualnego bandytyzmu. W wyniku wojny i okupacji polskie społeczeństwo było w dużej części zdemoralizowane. A w warunkach powojennego głodu często rabunek był warunkiem przeżycia.
Ale tych wszystkich niemieckich cierpień mogłoby nie być. Niemcy mogliby do dziś spokojnie żyć w nienieckich miastach: Szczecinie, Wrocławiu czy Zabrzu, gdyby nie rozpętali potwornej wojny, gdyby nie budowali komór gazowych i nie mordowali w nich milionów ludzi.



Odpowiedz
Natalia Pochroń

Absolwentka bezpieczeństwa narodowego i dziennikarstwa. Rekonstruktorka, od wielu lat niezmiennie zakochana w historii Polski, szczególnie okresu wielkich wojen światowych i dwudziestolecia międzywojennego. Oprócz tego zainteresowana tematyką geopolityki i stosunków międzynarodowych

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org