Opublikowano
2013-03-03 15:30 (akt. 2021-03-02 21:51)
Licencja
Wolna licencja

Sojusz polsko-rumuński. Sukces czy zmarnowana szansa?

Sojusz polsko-rumuński miał chronić wschodnią granicę odradzającej się po pierwszej wojnie światowej Rzeczpospolitej. Czy był to sukces polskiej dyplomacji?


Strony:
1 2 3

Eustachy Sapieha Koniec I Wojny Światowej postawił przed dyplomacją polską trudne zadanie zapewnienia trwałości granic odrodzonej Rzeczpospolitej. Dążono również do wyrazistego określenia nowego miejsca Polski w Europie Środkowo-Wschodniej. Polscy dyplomaci zamierzali skoncentrować państwa regionu wokół Warszawy, a podstawę planowanego systemu miał stanowić sojusz polsko–rumuńsko–węgierski. Plany te stały w sprzeczności z interesami Czechosłowacji, mającej ambicje przyciągnięcia do współpracy Królestwa SHS1 oraz Rumunii, w celu stworzenia porozumienia zwanego Małą Ententą. Starania Pragi o przychylność w Bukareszcie ostatecznie zakończyły się jedynie częściowym powodzeniem, do czego przyczyniła się silna kontrakcja dyplomacji francuskiej. Pewne znacznie mogło tu mieć również polskie zwycięstwo pod Warszawą, które miało wywrzeć odpowiednie wrażenie na Rumunach. Do podpisania wzajemnego sojuszu czechosłowacko–rumuńskiego nie doszło i obie strony musiały zadowolić się porozumieniem skromniejszym od pierwotnie planowanego.

Wielka Rumunia. Duży kraj z dużymi problemami

Czytaj dalej...
Francja była przeciwna proponowanym koncepcjom Małej Ententy, w skład której miałyby wejść również Polska i Grecja. W Paryżu widziano w tym przede wszystkim chęć izolacji Węgier, co z kolei groziło w przyszłości pchnięciem tego osamotnionego państwa prosto w ramiona Niemiec. Również dyplomacja polska nie popierała tych propozycji: minister spraw zagranicznych Eustachy Sapieha uważał, że system Małej Ententy nie będzie trwały. Za najkorzystniejszy natomiast uważał on wzajemny sojusz polsko–rumuńsko–węgierski, licząc również na poparcie ze strony Francji. Było to jednak stanowisko utopijne. Trudno było bowiem mniemać, że dojdzie do podpisania węgiersko-rumuńskiego traktatu sojuszniczego, w sytuacji gdy Węgrzy nie mogli zapomnieć Rumunom zaboru Siedmiogrodu oraz Banatu.

W obawie przed Rosją

Take Ionescu Po podpisaniu przez Polskę pokoju preliminaryjnego z Rosją Sowiecką w październiku 1920 roku, nasiliły się obawy Bukaresztu przed agresją ze wschodu. Za bardzo prawdopodobne uważano, że oddziały sowieckie zostaną w najbliższej przyszłości rzucone przeciw Rumunii. Zagrożenie wpłynęło na zainteresowanie się dyplomacji rumuńskiej zbliżeniem z Polską. Już jesienią tego roku rumuński minister spraw zagranicznych, Take Ionescu zwrócił się do Polaków z bezpośrednią propozycją współpracy państw w ramach Małej Ententy. Misja ta zakończyła się jednak zupełnym fiaskiem. Dlaczego? Dla Polaków oznaczałoby to bowiem potrzebę współpracy również z dyplomacją czechosłowacką. Tymczasem, pamiętając Czechom m.in. sprawę Śląska Cieszyńskiego, dyplomaci polscy darzyli Czechosłowację nie skrywaną antypatią. Na stanowisko polskie wpłynęła również ograniczona formuły proponowanej współpracy. W ten sposób pierwsza próba porozumienia polsko-rumuńskiego legła w gruzach.

Dyplomacja rumuńska nie dawała jednak za wygraną. Stawka była zbyt wysoka: wojna polsko–sowiecka zbliżała się ku końcowi i wedle powszechnego mniemania zaatakowanie przez Rosję Sowiecką wschodniej granicy Rumunii było tylko kwestią czasu. Tym bardziej jeszcze, że wojska sowieckie w międzyczasie pokonały ostatecznie „białą” armię najlepszego z carskich generałów Piotra Wrangla, a także odniosły zwycięstwa na Ukrainie. Ekspansja ze wschodu stawała się dla Rumunii coraz większym zagrożeniem. W tej sytuacji odżyła sprawa porozumienia z Rzeczpospolitą. Sprzyjającą koniunkturę postanowiono wykorzystać również w Warszawie, chcąc zabezpieczyć na przyszłość wschodnią granicę Polski.

Sojusz polsko-rumuński: pierwsze projekty

Gen. Alexandru Averescu Już pod koniec listopada minister spraw zagranicznych Eustachy Sapieha przystąpił do opracowywania traktatu sojuszniczego i ustalenia definicji casus foederis2. Na początku grudnia szef polskiej dyplomacji przesłał posłowi w Bukareszcie Aleksandrowi Skrzyńskiemu wytyczne, którymi ten miał się kierować prowadząc rozmowy z rządem rumuńskim. Projekt Sapiehy przewidywał zawarcie przymierza polsko–rumuńskiego, w ramach którego znalazłyby się: umowy polityczna, wojskowa, handlowa oraz tajny protokół.

Umowa polityczna miała gwarantować nienaruszalność granic wschodnich, określonych geograficznie oddzielnie dla Polski oraz Rumunii. Oba państwa zostały zobowiązane do natychmiastowej pomocy militarnej sojusznikowi, w przypadku naruszenia granicy przez „obcą siłę zbrojną”. Zakres pomocy miał zostać sprecyzowany oddzielną umową. Zakładano trzyletni okres obowiązywania traktatu politycznego. Traktat miał być jawny, podlegać ratyfikacji i oficjalnie zgłoszony do sekretariatu Ligi Narodów.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Michała Przeperskiego „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”:

Autor: Michał Przeperski
Tytuł: „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-3-9

Stron: 86

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Anonim |

Gość StP, w którym miejscu w moich wpisach przeczytałeś że "uważam że Węgrzy nie powinni opuścić ziem Słowacji" ? Napisałem natomiast że "takie kraje jak Słowacja, Rumunia, Chorwacja i Serbia, powinny dostać ziemię zamieszkane przez ich obywateli". Czy według ciebie jest normalny stan w którym Słowację zamieszkiwało 1.702 miliona Słowaków i 1.071 miliona Węgrów ? A więc ludność państwa to 63% Słowaków i 37% Węgrów, a to z tego względu że Słowacy z pomocą Czechów zajęli północne Węgry. Zresztą do dziś południową Słowacja jest zamieszkania przez Węgrów. Gość Marek Baran "Jeszcze jakoś tam szanowany prawo międzynarodowe". Pożałujesz się przy tym na Krolewstwo Czeskie, co jest o tyle ciekawe że Czechy od 1918 roku - Były Republikom. Może też wyjaśnień od kiedy do Królestwa Czech należała Ruś Zakarpacka ? Czyli według tego co mówisz Polska powinna dostać w 1919 Wersal swoje granice północne, zachodnie i południowe z 1772 roku, więc z Gdańskiem, Warmia i Powislem, całą Wielkopolską i Pomorzem oraz starostwami Spiskimi.



Odpowiedz

Gość: Marek Baran |

@ Gość: Anonim
Po kolei;
- proporcje narodowościowe II RP i Słowacji były prawie takie same
- w 1918 r. istniało i formalnie i faktycznie Królestwo Polskie (prawnie motywowane chęcią odtworzenia Królestwa z Kongresu Wiedeńskiego), które 7 X tegoż roku ogłosiło niepodległość, a w listopadzie "przedzierzgnęło" się w republikę, czyli Rzeczpospolitą, czyli zupełna analogia do Czech
- starostwo spiskie nigdy nie było częścią Polski/Korony, było tylko przez nią zarządzane
- gdyby Polska w Wersalu dostała granice z 1772 r a więc te, na które zgodził się (jaki by nie był) Sejm bylibyśmy okrojeni o Pomorze i tzw. Galicję - bez Krakowa. Dziękuję.
Dość oczywistą sprawą jest nadmierne okrojenie Austrii i Węgier w traktacie z Trianon, niemniej jeszcze raz powtarzam. Węgrzy sami sobie byli winni. Czuli się szlachtą i wprost gardzili jakimiś tam chłopkami słowackimi, rumuńskimi itp. Z podobnych - choć chyba nie tak ostrych społecznie - powodów Polska nie mogła dojść do porozumienia z Ukraińcami.



Odpowiedz

Gość: Anonim |

Gość. Marek Baran. Piszesz że proporcje narodowościowe 2 RP i Slowacji były prawie takie same. Odpowiem sprawdzam. Skład narodowosciowy Czechosłowacji 1918-1939 - Czesi 6,335 mln 47% ludności, Niemcy 3,747 mln. 28,4% , Słowacy 1,702 mln. 12,5% , Węgrzy 1,071 mln. 7,9% , Rusini 0,432 mln. 3,2% , Polacy 0,166 mln.1,2% ,inni 0,142 mln. 0,8%. Teraz 2 RP Polacy 68%, Ukraińcy 15%, Żydzi 8,5%, Białorusini 3,9%, Niemcy 2,6%, inni 2%. A więc proporcje były całkowicie inne. Pisałem o granicach z 1772 i wymieniłem Gdańsk, Warmie i Powiśle, które Polska straciła dopiero po rozbiorze w 1772 więc chyba powinno być oczywiste że piszę o granicach sprzed rozbiorów. Więc nie rozumiem dlaczego Polska miała by być bez Pomorza i Małopolski zarówno Zachodniej jak i Wschodniej. Jeśli podpisanie traktatów dotyczących I rozbioru nastąpiło 05.08.1772, a nie 01.01.1772 roku to można pisać o przywróceniu ogranicz 1772. Co do Węgier i Trianon 1920 to pełna zgoda, zresztą Polska nigdy nie ratyfikowała tego rozbioru. Natomiast co do stosunków Polsko-Ukraińskich, to głównym problemem było to że Ukraińcy nie chcieli się z Polską dogadać. Była propozycją linii Barthelemy z lutego 1919, która dawała Ukraincom nie tylko Tarnopol, Stanisławów, Halicz, Kalusz, Kołomyje, ale też uznanie międzynarodowe państwa Ukraińskiego przez Ententę. Widać tak zależało Ukraincom na swoim panstwie. Natomiast szkoda że Polska odrzuciła linię Bothy z kwietnia 1919, bowiem pozostawiają ona po Polskiej stronie Lwów Co przydałoby się później przy wykreśleniu linii Curzona. Natomiast starostwa Spiskie były początkowo zastawem którego dokonał król Węgier Zygmunt Luksemburski w zamian za 7,5 tony srebra, w 1412 roku, ponieważ Węgry pieniędzy nigdy Koronie nie oddały, starostwa Spiskie stały się częścią Polski, zresztą częściowo z nią graniczyły.



Odpowiedz

Gość: Anonim |

Jak zwykle winna za to ze nie powstał sojusz antyniemiecki jest Polską, oczywiście według autora tego tekstu. A jak było naprawdę ? Tak naprawdę winę za skłócenie państw Europy Środkowej ponoszą Francuzi i Anglicy którzy rządzili i dzielili zarówno w Wersalu 1919 jak i w Trianon 1920. Wystarczy porównać to jak obeszli się oni z Polską i Węgrami a jak z Czechosłowacja, Rumunia i Jugosławia. Polska w Wersalu nie odzyskała swoich granic zachodnich, północnych i południowych sprzed 1 rozbioru w 1772. Straciliśmy Warmie i Powiśle, część Wielkopolski i Pomorza, Lębork, Bytów, starostwa Spisków, a przede wszystkim Gdańsk, i to pomimo tego że Polska nie miała żadnego prawdziwego portu, tylko kilka przystani rybackich, i była zmuszona do budowy od podstaw nowego miasta i portu w Gdyni. Oczywiście argumentem na to żeby odebrać Polski Gdańsk było to że był on zamieszkany w 85-90% przez ludność Niemiecką. Problem w tym że ludność Niemiecką stanowiła tylko 2,6% ogółu ludności 2 RP, Polaków było 65%. Natomiast nie stanowiło dla Francji i Anglii problemu przyznanie Czechosłowacji - Sudetów zamieszkałych w 70% przez ludność Niemiecką, gdzie w wielu miejscowościach na kilkudziesięciu przyslanych z Pragi urzędników, przypadało od kilku do kilkunastu tysięcy Niemców. W wielonarodowej Czechosłowacji, druga grupę ludności powinni stanowić Słowacy, tymczasem podczas kiedy Czesi stanowili 47% ludności to Niemcy 27%, natomiast Słowacy tylko 12% a Węgrzy 8,5%. Z kim miała się Polską próbować dogadać jeśli Czechosłowacja od chwili powstania w 1918 roku miała wrogów którzy otaczali ją z trzech stron, głównie dzięki swojej imperialistycznej i antypolskiej polityce. Sama natomiast Czechosłowacja powstała ze strachu Czechów przed Niemcami i Słowaków przed Węgrami. To państwo w którym mniejszości narodowe stanowiły 40% ludności musiało się rozpaść wcześniej czy później, stało się to w 1938/39 roku po oddaniu w Monachium 1938, Sudetów Niemcom, zamieszkałego przez ludność Węgierską południa Słowacji po arbitrażu Wiedeńskim i kolejnym w 1939, oraz po tym jak Polska odebrała zamieszkane przez Polaków Zaolzie w momencie kiedy Czesi nie chcieli bronić swojego państwa, tylko zrezygnowali z niepodległości i stali się Niemieckim - Protektoratem Czech i Moraw. To Czechosłowacja napadła na zamieszkane przez Polaków, Zaolzie w 1919, oraz na należące do Polski starostwa Spiskie, napadła też na Węgry odbierając im północna część kraju oraz Ruś Zakarpacka, która nigdy do żadnych Czech w historii nie należała. Ta cała Mała Entanta była paktem antywegierskim, Czechosłowacji, Rumunii i Jugosławii, które odebrały Węgrom 2/3 ich państwa i spowodowały że 3,5 miliona Węgrów znalazło się w Czechosłowacji,Rumunii i Jugosławii. Węgry po rozbiorze w Trianon w 1920 miały 8 milionów ludności, a wszystko to dzięki polityce Francji i Anglii. W Trianon 1920 postawieni pod ścianą Węgrzy musieli się zgodzić na dyktat Francji i Anglii, to dlatego zostali sojusznikami Niemiec, dzięki którym odzyskali północne Węgry okupowane przez Słowację i Ruś Zakarpacka okupowana przez Czechow. A później także część terenów okupowanych przez Jugoslawie i Rumunię. Także przyparta do ściany Polska musiała się zgodzić w Spa 1920 na arbitraż Francji i Anglii zamiast referendum na Zaolziu. Zamiast ustalić granice przez środek strefy rozgraniczające. Francuzi i Anglicy wydali wyrok korzystny dla Czechosłowacji, nie martwica się tym ze Zaplzie było zamieszkane w większości przez Polaków, podobnie było na Spiszu i Orawie. W zamian Polską miała otrzymać transport broni i amunicji, ale nie dostała nic bo Czescy Komuniści - Masaryk i Benesz zablokowali transporty. Pomocy udzielili Polsce jedynie Węgrzy, którzy musieli przesłać wagony z amunicją przez Rumunię, bo Słowacy też nie przepuścili transportu z amunicją w 1920, podczas wojny z Bolszewikami. Nie da się dogadać z kimś kto tego nie chce. Polska zbudowała koalicję przeciw Rosji Stalina od Finlandii do Rumunii, która upadła razem z atakiem Niemiec, Słowacji i Rosji na Polskę, 01 i 17.09.1939. Przeciw Niemcom koalicji nie dało się zbudować bo nie chcieli jej ani Czesi, ani Francuzi.



Odpowiedz

Gość: Marek Baran |

@ Gość: Anonim
"Ta cała Mała Ententa była paktem antywegierskim, Czechosłowacji, Rumunii i Jugosławii, które odebrały Węgrom 2/3 ich państwa". Co do gołych faktów zgoda, lecz podstawowa przyczyna była głęboka i nie do usunięcia. U nas Węgry uważa się za przyjaciół. Niech będzie, tyle że w latach 80. ubiegłego wieku, jakoś łatwo udało się ich znaczną, znaczną część nastawić antypolsko. Ogólnie rzecz biorąc Węgrzy (jako naród) - mówiąc łagodnie - nie lubią wszelkich Słowian, no Chorwaci i to nie całkiem wyjątkiem. A Rumunów jeszcze bardziej nie lubią. Po powstaniu monarchii dualistycznej i przejęciu u siebie pełni władzy a określając łagodnie uderzyła im woda sodowa do głów. Zaczęło się gnębienie narodowościowe, madziaryzacja z Lex Apponyi jako szczytowym osiągnięciem, do tego nieukrywana pogarda dla dawnych chłopskich poddanych. I doigrali się. Żaden z niemadziarskich narodów Królestwa Węgier pod koniec I wojny nie chciał z nimi mieć nic do czynienia - Węgry musiały się rozlecieć. To poczucie przetrwało długo. Na przykład w dekretach Benesza, początkowo Węgrzy, jako "element" niepożądany w Czechach, byli zrównani z Niemcami.



Odpowiedz

Gość: Anonim |

@Marek Baran. Całkowicie się zgadzam z tym że po powstaniu Austro-Węgier uderzyła Węgrom do głowy woda sodowa. Jak również z tym że takie kraje jak Słowacja, Rumunia czy Chorwacja i Serbią, powinny dostać ziemię zamieszkane przez ich obywateli. Oczywiste jest też to że w 1918, to Czechosłowacja, Rumunia i Jugosławia przegieły w drugą stronę zagarniają ziemie zamieszkane przez Węgrów i dlatego Węgrzy mają słuszne pretensje o to że 3,5 miliona ich obywateli znalazło się poza granicami Węgier. Oczywiście był problem z Węgrami w Siedmiogrodzie, chociaż Niemcy posiadały podobną enklawa w Prusach. Ale wszystko to działo się za zgodą Francji, Anglii i USA, które od Polaków wymagały referendum na spornych ziemiach, podczas gdy lekka ręka przyznawany Czechom, zamieszkane głównie przez Niemców Sudety, które w przypadku referendum przypadły by Niemcom. Natomiast Małej Ententy nic nie łączyło poza wspólna chęcią pilnowania Węgier. Czesi nie chcieli paktu przeciw Rosji, Rumuni natomiast nie chcieli paktu przeciw Niemcom. Natomiast Jugosławia nie była ani antyrosyjska ani antyniemiecka. Tym sposobem Małą Ententa była paktem bez wartosci, i stąd idea współpracy Rumunii oraz Polski przeciw Rosji. Natomiast Węgrzy przesyłając do Polski amunicję przez terytorium Rumunii, przecież wroga, były jedynym krajem który realnie udzielił Polsce pomocy w wojnie Polsko-Bolszewickiej w 1920.



Odpowiedz

@ Gość: Anonim
Uważasz, że Węgrzy nie powinni opuścić ziem Słowacji?I że to była darowizna dla Czech?
No, mieli oni tę Słowację w swoich rękach tysiąc lat. Ale lud był pamiętliwy... Język trwał. Wspomnienia o pierwszym wysokiej rangi biskupstwie Nitra z 880 roku tez robiła swoje. Stare grodziska wielkomorawskie na Słowacji nie dało się przypisać Węgrom!



Odpowiedz

Gość: Marek Baran |

@ Gość: Anonim
"lekką ręką przyznawane Czechom, zamieszkane głównie przez Niemców Sudety" - to było nieco inaczej. Jeszcze jakoś tam szanowano prawo międzynarodowe. W myśl niego, istniejące formalnie bez przerwy Królestwo Czech (ściślej Ziemie Korony Czeskiej), po prostu zerwały więź z Austrią - cesarz był Królem Czech. Podobnie zrobiło Królestwo Polskie w 1831 r. W skład ziem czeskich formalnie i faktycznie wchodziło np. Księstwo Cieszyńskie z granicą na Białej a także południowe stoki Sudetów. Nie trzeba było żadnych referendów. W ich rozumowaniu, Bielsko i Sudety po prostu bezspornie należały się Czechom.
Oprócz tego we Francji i Anglii Czesi cieszyli się dużo większą sympatią niż Polacy.



Odpowiedz

Gość: Jp |

Ależ rozgadany i rozlazly ten tekst. Autor krąży , odskakuje na boki, kluczy i wraca ad rem... Duża wiedza przekaz malo wyrazisty. Brak zakończenia czyli 1939 roku gdy Rumunii nas zdradzili pod naciskiem Francji i bandy spisku sikorszczykow aresztujac polskiego prezydenta, Wodza Naczelnego, rząd i armię.



Odpowiedz
Tomasz Stachurski

Student I roku historii II stopnia na Uniwersytecie Rzeszowskim. Interesuje się głównie historią Polski, przede wszystkim działalnością Józefa Piłsudskiego i okresem dwudziestolecia międzywojennego. Jego hobby to muzyka rozrywkowa polska i zagraniczna – grupy takie jak Dżem, IRA, Nirvana czy Joy Division oraz historia ich liderów. Fan książek Stephena Kinga. W wolnych chwilach gra w szachy. Obronił pracę licencjacką na UR pt. „Walka sanacji z opozycją 1926 – 1939”.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org