Opublikowano
2020-11-28 15:53
Licencja
Prawa zastrzeżone

Świat islamu i alkohol

Stosunek islamu do alkoholu wcale nie jest tak jednoznaczny, jak się powszechnie sądzi. A początki były ciekawe... Jakie miasto w imperium islamskim było najbardziej rozpijaczone? Co muzułmańscy poeci pisali na temat wina?


Strony:
1 2

Alkohol i islam to jedna z najbardziej pokręconych kwestii w historii naszej cywilizacji. A wszystko zaczęło się w połowie I tysiąclecia, kiedy to gdzieś wśród piasków Arabii narodził się Mahomet. Mając około czterdziestki, doznał objawienia, tak jak większość mężczyzn w tym wieku. Otóż odwiedził go archanioł Gabriel, który przypomniał mu jego rodowód i nakazał głosić słowo Allaha. Nawracać niewiernych albo ich wytępić, a najlepiej opodatkować! Ale klimacik dla takich pomysłów w tamtych czasach był raczej mierny. Nawet w Mekce, gdzie znajdował się Czarny Kamień (Al Hadżar al-Aswad). Ten święty kamień wbudowany był w mekkańską świątynię, która w czasach przedislamskich była poświęcona 360 bożkom plemiennym właściwym dla politeistycznej religii staroarabskiej. Świątynia nie miała wtedy co prawda tak wielkiego znaczenia, jakie później nadał jej Mahomet, ale i tak odwiedzało ją wielu pielgrzymów.

Ilustracja z Dżami at-tawarich (ok. 1315), przedstawiająca proroka Mahometa z czterema wodzami transportującego czarny kamień do Al-Kaby

Wiara wiarą, ale pohandlować zawsze można! Ówczesne wierzenia tego nie zabraniały i interes się żwawo kręcił. A tu znalazł się reformator, który oprócz tego, że chce nawracać, to jeszcze wymyśla podatki! Nic więc dziwnego, że Mahomet nie zyskał wystarczająco dużo zwolenników. Powędrował więc prorok do miasta Jasrib (znanego dziś jako Medyna), gdzie prowadził dalsze konsultacje z Allahem, a przy okazji zbierał wojsko. Gdy powrócił do Mekki, miał już w garści potężniejsze argumenty niż tylko boskie przesłanie. Wkrótce podporządkował więc sobie Mekkę i pozostałe ziemie arabskie, a islam przyjęty został nawet przez najważniejsze klany. Główne zasady tej religii były początkowo proste i przejrzyste. Należało: uznać zwierzchnictwo Allaha, modlić się pięć razy dziennie, co roku przez pewien czas pościć, dawać jałmużnę i przynajmniej raz w życiu odbyć pielgrzymkę do Mekki. Pomniejsze szczegółowe zasady dotyczące codzienności (jak żyć, ubierać się, dbać o higienę, co i kiedy jeść) także zapisano w Koranie.

Rekonstrukcja sumeryjskiego piwa sprzed 5 tysięcy lat

Nie od dziś wiadomo, że odtwarzanie dawnych dziejów wymaga częstokroć sięgnięcia po innego rodzaju pomoc niż źródła historyczne. Ale jaką korzyść może przynieść współpraca archeologów... z piwowarami?



Czytaj dalej...

Ale aby zrozumieć zawiłości związane z tematem alkoholu w islamie, należy cofnąć się do starożytności. Herodot w swoich Dziejach podaje, iż Arabowie oddają cześć tylko dwóm bogom – Dionizosowi i Afrodycie Uranii, których nazywają Orotalt i Alilat. Kilka wieków później Strabon opisuje Arabów jako niezłych zakapiorów, którzy wino piją, kiedy tylko mają okazję. A więc przed wprowadzeniem islamu znano już w tamtych rejonach alkohol, a nawet więcej: gustowano w nim, a jego dobroczynne skutki sławiono w literaturze i poezji. Z tego też pewnie powodu pierwsze zapiski o winie w Koranie zawierają aprobatę. Zaleca się je jako produkt potrzebny tak samo jak woda, mleko i miód! Jednak gdy z czasem zaczynają się pojawiać rozważania na temat dobrych i złych stron spożywania trunków, sytuacja zaczyna się zmieniać. Zwycięża przekonanie o złym wpływie alkoholu, więc jego spożywanie zaczyna być zaliczane do grzechów. Ale któż ze śmiertelników nie jest grzesznikiem? Szczególnie jeśli Allah jest taki wyrozumiały… Cóż, okazuje się, że nazwanie opojów grzesznikami nie działa wystarczająco odstraszająco. Ponieważ Arabowie nadal wielbią alkohol, i to do tego stopnia, że modlą się, będąc na bani, Mahomet – po kolejnej konsultacji z najwyższym – kategorycznie zabrania przystępowania do modlitwy w stanie wskazującym. A że pobożny muzułmanin modli się pięć razy dziennie, to wychodzi z tego właściwie jawny zakaz spożywania alkoholu. Po jednej z bibek, podczas której to pijany młodzieniec owczą kością rozbił łeb swemu interlokutorowi, prorok udaje się na kolejną konsultację, a werdykt okazuje się surowy:

Wino, hazard, bożki i strzały wróżbiarskie to szkaradzieństwo dzieła Szatana. Zatem wystrzegajcie się ich wszystkich, aby dobrze się wam wiodło. Szatan pragnie wywołać wśród was wrogość i nienawiść za pomocą wina i gier hazardowych oraz powstrzymać was przed pamiętaniem o Allahu i przed Modlitwą. Czy zatem dacie się powstrzymać?

Perska miniatura przedstawiająca Dżannę, czyli raj

Co prawda zawsze i wszędzie znajdą się „filozofowie”, którzy specjalizują się w rozważaniu, czy jajeczko może być częściowo zepsute albo czy kobieta może być trochę w ciąży. Próbują więc dopytać: A czy można wypić troszeczkę?, ale z nieba pada gromka odpowiedź: Nie!. Winko oraz kobitki będzie miał wierny i cierpliwy muzułmanin po śmierci. A konkretnie czekają na niego ogrodzone ogrody i winnice [...] i pełne kielichy. Dla zwolenników slow food mają być strumienie wina i radość tych, którzy piją, a dla bywalców McDonalda – gotowe zestawy, czyli czysty napój, zapieczętowany, a zapieczętowanie to uczynione będzie z piżmu.

Ale jak biesiadować bez kobitek? No nie da się. Każdy muzułmanin w raju może mieć nawet 72 hurysy. Nieźle, ale idźmy dalej. Hurysy będą mieć po 33 lata i z racji dojrzałości – same zalety. Może być. Ale teraz bomba! Będą one wiecznie piękne i młode, a w dodatku mogą odnawiać dziewictwo. A żeby dzieciarnia nie kwiliła w kołyskach, a kobiety nie były ciągle zajęte praniem pieluszek, zależnie od woli mężczyzny będą one mogły rodzić dzieci lub nie, a w dodatku te brzdące, które zostaną urodzone, osiągną dojrzałość w ciągu jednej godziny! Już nawet pal sześć to wino! Obietnica związana z hurysami mogłaby i dziś niejednego mężczyznę skusić do abstynencji. Iain Gately w Kulturowej historii alkoholu pisze:

Była to odsunięta w czasie gratyfikacja na dużą skalę, znacznie wyprzedzająca Chrystusową propozycję niesprecyzowanych niebiańskich nagród, poza jedną – obecnością Boga. Nawet najbardziej wizjonerskim spośród świętych chrześcijańskich nie starczyło odwagi, żeby opisać swoje niebiosa jako kraj, w którym nie obowiązuje prohibicja.

Ej, panie Gately! A kobitki?

Sympozjony jako uczta dla ciała i ducha: życie towarzyskie greckiej arystokracji

Sympozjony a społeczeństwo: Myśląc „sympozjon”, wyobrażamy sobie rozpasane uczty, zakrapiane dużymi ilościami alkoholu. Nie była to jednak tylko droga rozrywka. Jakie znaczenie miały sympozjony w życiu publicznym? Jak wiązały się ze sferą polityczną oraz kulturalną?



Czytaj dalej...

Wkrótce muzułmanie opanowali teren od Indii po Hiszpanię. A stosowali prostą i – jak się okazało – skuteczną metodę. Podbite ziemie mogły wybierać pomiędzy mieczem, Koranem lub daniną. Osoby, które nawróciły się na islam, otrzymywały wszelkie przywileje, ale i przyjmowały obowiązki muzułmanina. Ci, którym obrzezanie było nie w smak, płacili podatki. Natomiast podążający drogą miecza musieli wiać gdzie pieprz rośnie. W roku 637 w Pakcie Omara, zawartym pomiędzy kalifem Omarem Ibn al-Chattabem a syryjskimi chrześcijanami, formułowane są pierwsze prawa obowiązujące nieislamskich mieszkańców. Powstaje również pojęcie dhimmi – chrześcijanina bądź żyda żyjącego w państwie muzułmańskim, przestrzegającego ściśle określonych, surowych zasad i płacącego okrutnie wysoki podatek pogłówny oraz gruntowy. Ale dhimmi nie obowiązywał zakaz picia i produkcji alkoholu! W ten sposób starcie dwóch kultur – muzułmańskiej z dionizyjską – w kwestii alkoholu przybrało dosyć łagodny wymiar. I chociaż z czasem Pakt Omara zaostrzono, zakazano pić wino w miejscach publicznych oraz wieszać w takowych krzyże i świńskie tusze, to wino na terenach opanowanych przez islam było ogólnie dostępne. I to do tego stopnia, iż stało się, tak jak w kulturze hellenistycznej, ulubieńcem pisarzy, poetów i uczonych.

[…]

W Persji picie wina było oznaką oporu przeciwko okupantowi, ale też dostrzegano zagrożenia płynące z jego strony. Awicenna (980–1037 r.) traktował wino jako specyficzną pomoc naukową: Kiedy nachodzi mnie senność lub czuję się osłabiony, na chwilę się oddalam, żeby wychylić kielich wina, wówczas wracają mi siły. Wzorem Greków proponuje on umiarkowanie w spożywaniu wina, a także sugeruje wprowadzenie obostrzeń w kwestii picia alkoholu przez młodzież. Kiedy był już Awicenna leciwym staruszkiem, twierdził, iż mężczyźni w słusznym wieku mogą pić tyle wina, ile tylko zdołają przyswoić.

Ten tekst jest fragmentem książki Andrzeja Fiedoruka „Alkoholowe dzieje świata”:

Andrzej Fiedoruk - Alkoholowe dzieje świata Autor: Andrzej Fiedoruk
Tytuł: „Alkoholowe dzieje świata”
Wydawca: Księży Młyn
Oprawa: twarda
Format: 165×235 mm
Liczba stron: 312
ISBN: 978-83-7729-576-2
EAN: 9788377295762
Cena: 49,90 zł

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Wojciech Banaszak |

Dodatek z Polski: Bohoniki lub Kruszyniany. Enklawa muzułmańskich Tatarów na granicach obecnej Rzeplitej; wiele lat temu. Kogo zastajemy na stopniach meczetu tamtejszego? Ano, wielce szacownego opiekuna świątyni. Nieoczywiście... na bani. Cóż, Polska kraj tolerancyjny, więc nie bał się, że go na ryneczku obiją. Zapewne też nie kumys go przymroczył. Oby mu Allah wybaczył :)



Odpowiedz

Gość: Wojciech Banaszak |

Z opowieści bywałego w krajach Islamu:
1/ Liban: Zaproszony do obozowiska naszych kierowców imam pobliskiej wioski spił się nieludzko i został zatrzymany na noc. Rano wylewnie dziękował za uratowanie go od wybatożenia, a może i życia. Dodać należy, że takowe batożenie na wiejskim ryneczku nasi widywali z daleka...
2/ Irak: Nawiedzający po prośbie lub z handelkiem naręcznym miejscowy został poczęstowany destylatem, bo prosił o to widząc, że jest. Zapewne też znał dobroć polskiego bimbru na daktylach? Otrzymawszy flaszkę schował się pod ciężarówką, jak twierdził, wcale nie od słońca, lecz aby Allach nie widział, że grzeszy, bo jakoby Allach w cień taki nie spogląda... A czego Allach nie widzi, za to nie ukarze.



Odpowiedz

Gość: Jb |

W latach 80 tych ba roku byl ze mną Palestynczyk. Pił z nami równo i zagryzal kartkowa kiełbasą....Pytamy go Ahmed nie boisz się że twój Allach walnie w ciebie piorunem? Nie ja się nie bać bo Allach nie patrzeć w stronę Polski, u siebie to ja by się bać. Ja nie mówić mama co ja tu robić, mama myśleć że u was też jest islam ja jej tak mówić......
Bylem w Senegalu. Jedne sklepy i knajpy serwują alkohol inne nie. W muzulmanskich panstwach z dawnego Sojuza piją na potęgę. Tak więc nie jest to jednoznaczne.



Odpowiedz
Andrzej Fiedoruk

(ur. 1957) – historyk. Autor wielu książek o tematyce kulinarnej i regionalnej.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org