Ostatnie komentarze


Bardzo ciekawe może to być. Musze tam być na każdej imprezie. Pozdrawiam wszystkich. Pamiętajmy o bohaterach powstania.

64. rocznica Powstania Warszawskiego
~ Gość: Komando
Nie jestem przekonany, czy w liberalnym, demokratycznym państwie tego typu ideologiczna produkcja może mieć miejsce. Na pewno taki był cel rosyskiego \"Roku 1612\", ale tamta produkcja powstała niemal na zamówienie Kremla. W Anglii panuje (moim zdaniem) raczej specyficzna moda, rozbudzona przez kilka wcześniejszych, całkiem niezłych filmów (np. Elizabeth).

„Kochanice króla”, czyli gra o wysoką stawkę – recenzja i ocena filmu
~ Kamil Janicki
Jeśli już podjęto się recenzji tego filmu należałoby wspomnieć o serialu The Tudors i zastanowić się skąd wzięło sie nagłe zainteresowanie tą epoką brytyjskiej kinematografi? Względy wyłącznie komercyjne czy doszukać sie można jakiejś ideologii dążącej do scalania kosmopolitycznego obecnie społeczeństwa Wielkiej Brytanii wokół historycznych podstaw ich państwowości i epoki, która była początkiem ich drogi do mocarstwowości.

„Kochanice króla”, czyli gra o wysoką stawkę – recenzja i ocena filmu
~ Gość: MR
j\'ai lu avec beaucoup d\'interes le votre rendu au sujet de la bataille de Tobruk. Je crois que vous avez lutté dans les meme conditions que mon oncle maternel Leopold Wojnarowski qui a été blessé justement a Tobruk. L\'oncle Leopold (Poldi) a suivi un itinneraire assez proche du votre. Il a décèdé en 1985 a Torre Vieja en etant comme vous citoyen Americain.Peut etre que vous l\'avez connu! Ci s\'est le cas je vous serait reconnaissant de me renseigner sur cette periode de sa vie. Apres la guerre l\'oncle Poldi a vecu en Argentine, au USA (a New-York) avant de mourir a son dernierre domicile (Torre-Viella Espagne) ou il vivait avec sa femme Janina. Felicitation pour votre livre, et merci wojarowski- colpacci

Obrońca Tobruku: Miałem życie inne niż normalne
~ Gość: wojnarowski
Po pierwsze stanę w obronie autorki w kwestii J.S. Milla. Byłem z lekka zdziwiony komentarzami sugerującymi jakoby przedstawiła ona piewcę liberalizmu jako tego, który miał decydujący wpływ na myśl emancypantek i feministek. Ówczesne uwarunkowania kulturowe uniemożliwiały kobietom przebicie się im z takim poglądem. Potrzebne było pewne wsparcie mężczyzny, by rozpocząć chociażby dyskusję na ten temat. Ten fakt właśnie dobitnie świadczy o upośledzeniu pozycji kobiety. Z całym szacunkiem do komentarza Gabrieli, lecz nie można mówić o tym, by kobiety były sobie w stanie poradzić z poprawą ich sytuacji bez pomocy mężczyzn. Kierat jaki im stworzono praktycznie im to uniemożliwiał. Tylko nieliczne z kobiet mogłyby sobie pozwolić na głośne mówienie o tej niesprawiedliwości. Czy jednak np. wykształconą i cenioną za inteligencję, gust i wiedzę markizę de Pompadour zajmowałoby to? Ówczesna Francja to jeszcze monarchia z silnie zarysowanymi różnicami stanowymi. Wielka Brytania była bardziej liberalna w sprawach gospodarczych, jednak trudniej tu znaleźć w analogicznym okresie podobną do markizy jednostkę. Niestety, stwierdzam to z ubolewaniem, ale kobietom potrzebne było wsparcie mężczyzn. Wystarczyło takie, które rozpoczęło dyskusję. Później ich działania i naciski bardziej zmuszały mężczyzn do ustępstw. Wtedy to kobiety przestały być im dłużne. Sprawa druga. Odnoszę wrażenie, iż autorka zagmatwała sprawy terminologiczne. Jako synonimy traktuje zwroty emancypantki, sufrażystki, feministki. Tymczasem kontekst historyczny każdego z nich jest inny. W kontekście XVIII i XIX w. najodpowiedniejszym był by pierwszy termin. Drugi jednoznacznie odnosi się do walki o prawa wyborcze. Feminizm właściwy to dopiero tzw. \"druga fala\" z lat 60. XX w, choć prekursorki feminizmu, jak wspomniana Virginia Woolf, żyły i działały także w okresie dwudziestolecia międzywojennego i wcześniejszym. Nazywanie ruchów emancypantek i sufrażystek \"pierwszą falą\" ma pokazać niewątpliwe związki łączące dzisiejszy i ówczesny ruch kobiecy. Pomimo to określanie owej „pierwszej fali” jako feminizmu jest ahistoryczne i sztuczne. Podobnie jak Kamil zgadzam się, iż stwierdzenie jakoby liberalizm prowadził do równouprawnienia jest zbyt daleko posunięty. Liberalizm w warunkach brytyjskich – owszem. Autorka nie zwróciła jednak – w moim odczuciu – dostatecznej uwagi na uwarunkowania kulturowe związane z życiem w wiktoriańskiej rzeczywistości. Właśnie uwarunkowanie kulturowe mają kolosalne znaczenie. Stąd też uwagi Lidii wydają mi się trochę wyrwane z kontekstu. Sytuacja w Jemenie i Omanie jest oczywiście zła i powinna się jak najszybciej zmienić. Nie możemy jednak rościć sobie prawa do wyznaczania niepodważalnych reguł i narzucać ich innym kręgom kulturowym. To musi być ich inicjatywa, a my możemy je wspierać. Dlatego, choć sytuacja w Turcji nie przedstawia się, w porównaniu do krajów europejskich, dobrze to jednak jest ona nieporównywalnie lepsza niż w innych krajach muzułmańskich. Nie chodzi mi o to, że mamy się cieszyć z zaistniałego stanu rzeczy. Po prostu musimy brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe przy wspieraniu zmian. Odnośnie Finlandii, oczywiście była ona częścią Rosji, jednak Wielkie Księstwo Finlandii posiadało bardzo szeroką autonomię z własnym parlamentem, sądownictwem i administracją. Od 1863 r. poważnie ograniczono nadużycia władzy carskiej, wprowadzono odrębny system monetarny. W 1907 r. będąc formalnie częścią Rosji Finlandia wprowadziła w pełni demokratyczny parlament, co wiązało się z prawami wyborczymi dla kobiet. Trzeba jednak pamiętać, że wiązało się to z odrębnością kulturową i administracyjną Wielkiego Księstwa. Autorka poruszyła niezwykle ważny, w polskiej literaturze rzadko dyskutowany, problem równouprawnienia kobiet w Wielkiej Brytanii, jednak mam uczucie niedosytu. Mamy bowiem do czynienia z pewnym kalendarium wydarzeń. Podobnie jak Gabriela chętnie bym się dowiedział jakie hasła głosiły owe \"bojowniczki o równy status kobiet\". Jakie były argumenty przeciwników? Co ostatecznie przekonało członków Izby Gmin, a zwłaszcza Lordów do opowiedzenia się po stronie sufrażystek? Jak ruchu kobiet odnosiła się królowa Wiktoria? Warto by się przyjrzeć nie tylko książkom kobiet takich jak Virginia Woolf, lecz zwrócić uwagę na rolę obrazoburczych książek autorstwa mężczyzn. Nie wierzę, iż \"Pamiętniki Fanny Hill\" Johna Clelanda o świadomej własnej seksualności pracownicy domu uciech nie miały pewnego wpływu na świadomość kobiet i mężczyzn w XIX w. Dodajmy, że książka została napisana w 1748 r., przez długi czas była zakazana, a towarzystwie krążyły jej odpisy, francuskie kopie, fragmenty. Stąd może lepiej byłoby się skupić na jednym zagadnieniu i dokładnie je zobrazować. Niemniej brawa dla autorki za poruszenie tak ważnego tematu.

Sufrażystki. Poprawa sytuacji kobiet w Anglii w XIX w.
~ Gość: Przemek
Owszem Beowulf & Grendel przeszedł bez echa, a szkoda, bo jest całkiem niezły - bez hollywodzkich efektów, ale dość klimatyczny, zwłaszcza że czuć w tym filmie niejako rękę skandynawów, przez co obraz jest bardziej autentyczny.

Beowulf – co to za jeden?
~ Gość: chryssalid
Odnosząc się do komentarza mistsza: Drogi Mistszu, przyłączając się do opinii Michała, potwierdzam, że bardzo ciężko czyta się (i rozumie) Twoje wypowiedzi, właśnie ze względu na niesamowitą ilość literówek, które popełniasz. Może warto by tekst przed wysłaniem wkleić do jakiegoś wordopodobnego programu, który wyłapałby Ci owe błędy, jeśli samemu nie chciałoby się Ci tego robić. Teraz bardziej na temat. Sądzę że za dużo u Ciebie emocji, które doprowadziły nawet do tego, że stwierdziłeś wzrost dostępu do internetu o \"kilkaset\" procent ;-) (podczas, gdy 100% jest wartością maksymalną, chyba że miałeś na myśli, że teraz każdy Polak nie ma jednego dostępu do internetu, tylko kilka dostępów). Sukces naszej klasy nie był zasługą działań mediów takich jak prasa i TV (ich działanie to już efekt późniejszy). Wystarczył po prostu dobry pomysł (czyli jak to u nas bywa, skopiowany z zachodu) i obecność w dużym mailingu jakiejkolwiek firmy np. wirtualnej polski, czy o2. Cała reszta to działanie społeczności naszej klasy, bowiem to ona przyczyniła się do jej rozwoju i rozpropagowania na tyle, by było o tym głośno. I tutaj Michał, moim zdaniem, skupia się na właściwej rzeczy - pozyskaniu społeczności. Po prostu jeśli zainteresujesz czymś ludzi, oni już postarają się o to, by zainteresować tym innych. Jeśli chodzi o WP, Onet - nie wiem drogi Mistszu, czy często czytasz tamtejsze artykuły (zwłaszcza spoza działu tzw. wiadomości), ale są one nierzadko na żenująco niskim poziomie i w jakiś sposób mogłoby to wpłynąć negatywnie na odbiór histmaga - oczywiście na pewno by spopularyzowało, tylko nie wiadomo jakim kosztem. Tutaj należałoby porozmawiać ze specjalistą analitykiem-marketingowcem. Należy pamiętać, że media które rozwijają się w internecie, wykładają na to ogromną ilość pieniędzy i z reguły nie są zainteresowane jakąkolwiek współpracą z innymi serwisami z tej samej dziedziny, a jeśli już - to sami się zgłaszają. Najczęściej owe zgłoszenia zawierają wypowiedź \"chcielibyśmy Was kupić\" :-) Na koniec dodam, że zgadzam się z pierwszą częścią wypowiedzi Mistsza - profesjonalny poziom nie tylko dla profesjonalistów. To nie jest informatyka, gdzie potraktowanie profesjonalnie wybranego tematu, może wpłynąć na jego niezrozumienie, przez laików. Kierunek rozwoju jest dobry - należy jednak zadać sobie pytanie \"co histmag może zrobić dla nas\", a nie \"co my możemy zrobić dla histmaga\" (z punktu widzenia zwykłego odbiorcy). Chodzi mi o to, że ludzie powinni chcieć tu wchodzić, powinno ich tu ciągnąć, natomiast nie powinni być ściągani - jeśli rozumiecie co mam na myśli. Może warto utworzyć dział literatury historycznej? Jest masa młodych ludzi, którzy swoimi opowiadaniami chcieliby się promować w internecie - jeśli te opowiadania oparte są chociaż w drobnym stopniu o realia historyczne, to może warto ich promować? Histmag ze swoją rzeszą ekspertów mógłby nawet pomagać podczas tworzenia takich dzieł, po to by były bardziej logiczne, by faktycznie opierały się o historię i nie ocierały o fantastykę.

Expose * 3
~ Gość: chryssalid
Bardzo trafna uwaga dotycząca komentarzy. Ze swojej strony za \"punkt honoru\" postawiłem sobie właśnie skłonienie czytelników histmaga nie tylko do lektury, ale także komentowania tekstów. Aktualnie rzeczywiście nie jest z tym najlepiej. Dlatego mam nadzieję, że również Ty, jako, jak widzę, nasz stały czytelnik, od czasu do czasu napiszesz kilka słów pod publikowanymi artykułami.

Expose * 3
~ Kamil Janicki
Własnie dlatego zaproponowałam kopalnię, bo czasem zdarzy się im napisać o jakimś nowym odkryciu itd., nie zdarza się to bardzo często, ale przy Rss-ie, można wyłapać wszystko.

Przegląd treści popularnych portali internetowych
~ Gość
co do starannosci, uwazam, ze moje komentarze pisane sa zrozumiale i starannie. jak na standardy internetu, rzecz jasna. dodatkowo, klawaitura mi sie trzesie i ciezko trafic palcem w odpoweidni klawisz... ale z druga czescia wypowiedzi to chyba to i racja. mnie sie wydaje, ze histmag i tak ma juz wyrobiona marke i dobra pozycje do negocjacji z innymi mediami(lata dzialania, oficjalny status itp.), ale jesli uwazacie, ze lepeij najpierw umocnic swoja pozycje, wprowadzic prawdziwy profesjnalizm, to pewnie macie racje ;]. w takim razie czekam na realizacje postanowien o pelenej profesjonalizacji, codziennych aktualizajach itd. wiecej artykulow, jakies wlasnie felietony itp. bo w gruncie rzeczy odniesc mozna wrazenie, ze histmag wciaz ma czkawke po transformacji z e-zinu(a?) w portal historyczny. wiekoszsc czytelnikow wciaz traktuje to jak wlasnie takie czasopismo, a nie interaktywny serwis(np. pokazuje to znikoma ilosc komentarzy na stronie, zreszta sami pewnie wiecie to lepiej) no ale ja sobie tak tylko teoretyzuje, a przed wami realne wyzwania, totez zycze wytrwalosci. wierze, ze wam sie uda. spektakularne sukcesy jeszcze przyjda.

Expose * 3
~ Gość: mistsz ney
alez ta historia z henrykiem to jest okropnie oklepana. filmy, powiesci, seriale. ile mozna... filmow o angielskiej historii jest ostatnio sporo. dla kontrastu z tymi kochanicami to szedl niedawno taki film o krolowej elzbiecie. i podobno bardzo przyzwoity . ogolnie, filmy historyczne to grzaski grunt dla tworcow. ale mozna i warto. nawet jak sie nie jest wajda i sie nie ma chocby 15 mln $ budzetu.

„Kochanice króla”, czyli gra o wysoką stawkę – recenzja i ocena filmu
~ Gość: mistsz ney
Tak, zgdadzam się ;) przydała mi się ta recenzja dokladnie 2 godziny temu kupiłam te książkę ;)) Jestem fanka książek fantasy i mam nadzieje że ta książka bedzie należeć do moich ulubionych ;) zapowiada sie obiecująco ;) już dziś wieczorem wezmę się za czytanie :))

Alan Campbell — „Noc blizn” – recenzja i ocena
~ Gość: eM
Bez rewelacji, ale miło się czyta. Musieli sobie jakoś radzić;)

Średniowieczne „Zrób to sam”
~ Gość: Giero
Sceptyku, wyszliśmy z podobnego założenia. Dlatego też Kamil, pisząc: "Obok grupy hobbystów musi istnieć kilka osób, które będą traktować „Histmaga” jak pracę" miał na myśli nasze trzy skromne osoby. To jest między innymi jednym z gwarantów rozwoju naszego serwisu i tego, że będziemy mieli na "Histmaga" czas. :) Również w oświadczeniu wydawcy zostało to dość jasno określone: http://histmag.org/?id=1862

Expose * 3
~ Michał Świgoń Administrator
Znowu szykuje sie chwilowy zryw i masa zmian. Wielkie chęci i chwała Wam za to chłopaki (i dziewczyny;). Chyba jednak czas,żeby powoli zrozumieć, że Histmag nie będzie/nie może być przedsięwzięciem niekomercyjnym przez jeszcze kilka lat. Nie wierzę, że serwis będzie aktualizowany codziennie, jeżeli ktoś będzie to robił wieczorem, po pracy. Czasami to zrobi a innym razem wróci zmęczony i nie będzie miał na to ochoty. Takie są realia. Każdy do pewnego czasu żyje złudzeniami.... Reportaże, fotoreportaże, felietony - nikt nie robi takich rzeczy tylko dla zabawy. Etnologia, antropologia kultury, historia sztuki, historia techniki, czy nawet historia literatury albo prehistoria to wszystko rzeczy o których nie może wypowiadać się osoba po przeczytaniu jednej książki. Pozdrawiam całą ekipę

Expose * 3
~ Gość: Sceptyk