Jarosław Swajdo

Autor rozmaitego typu publikacji, tak książkowych jak prasowych, dotyczących przeróżnych regionów Europy, od Andaluzji przez Argowię i Turgowię po Wschodnią Wironię. Z formalnego wykształcenia historyk, absolwent UW. Zainteresowania w obrębie historii: szeroko rozumiane dzieje społeczne, szczególnie zaś wszelkie zagadnienia narodowościowe (przy jednocześnie umiarkowanej atencji względem historii politycznej a totalnym już désintéressement dla spraw wojskowych i im podobnych).

Ostatnie teksty użytkownika
2020-06-09 14:46
Morze Śródziemne: historia i geografia regionu
Państwa bezpośrednio przyległe do Morza Śródziemnego stanowią tylko fragment rozleglejszego obszaru, określanego mianem Śródziemnomorza. Składają się nań kraje i krainy geograficznie nad samym morzem
2018-11-28 19:11
Indonezja: czerwono-białą drogą
Indonezja, czwarte pod względem ludności państwo świata, uzyskało swoją niepodległość na przełomie lat 40. i 50. XX wieku. Przyczynili się do tego Japończycy i Amerykanie, wspierający indonezyjskie dą
2018-06-29 18:50
Księstwo Modeny i Reggio. Książęta kontra Risorgimento
Ambitni władcy Modeny i Reggio, wywodzący się z bocznej linii Habsburgów, próbowali w XIX wieku reprezentować interesy Austrii we Włoszech. Podobnie jak w wypadku innych państewek italskich, w połowie
2018-05-05 17:08
Triest: powrót do Macierzy
W 1954 roku Triest ponownie połączył się z swą włoską Ojczyzną. Oswobodzona i wyplątana z różnych historii środkowoeuropejskich i wschodnioeuropejskich, zmartwychwstała i obudzona do życia, la città g
2018-04-16 08:42
Triest: na styku światów
Nad Morzem Adriatyckim, u północno-wschodnich krańców Italii, na pograniczu z krainami południowosłowiańskimi usadowione jest włoskie miasto Triest. Przez długie dekady dwóch ubiegłych stuleci stanowi
Ostatnie komentarze użytkownika
trzymam kciuki. mocno. bo walijczyka uwielbiam. na boże igrzysko trafiłem jakieś dwadzieścia pięć lat temu, pochłaniając je za jednym zamachem, czytając non stop, dzień i noc. kompletnie inne spojrzenie na dzieje polski. otwarte, swoiście jakby indywidualistyczne, wolne od stereotypów, schematów, utartych ścieżek, od wizji dziejów jak jednej tak niewzruszonej, wolne także od tej całej polskiej historycznej mitologii i mitomanii. jednym słowem: takie właśnie bardzo a bardzo zachodnie (jakże bardzo było nam tego wtedy potrzeba). zapowiada to już samo wejście, sam do owego igrzyska wstęp. jak pewnie pamiętacie jest tam mapka ziem polskich, ziem na ową polskę w rożnych historycznych periodach zrzucających się, zaś parę stron dalej opis części z nich. za polskie przyjęte są tam tereny od pomorza (rugia, wołogoszcz i te klimaty) poprzez łużyce gdzieś po inflanty, smoleńsk, zaporoże, mołdawię (swoją drogą, dlaczego tak nie mogło być…). podobne spojrzenie, jako też podobnie wspaniały styl literacki, co w mym odczuciu co najmniej równie ważne, cechuje rzecz jasna wszystkie pozostałe prace daviesa. owszem, dziś takich mamy już pod dostatkiem, gł. tłumaczeń, choć i polscy autorzy tak już piszą bądź próbują, ale wonczas, owe jako się rzekło ćwierć wielu temu, był to coś na kształt historycznego kultur szoku (oczywiście in plus). z innych pozycji najfajniej w powyższym kontekście czyta się europę (w mej skromnej opinii, jeśli wolno ją wyrazić). różnych daviesa europ, tzn. książek zawierający ją w tytule, jest zdaje się parę, dwie czy trzy; tutaj chodzi o tę z dygresjami, kapsułkami vel pigułkami, jak to tam jest o ile dobrze pamiętam określane (jedna z tych piguł dotyczy dziejów dżinsami pisanych). następnie może zaginione królestwa. tutaj prześwietnie ukazane zniknięcie czarnogóry (zagadnienie u nas na szerszą skalę może nie tyle nieznane, co chyba kompletnie nieuświadamiane sobie w ujęciu formalno-prawnym). no i naturalnie last but not least wyspy (the isles). które ze względów w tym przypadku najoczywistszych z najoczywistszych najlepiej przeczytać w originale. pzdr. js.

Norman Davies powalczy o literackiego Nobla
~ Jarosław Swajdo
(może zaskakiwać fakt). I tak, i nie. Zależy właśnie od przyjętej opcji (co zresztą autor zdaje się już zasugerował w pierwszym zdaniu). Bo i owszem, jeśli ów faszyzm uznamy za ideologię prawicową, a tak to zwykle widzi nasza historiografia, zwł. ta popularna z okresu PRL, w tych zaś ramach dodatkowo za prawicową ekstremę, wtedy droga przebyta przez Mussoliniego może i rzeczywiście zaskakiwać. Jeśli natomiast faszyzmu nie ulokujemy na prawicy, tu zaś albo nigdzie go nie zaszufladkujemy, albo np. wpiszemy w Third Position, albo też umieścimy w ogóle po stronie lewej, co nb. dość często spotyka się w literaturze np. anglosaskiej, wtedy chyba nic w tym szczególnie zaskakującego nie będzie. Ewolucja taka lub jakoś tam podobna stanowiła zresztą udział większości czołowych faszystów włoskich (z wyjątkiem oczywiście tych typu Ciano). Obecna była również w Niemczech (jakkolwiek może na mniejszą skalę i dotycząc tzw. dołów partyjnych). Któryś z ideologów narodowo-socjalistycznych, nie pamiętam w tej chwili który, może Goebbels, chętnie w szeregach NSDAP widział właśnie szarych członków KPD (choć nie SPD). W historii Niemiec jest nawet taka postać, stosunkowo mało znana, za swą postrzegana tak przez Trzecią Rzeszę jak przez NRD. Wracając do Mussoliniego. Swych nazwijmy to socjalistycznych poglądów nie wyzbył się on chyba nigdy. Świadczyć o tym mogą antyburżuazyjne tyrady wygłaszane przezeń w różnych momentach także po 1922 roku, publiczne i (częściej) prywatne, z nienawiścią względem burżuazji, jej wartości i sposobu życia, daleko silniejszą niźli u socjalistów czy komunistów (nb. budząc tym niekiedy zniesmaczenie u swego wspomnianego wyżej zięcia). Pozdrowienia dla wszystkich miłośników historii Włoch (JS).

Benito Mussolini: od socjalisty do faszysty
~ Jarosław Swajdo