Opublikowano
2016-01-17 15:05 (akt. 2020-06-13 09:53)
Licencja
Wolna licencja

Ryszard Kukliński: Musiałem wybrać – służyć narodowi czy Czerwonemu Imperium

Ryszard Kukliński przybierał różne pseudonimy: Jack Strong, Mewa, Polski Viking. Do dziś jego postać budzi kontrowersje i dyskusje mimo oficjalnego zakończenia sprawy. Jeśli zdradził Polskę, to jaką? Jeśli jest bohaterem, to czyim?


Strony:
1 2 3 4

Płk Ryszard Kukliński (Fot. z oficjalnej strony Polskiego Senatu, opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0 pl

Kim był Ryszard Kukliński?

Rodzi się 13 czerwca 1930 roku w Warszawie. Dzieciństwo przerywa mu wojna, w czasie której pomaga kolegom zamkniętym w żydowskim getcie. Jego ojciec, żołnierz AK, zostaje aresztowany przez gestapo. Syn nigdy go już nie zobaczy. W wieku 17 lat rozpoczyna służbę wojskową i studia w Oficerskiej Szkole Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. W 1963 roku zostaje powołany do Sztabu Generalnego, a cztery lata później do Międzynarodowej Komisji Nadzoru i Kontroli w Wietnamie. Wraca stamtąd w 1968 roku. Trzy lata później podejmuje funkcję sekretarza delegacji Układu Warszawskiego i oficera łącznikowego między Ludowym Wojskiem Polskim a Armią Czerwoną. W 1971 roku podejmuje współpracę z CIA. Podczas studyjnego rejsu do Europy Zachodniej 18 sierpnia 1972 roku po raz pierwszy spotyka się z przedstawicielami amerykańskiego wywiadu. Od tego momentu przekazuje wszelkie dokumenty, do których ma dostęp. Przez lata współpracy pnie się po szczeblach kariery. Zostaje zastępcą szefa Zarządu Operacyjnego i szefem Oddziału Planowania Obronno-Strategicznego. W 1975 roku Kukliński przekazuje Amerykanom swój analityczno-strategiczny tekst o możliwości wybuchu III wojny światowej jako konsekwencji agresji ZSRR na państwa NATO. Niedługo później zostaje wysłany na kurs dowódczy w Wojskowej Akademii Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR im. Woroszyłowa. Po powrocie zostaje jednym z najbliższych współpracowników gen. Wojciecha Jaruzelskiego. W 1980 roku powołuje on Kuklińskiego do kilkuosobowej grupy generałów przygotowujących warianty wprowadzenia stanu wojennego. 2 listopada 1981 roku następuje przeciek – Sztab Generalny dowiaduje się, że Zachód ma plany wprowadzenia stanu wojennego. Po gorączkowych przygotowaniach, w nocy z 7 na 8 listopada Kukliński wraz z rodziną zostaje ewakuowany do Stanów Zjednoczonych. W 1984 roku Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego skazuje go na karę śmierci. Rodzina Kuklińskich cały czas mieszka w Ameryce. W 1994 roku giną dwaj synowie pułkownika. Rok później wyrok śmierci zostaje uchylony, a trzy lata później polski prokurator umarza postępowanie przeciwko Kuklińskiemu i uniewinnia go. W 1998 roku przyjeżdża do Polski. Od tej pory wielokrotnie przebywa w Warszawie, gdzie urządza mieszkanie, do którego chce wrócić z żoną na stałe. Pułkownik umiera w Ameryce 11 marca 2004 roku. Zostaje pochowany na Powązkach.

Zobacz także:

Czemu podjął współpracę?

Podczas wizyty w Polsce powiedział, iż nie mógł być ślepo posłuszny Jaruzelskiemu i że lojalność wobec przełożonych nie jest dla niego ważniejsza niż lojalność wobec ojczyzny. Stwierdził, że wojsko nie jest mafią, a żołnierze mogą odmówić wypełnienia rozkazu dowódcy, który nie jest lojalny wobec ojczyzny.

Ostatnia legitymacja wojskowa pułkownika Kuklińskiego (domena publiczna)

Ponadto, jak sam twierdził, to Solidarność i wydarzenia z 1970 roku przyczyniły się do podjęcia decyzji o nawiązaniu współpracy z Ameryką. Do współpracownika z CIA, Daniela, pisał w jednym ze swoich listów: Nic i nikt nie odwiódłby mnie od tej decyzji i nie sprowadził z obranej drogi. Po sierpniu mam jeszcze większe przekonanie, że nie kroczę tą drogą samotnie i że naród pragnie uwolnić się z jarzma narzuconego komunizmu. W końcu teraz mogę uczynić więcej dla tego kraju, dla sprawy wolności niż dziewięć lat temu. To wysiłki jednostek tworzą siłę narodu, wobec której nawet największe mocarstwo pozostaje bezradne.

Nie wszyscy zgadzają się z tym, że działał z pobudek ideologicznych i patriotycznych. Czesław Kiszczak, przeciwnik Kuklińskiego, twierdził: Był produktem systemu komunistycznego i wszystko, co posiadał cennego, zawdzięczał temu systemowi. System ten stworzył mu szanse, dał wykształcenie i otworzył przed nim drzwi kariery. Jedynie ten system mógł go wypromować i wynieść w sensie awansu i statusu społecznego. Nie miał ideologicznych powodów, by z nim walczyć, ponieważ odniósł z niego bezpośrednie korzyści.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Użytkownik_2187 |

Nie wiem, dlaczego nazywacie Kuklińskiego ,,zdrajcą". Złożył przysięgę wojskową komunistom. To prawda, że zdradził, ale komunistów i towarzyszy radzieckich. Był agentem CIA, przekazał im wiele tajnych sowieckich planów: m.in. Albatrosów i stanu wojennego, ryzykując przy tym swoje życie i rodziny. Gdyby nie On, to nie wiadomo, jak potoczyła by się dalsza historia Europy i Świata.



Odpowiedz

Gość: Jegomość |

Po komentarzach widzę że Towarzyszą radzieckim i ich pachołkom w PRLu trza pogratulować reformy edukacji w szkole szczególnie nauczania ich prawilnej historii i wyciągania wniosków.



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: Jegomość - "Towarzyszą radzieckim" - Jegomość jest niewątpliwie ofiarą którejś z kolejnych reform edukacji. Co prawda nie wiem której. Ale wiem, że w czasach, gdy ja zdawałem egzamin maturalny (lata sześćdziesiąte, a więc tzw. "głęboka komuna), to za TAKI błąd oblewało się maturę z języka polskiego.



Odpowiedz

Gość: mongo |

sprawa jest dla mnie prosta, niezależnie od polityki, dla mnie to Ameryka wtedy była śmiertelnym zagrożeniem, bo niezależnie od sympatii, czy antypatii, to Ameryka miała wycelowane swoje rakiety w Polskę, a nie ZSRR. Moi krewni byli wtedy w wojsku, a ja miałbym się cieszyć, że giną, bo ZSRR upadnie? Szczerze powiedziawszy miałbym w nosie, czy rakiety amerykańskie lecące w moją stronę, są "słuszne", czy "nie-słuszne" politycznie, jeżeli na koniec nic by z kraju nie zostało, a ja bym wyparował. Kukliński służąc Ameryce i to jeszcze za pieniądze, w tamtym okresie w oczywisty sposób narażał bezpośrednio życie i zdrowie Polaków wtedy mieszkających w Polsce i to dla mnie wyczerpuje temat. Sam spakował się z rodzinką i wyjechał do Ameryki - ja dziękuje za takiego "bohatera".



Odpowiedz

Gość: Marek Baran |

Ignacy Prądzyński i Józef Sowiński słuchali rozkazów własnego rządu, nikogo nie zdradzali.
PS Jeśli osobisty sekretarz naczelnego wodza przechodzi na stronę wroga, to choćby ze względów towarzyskich, nie jest godzien nawet wspomnienia.



Odpowiedz

Gość: Jb |

@ Gość: Marek Baran
Rozumiem ze pan Baran ceni wysoko ludzi wyznajacych zasade MOJ HONOR TO WIERNOSC' ktorzy do samego konca mordowali wiezniow obozow. Rozumiem ze nie podalby reki zdrajcy Canarisowi' Staufenbergowi' Witzlibenowi....



Odpowiedz

Gość: Jk |

Kuklinski to tylko zastepczy temat. Istota sprowadza sie do pytania: CZYM BYLA PRL? Nadal dla wielu ludzi byla ona tym czym nie byla' tzn. Polska. Jak czlowiel ktory cale zycie sluzyl w tzw. LWP moze spojrzec w lustro i powiedziec: bylem kanalia sluzaca sowieckim okupantom. Mam znajomego ktory ma ojca emerytowanego oficera. Ten stary czlowiek powiedzial ze gdyby uznal Kuklinskiego za bohatera' to sam musialby ze soba skonczyc. Ja to rozumiem i uwazam Kuklinskiego za bohatera. PRL nie byla moim panstwem. Gdyby wybuchla wojna to ja jako podoficer rezerwy przeszedlbym na druga strone. Nie do niewoli tylko po to zeby walczyc o wolna Polske' tzn. przeciwko ZSRR



Odpowiedz

Gość: mongo |

@ Gość: Jk nie wiem ile ma Pan lat, ale dramatem jest, że ludzie nie mają dziś za grosz wyobraźni. PRL była państwem jakim była, ale ludzie urodzeni w tamtym czasie nie mieli innego państwa i żyli, pracowali i także MUSIELI służyć w wojsku Polskim, bo był taki powszechny obowiązek. Nikt się nie pytał, czy ma ochotę na to, że PRL jest jego państwem, czy nie. To nie był koncert życzeń. Dziś zresztą też nie jest. Nie wszystko jest polityką i nie dla każdego praca i służba w PRL była czymś złym, tak jak to wolą widzieć dzisiejszy komentatorzy. Pan prawdopodobnie też nie wyskoczył z kapusty i zapewniam, że Pana rodzice, też wg. Pana logiki "służyli PRL", bo musieli gdzieś pracować, Pana ojciec pewnie "służył" w LWP, też uważa Pan, że nie mogą spojrzeć w lustro? To, że Pan "załapał" się na inną Polskę, to zapewniam dzieło przypadku.



Odpowiedz

Gość: Jl |

@ Gość: mongo
III Rzesza byla panstwem jakim byla.....Ludzi musieli isc do Wermachtu. Nie bylo koncertu zyczen....itd I CO Z TEGO??? Tzw PRL byla kolonia protektoratem tak jak Krolestwo Kongresowe. Potepiajac Kuklinskiego trzeba tez potepic powstancow listopadowych styczniowych a nawet wielkopolskich i slaskich. Oczywiscie jest bariera psychiczna. Nikt z nas nie zyl w tamtych czasach. A w prl tak. Jak przyznac ze tatus byl kanalia bo należał do PZPR....Jak przyznac ze brat matki byl kolaborantem w MO.....Jak przyznac ze tesc byl bydle jako oficer polityczny.....'Robi sie wiec takie lewatywy moralne ze jakos bylo takie czasy jakos trzeba bylo.....Moj znajomy Niemiec zapytal kiedys swoja babkę o jej meza ktory byl w SS. Co uslyszal od niej? To samo co powyzszym tekscie: innego panstwa nie bylo co mielisy robic koleje jezdzily punktualnie nie bylo biedy i bezrobocia.......Ludzie nikczemni moralnie sa tacy sami. I w PRL i w III Rzeszy......



Odpowiedz

Gość: Marek Baran |

@ Gość: Jl
Cytuję; "Potępiając Kuklińskiego, trzeba też potępić powstańców listopadowych styczniowych" (wprowadziłem litery z polskiego alfabetu). Ależ już kilku - w tym i przedwojennych - historyków zdążyło to zrobić. Historii nie da się odwrócić, jednak ówczesnych podchorążych należało by raczej oskarżyć o sześć morderstw i brak rozumu politycznego, niż pochwalić za rzeczywisty patriotyzm. Oprócz tego obydwa powstania zaczęły w rzeczywisty sposób oddalać od pojęcia polskości chłopów pańszczyżnianych. Dwa przykłady;
- Sejm Królestwa usiłował powołać do wojska chłopów. Może i dobrze, lecz za czas pobytu w wojsku trzeba było po powrocie z wojny, lub przy pomocy rodziny, odrobić zaległą pańszczyznę. W tym samym czasie właściciele/dziedzice byli w praktyce zwolnieni od jakiegokolwiek obowiązku w tej dziedzinie.
- dwa lata przed wybuchem Powstania Styczniowego przez Królestwo przetoczyła się fala buntów chłopskich. Nasza kochana, patriotyczna szlachta wzywała na pomoc armię carską, by ta przywróciła porządek siłą. Oprócz, "zwykłego" w takich przypadkach, batożenia i innych "środków przymusu", pewna - niestety chyba nieustalona liczba przywódców - powędrowała na Sybir.
Teraz wniosek: dla Jl PRL była znienawidzonym tworem, lecz ilu Was było?



Odpowiedz
Anna Szczykutowicz

Studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim i harcerka ZHR. Interesuje się historią lokalną, zwłaszcza świętokrzyską partyzantką. Miłośniczka pieszych wędrówek i gór.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org