Opublikowano
2015-02-24 10:15 (akt. 2020-02-24 00:07)
Licencja
Wolna licencja

August Emil Fieldorf „Nil” - dzieje powojenne

24 lutego 1953 roku zamordowano ostatniego dowódcę Kedywu Armii Krajowej. August Emil Fieldorf był jednym z wielu bohaterów AK, którzy powstanie nowej Polski przypłacili życiem. Jak wyglądały dzieje powojenne generała „Nila”?


Strony:
1 2 3 4 5

Zobacz też: August Emil Fieldorf „Nil” w rocznicę aresztowania

August Emil Fieldorf „Nil” Generał August Emil Fieldorf "Nil" (fot. autor nieznany, domena publiczna) Generał August Emil Fieldorf „Nil”, twórca i Komendant legendarnej komórki dywersyjnej AK, tj. Kierownictwa Dywersji (Kedywu), a także twórca organizacji Niepodległość oraz ostatni zastępca Komendanta Głównego AK, został aresztowany przez wojska NKWD jeszcze przed końcem wojny w Milanówku pod Warszawą. Stamtąd przewieziono go do podwarszawskich Błoni. Nierozpoznanego, Fieldorf „Nil” występował wówczas jako kolejarz Walenty Gdanicki, przetransportowano do obozu w Rembertowie, a później, dokładnie w niedzielę palmową – 25 marca 1945 r., wraz z kilkoma tysiącami ludzi, wywieziono na przeszło dwa i pół roku do uralskich łagrów. Próba uratowania Fieldorfa zarządzona przez płk. Jana Mazurkiewicza „Radosława” nie przyniosła zamierzonych efektów. Jednak tuż przed odjazdem pociągu generała odnalazło dwóch jego towarzyszy walki z okresu II wojny światowej, którzy przekazali mu niewielki woreczek żywności i lekarstw.

Na Uralu generał Fieldorf „Nil” pracował katorżniczo w okrutnych warunkach klimatyczno-pogodowych, m.in. w mrozie sięgającym -50 stopni Celsjusza. Jednak nigdy dał się złamać. Wedle relacji współwięźniów na duchu podtrzymywał też innych. Tam gdzie się załamywano, szedł z dobrym słowem, a gdzie padano, podtrzymywał i dosłownie dźwigał – pisał w swoich wspomnieniach o Fieldorfie Jan Hoppe – działacz Stronnictwa Pracy, który łączył z generałem uralskie zesłanie. Podobne chwile, zapamiętali inni zesłańcy.

Współwięzień Tadeusz Bobrowski, wówczas dwudziestoparoletni mężczyzna, wspominał „Gdanickiego” niemal z synowską miłością. August Emil Fieldorf uratował mu życie podczas transportu do ZSRS, gdy Bobrowski zachorował na czerwonkę. Generał oddał młodzieńcowi leki, które otrzymał przed odjazdem pociągu z Rembertowa. Był pierwszym człowiekiem, którego osobowość tak mnie zafascynowała […] W tych warunkach człowiek stawał się nagi. Żadne otoczki nie kryły cech osobowościowych. Ujawniały się słabostki, podłostki, a z równą wyrazistością, może nawet dominującą wszystkie dodatnie strony charakteru. Wyraźnie widziało się tych, którzy zasługiwali na miano człowieka. Takimi wspaniałymi pozostali w mojej pamięci Walenty Gdanicki, Jan Hoppe (wówczas Chmielewski) i im podobni – pisał po latach Bobrowski. Obaj mężczyźni spędzili wiele godzin na rozmowach. Gdanicki tłumaczył młodzieńcowi realia ówczesnego świata i zapewniał, że wszystko co wtenczas się działo, miało być przejściowe.

August Emil Fieldorf „Nil” w rocznicę aresztowania

Czytaj dalej...

Tadeusz Bobrowski opowiadał także, że Fieldorf nigdy nie zdradził towarzyszom niedoli swojej prawdziwej tożsamości. Zawsze twierdził, że był kolejarzem, którego w warunkach okupacji i po tzw. wyzwoleniu, nic innego nie interesowało poza interesem własnym a wszelkie sprawy znajdujące się poza zasięgiem jego nosa były mu obce. Jednak więźniowie podświadomie zdawali sobie sprawę z tego, że nie była to prawda. Aura, jaką wokół siebie roztaczał „Gdanicki” wskazywała na coś zupełnie innego. Żarty, dowcipy, opowieści oraz anegdoty, które opowiadał swoim kolegom-zesłańcom generał były na bardzo wysokim poziomie i dotyczyły jego bardzo bogatej przeszłości. Stefan Czarnecki, który również spędził z generałem okres zesłania powiedział po latach: Wiedziałem, że to nie był kolejarz.

August Emil Fieldorf „Nil” Stacja kolejowa w Stupinie, jednym z miejsc zesłania Fieldorfa (fot. A.Savin, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 1.0 Generic).

Emil Fieldorf wrócił do kraju w listopadzie 1947 r., w fatalnej formie fizycznej. Zapalenie płuc, dystrofia i awitaminoza były skutkiem doświadczeń, jakie były oficer AK musiał przejść na Uralu. Jednak problemy zdrowotne, w perspektywie czasu, nie były największym zmartwieniem generała. Fieldorf przybył do Polski w najstraszniejszym okresie Polski Ludowej – komuniści rozpoczynali wszechobecny, wymierzony w społeczeństwo, terror.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-booka „Z Miodowej na Bracką” – Tom drugi!

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego t.2”

Wydawca: Histmag.org

ISBN: 978-83-930226-9-4

Oprawa: miękka

Liczba stron: 240

Format: 140×195 mm

6,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3 4 5
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: red |

Maria Gurowska żydówka, sędzia sprzedająca polaków, która wydała wyrok na generale.



Odpowiedz

Gość: carol |

Zachowanie irracjonalne, oddajac sie w ręce UB mógł liczyc tylko na cud, że przeżyje. Nie sądze, żeby ktoś tak postąpił myśląc o dobru swojej rodziny, przecież rodziny AKowców, komuniści często aresztowanli i brutalnie przesłuchiwali.



Odpowiedz

Gość: Michu |

Zawsze gdy czytam o powojennych wyrokach, stalinowskich sfingowanych procesach, uderzają mnie nazwiska, które owe procesy prowadzą i wyroki podpisują. Tu mamy: "Sędziowie Emil Merz, Igor Andrejew i Gustaw Auscaler podtrzymali w mocy wyrok sądu poprzedniej instancji." Merz. Andrejew. Auscaler. To tak gdyby ktoś miał wątpliwości, że ci, którzy nas niszczyli, niszczą i będą niszczyć, nie mają z Polską wiele wspólnego.



Odpowiedz

@ Gość: Gość: Michu Czemu nie przytoczyć innych nazwisk tego dramatu, nie koniecznie brzmiących obco, proszę wczytać się w tekst, nazwiska oficerów i innych urzędników, są tam też z końcówką ..ski. To po prostu nieuzasadniona uwaga i pomijająca podstawowy fakt że Fildorf to też nie polskie nazwisko. Pomijając udział obcych sił w tamtym aparacie represji był on również (niestety) tworzony przez polaków.



Odpowiedz

Gość: Historyk |

August Emil Fieldorf był jedną z wielu postaci w powojennej Polsce, która została zamordowana w sfingowanym procesie PRL, gdyż jak uważała władza ludowa, była nie wygodna dla tej władzy. Mimo, że od tamtych wydarzeń minęło już trochę czasu, warto o tym przypominać, gdyż i tutaj zacytuje fragment filmu- Generał Nil: "właśnie takich bohaterów nam teraz potrzeba".



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

Tak, chodzi o gen. Paszkiewicza. "Bez echa" - teraz widzę, iż to chyba jakiś chochlik a nie celowe wpisanie.



Odpowiedz
Paweł Sztama

Doktorant UMCS w Lublinie, pracownik Biura Badań Historycznych IPN w Warszawie. Interesuje się historią organów bezpieczeństwa krajów Bloku Wschodniego i historią wojskową. Autor biografii gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila". Miłośnik biegania, gór, Gruzji, literatury, piłki nożnej oraz podróży.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org