Opublikowano
2015-07-04 12:30
Licencja
Prawa zastrzeżone

Jak Piłsudski narzucił Rosji granicę Polski?

„Sto lat niewoli, którąśmy przebyli, zostawiły ślady nie tylko w nas, a i w panach całego świata” - powiedział Józef Piłsudski. Dlaczego wschodnie granice odrodzonej Polski były problemem całej Europy?


Strony:
1 2

Zobacz też: Józef Piłsudski i przewrót majowy

„Piękny wiek XIX” skończył się w Europie na przełomie lipca i sierpnia 1914 roku. Zaczęła się Wielka Wojna. W czasie jej trwania upadł ostatecznie, jak się zdawało, porządek polityczny nazywany od konferencji, która dała mu początek sto lat wcześniej, wiedeńskim. Nowy porządek, jaki wyłonił się po Wielkiej Wojnie, w 1919 roku, nosił nazwę — po kolejnej wielkiej konferencji dyplomatycznej — wersalskiego. Nie trwał długo. Rewidowany skutecznie od początku lat trzydziestych, upadł z większym hukiem niż poprzedni w 1939 roku. Następna Wielka Wojna okazała się jeszcze straszniejsza od poprzedniej. Po niej nikt już chyba nie odważyłby się nazwać XX wieku pięknym.

Czy mogło być inaczej? Czy po tragicznym doświadczeniu lat 1914–1918 nie było możliwe ułożenie trwałego ładu w Europie, zabezpieczającego pokój, a przynajmniej odsuwającego na czas dłuższy niż jedno pokolenie następną wojnę światową? Do tego pytania wciąż wracają historycy, sięgają do niego nawet politycy. W nieco może naiwnym uproszczeniu, redukującym dzieje świata do historii politycznej, do konsekwencji decyzji kilku mężów stanu, sadza się na ławie oskarżonych autorów głównych postanowień konferencji wersalskiej, zarzucając im — a raczej stworzonemu przez nich w Europie porządkowi międzynarodowemu — fatalne wady, które miały pociągnąć świat ku katastrofie drugiej wojny.

Europa po kongresie wiedeńskim (rys. The International Commission and Association on Nobility, domena publiczna)

Wśród tych, którzy podejmują w ogóle tego rodzaju rozważania, powtarzają się porównania „dobrego” systemu wiedeńskiego z XIX wieku i „złego” systemu wersalskiego z początku XX. To, co miało je zasadniczo różnić, na niekorzyść tego drugiego, to niewłaściwe zbilansowanie interesów wielkich mocarstw. W systemie wiedeńskim pięć głównych mocarstw europejskich, w tym pokonana Francja, odnalazło względnie akceptowalny modus vivendi. W systemie wersalskim zabrakło od razu miejsca dla dwóch wielkich potęg kontynentalnych — pokonanych Niemiec i nieobecnej w Wersalu, ogarniętej gorączką rewolucji bolszewickiej Rosji. Pozostałe mocarstwa — zwycięskie Wielka Brytania i Francja — były (po wycofaniu się Ameryki na pozycje izolacjonistyczne) zbyt słabe, by udźwignąć na swych barkach nowy porządek. Ten zarzut, podnoszony między innymi przez takich badaczy wielkiej dyplomacji, jak Henry Kissinger czy George Kennan, wskazuje od razu na najbardziej newralgiczny punkt, wokół którego koncentrował się sprzeciw obu wyalienowanych z nowego porządku mocarstw. Tym punktem była odbudowana w systemie wersalskim niepodległa Polska. Polska stanęła między Rosją a Niemcami. Niemcy nie mogły się pogodzić z utratą na jej rzecz części Śląska, Wielkopolski, a przede wszystkim pomorskiego „korytarza”. Rosja, która była matecznikiem światowego systemu komunistycznego, nie tylko traciła na rzecz Polski obszary stanowiące od czasów Katarzyny II i Aleksandra I jej strategiczne zachodnie rubieże, lecz także połączenie z Niemcami — oczekiwanym z niecierpliwością głównym partnerem europejskiej rewolucji.

Czy po 1918 roku Rosja (także sowiecka) i Niemcy mogły się pogodzić z odbudową niepodległej Polski? Na jakich warunkach? — tak mogłoby brzmieć w istocie pytanie o to, czy możliwe było stworzenie stabilnego ładu wersalskiego. Inny, już nie geopolityczny, ale ideologiczno-społeczny aspekt tego wielkiego pytania wymagałby zastanowienia się, czy i na ile możliwe byłoby zharmonizowanie zwycięskiego ostatecznie w wojnie domowej w Rosji systemu komunistycznego z niekomunistyczną Europą.

Przeczytaj:

Te pytania, może banalne w swej oczywistości, ujawniły dramatyczną trudność w kolejnych próbach znalezienia na nie praktycznych odpowiedzi. Ustalenia, przyjęte w ciągu pierwszej połowy 1919 roku na konferencji pokojowej w Paryżu, takiej odpowiedzi nie zawierały. Trwała wojna domowa w Rosji i zwłaszcza Francja miała nadzieję, że „biali” generałowie odbudują jeszcze szansę na strategiczne partnerstwo na osi Paryż–Piotrogród, blokujące możliwość niemieckiej rewizji traktatu wersalskiego. Gdyby tak się stało, Francja, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, a także Włochy — czyli cztery z pięciu zwycięskich mocarstw — zgodnie zdecydowałyby niewątpliwie o przywróceniu partnerstwa z Rosją odrodzoną w granicach z 1914 roku (jedynie bez terytoriów Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Fińskiego, uznanych już przez mocarstwa za podstawę geograficzną dwóch nowych, „zalegalizowanych” państw: Polski i Finlandii). Japonia, mająca wielkie apetyty na Dalekim Wschodzie, zapewne musiałaby się tej większości podporządkować. Powstająca na drugim, zachodnim krańcu Rosji nowa Polska — oczywiście także. Polska byłaby wtedy małym, mającym niewiele ponad 150 tysięcy kilometrów kwadratowych powierzchni i piętnaście–osiemnaście milionów ludności, zachodnim aneksem Republiki Rosyjskiej. Stany Zjednoczone i Francja były zgodne co do tego, iż przy odrodzonej Rosji nie ma miejsca na niepodległą Litwę, Łotwę czy Estonię. Wielka Brytania, przychylniejsza ze względu na swe morskie (bałtyckie) interesy choćby ograniczonej niezależności nadbałtyckich republik/guberni, z pewnością nie byłaby gotowa kruszyć z nikim kopii o ich niepodległość. Ukraina mogłaby liczyć wyłącznie na dobrą wolę władz rosyjskich, czyli w najlepszym razie na podtrzymanie wyrażonej przez Rząd Tymczasowy w 1917 roku deklaracji o pewnych formach autonomii.

I wszyscy żyliby dalej „długo i szczęśliwie”, bez bolszewizmu?

Żołnierze w maskach przeciwgazowych podczas pierwszej wojny światowej. Czy za jej wybuch winny były wszystkie biorące w niej udział mocarstwa? (domena publiczna).

Tego oczywiście nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że ta potencjalnie istniejąca jeszcze w 1919 roku szansa skorygowania i utrwalenia systemu wersalskiego poprzez dołączenie doń Rosji (niebolszewickiej) zniknęła wraz z ostateczną klęską wojsk generała Antona Denikina. W 1920 roku resztki formacji „białych” pod wodzą generała Piotra Wrangla mogły walczyć co najwyżej o przetrwanie. Na wschodzie Europy pozostawała Rosja — ale sowiecka.

Inną szansę umocnienia systemu wersalskiego — poprzez dopisanie doń jego „wschodniego rozdziału” — dostrzegał Józef Piłsudski. I zaryzykował próbę praktycznej odpowiedzi na sformułowane wyżej, jasne dla niego już wtedy pytania. Rosja, każda Rosja, również sowiecka, a także Niemcy miały się pogodzić z niepodległością Polski i wielu innych, powstałych między Bałtykiem a Morzem Czarnym, nowych państw, w ostatecznej zaś konsekwencji z systemem wersalskim, dzięki zbudowaniu szerszej, opartej na osi Warszawa–Kijów, wspólnoty politycznej na wschodzie Europy. Zamiast cienkiego polskiego „przepierzenia” (jak to określił Stalin w artykule zapowiadającym w listopadzie 1918 roku jego zburzenie przez idącą na Berlin Armię Czerwoną) miała powstać nowa geopolityczna konstrukcja: z Polską, Ukrainą, zapewne także związaną z Polską Litwą (i Białorusią), jak również z nowymi państwami nadbałtyckimi i Rumunią. Miała ona wypełnić przestrzeń między Rosją a Niemcami na tyle solidnie, by jej zniszczenie okazało się dla obu sąsiadów zniechęcająco trudne. Mocarstwa zachodnie nie były przygotowane na taką koncepcję. Piłsudski jednak wierzył, że zwycięska kampania pozwoli przekonać je, iż nowy układ geopolityczny na wschodzie kontynentu da się pogodzić z ich istotnymi interesami ekonomicznymi i stabilnością całego systemu wersalskiego.

Tekst jest fragmentem książki „Pierwsza zdrada Zachodu. 1920 - zapomniany appeasement”:

Autor: Andrzej Nowak
Tytuł: „Pierwsza zdrada Zachodu. 1920 - zapomniany appeasement”
Wydanie: I
Data premiery: czerwiec 2015
Format: 165×240 mm
Oprawa: twarda
Liczba stron: 606
ISBN: 978-83-08-05550-2
Cena: 59,90 zł
Kup ze zniżką na stronach Wydawcy!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Anonim |

Piłsudski i jego granice na wschodzie. No właśnie dla Litwina tylko wschód był ważny. Dmowski robił co mógł w Wersalu 1919 nad korzystną dla Polski granicą na zachodzie. Udało się tak w 80%, ale sam Dmowski nie mógł nic zrobić wobec jawnie wrogiej postawy Anglii, neutralnej USA oraz przychylnej Francji ( miała swój interes w osłabieniu Niemiec ). Największą porażką Polski było nieprzyznania Polsce jej granic sprzed 1 rozbioru w 1772. Polska nie odzyskała Warmii, Powiśla, Gdańska, części Wielkopolski i Pomorza, oraz starostw Spiskich. Natomiast na wschodzie granicą Polski powinny być ziemie 3 rozbioru Rosyjskiego, ( wschodnia ) z roku 1795. Przy takich granicach Polska miała by około 20% mniejszości narodowych zamiast 31%, które zafundował Polsce Piłsudski w traktacie z Rygi, 1921. Podsumowując krótko im dalej na wschód tym mniej Polaków a więcej - Ukraińców, Żydów i Białorusinów. Dla tego człowieka jako Litwina ważniejsze było Wilno, Polesie z 70% mniejszości Białoruskiej i Wołyń z 80% mniejszości Ukraińskiej. Niż Polski - Gdańsk czy Zaolzie, które można było odzyskać w 1 połowie lat 30-tych. Wspólne państwo z Ukrainą i Żmudzią-Litwą, było możliwe tylko w fantazjach Pilsudskiego. Bo zarówno jedni jak i drudzy już od roku 1918 do lat 1939-45, prowadzili cały czas antypolską i proniemiecką politykę, i tworzyć żadnego wspólnego państwa czy nawet federacji nie chcieli. Zresztą taka sytuacja jest do dziś. Żadna polityka wschodnia w wykonaniu Piłsudskiego nie istniała.



Odpowiedz

Artykuł według mnie mocno okrojony i przedstawiony w formie bardziej popularnej niż naukowej gloryfikujący rolę po prawdzie biernego Józefa Piłsudskiego z jednoczesnym zniwelowaniu roli gen. Bora-Muśnickiego oraz przedewszystkim gen. Rozwadowskiego który odegrał największą rolę w sprawie granicy wschodniej oraz Śląska Cieszyńskiego. Pominięto również rolę Francji z gen. Fochem na czele oraz wysłania jako pierwszej Polskiej delegacji - delegację wojskową z gen. Rozwadowskim na czele. Pominął Pan również kwestię tzw. 3 (demokratycznej) Rosji za którą opcjonował Józef Piłsudski. Nie wspomnę już u sporach w sprawie poborów w Kongresówce które Piłsudski skutecznie Rozwadowskiemu blokował utrudniając przy tym obronę wschodniej granicy. Jak na portal histmag gdzie wielokrotnie pojawiają się kilkustronicowe bardziej wnikliwe artykuły ten jest tylko mżonką mającą na celu karmienie nasiąkniętych piłsudczykowską propagandą kolejnymi artykułami fałszującymi i uproszczającymi prawdziwy obraz historii tamtych czasów.
Pozdrawiam z nadzieją, iż jako członek Polskiej Akademii Nauk oraz reprezentant znamienitego Uniwersytetu Jagiellońskiego sprostuje Pan swój artykuł jako bardziej żetelne źródło informacji.



Odpowiedz

Gość: Giray |

Artykuł, a więc i książka, zawiera jeden poważny błąd który niestety przekreśla wszystkie tezy w niej przedstawione, co z kolei sprawia, że stają się te publikacje niczym innym jak obroną decyzji tow. Ziuka z 1919 roku. Tym założeniem jest niczym nie uzasadniona pewność autora, że biali generałowie byliby w stanie pokonać bolszewików, gdyby Piłsudski w 1919 nie wstrzymał ofensywy. Owszem, w sensie militarnym ta opcja byłaby jak najbardziej możliwą, lecz nie należy bolszewików uważać za durniów. W sytuacji, kiedy przegrana byłaby już kwestią niedługiego czasu, bolszewicy zeszliby do podziemia i prowadzili walkę ze swoim przeciwnikiem metodami dywersyjno-partyzanckimi, coś a la na naszych kresach w I połowie lat 20-tych, co doprowadziło do utworzenia KOP. Dlatego też zwycięstwo nad bolszewią nie oznaczałoby powrotu do status quo sprzed 1914, mielibyśmy do czynienia z zupełnie odmienną sytuacją. Pojawia się pytanie jaka byłaby ta nowa Rosja. Na pewno byłaby państwem wyniszczonym przez rewolucję i wojnę domową, a więc słabszym i w dużej mierze zależnym od innych państw, przynajmniej przez pierwsze dziesięciolecie. Państwem które walcząc z wrogiem wewnętrznym musiałoby mocno ograniczyć swoje imperialne zapędy, co miałoby wpływ nie tylko na polską granicę wschodnią, ale i też na niepodległość mniejszych państw, nie tylko tych wspomnianych w artykule, ale i lezących na Kaukazie i w Azji. Nie byłoby też eksporterem światowej rewolucji, co wpłynęłoby na sytuację we Niemczech i innych państwach europejskich. Efektem byliby dla Polski przyjaźniejsi jej dwaj najwięksi sąsiedzi.



Odpowiedz

Gość: W. |

Bardzo przyjemna lektura.



Odpowiedz

Gość: M. |

Różne koncepcje wschodniej granicy Polski na interaktywnej mapie. http://starenowemapy.pl/2014/10/13/wschodnie-granice-polski-1920/



Odpowiedz
Andrzej Nowak

Polski historyk, publicysta, nauczyciel akademicki, sowietolog, profesor nauk humanistycznych, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego (kierownik Zakładu Historii Europy Wschodniej), profesor zwyczajny w Instytucie Historii PAN; były redaktor naczelny dwumiesięcznika „Arcana”. Autor m.in. Polska i trzy Rosje: studium polityki wschodniej Józefa Piłsudskiego (do kwietnia 1920 roku) (2001), Dzieje Polski t. 1-3 (2014-2017).

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org