Opublikowano
2019-02-20 17:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Kto zabił JFK?

Powstało wiele hipotez dotyczących zabójstwa prezydenta USA Johna F. Kennedy’ego. Jaką wartość prezentują? Czy przybliżają nas do poznania prawdy?


Strony:
1 2

Przez ponad pół wieku, które minęło od 22 listopada 1963 roku, gdy prezydent John F. Kennedy został zastrzelony na Dealey Plaza w Dallas, powstało mnóstwo teorii wyjaśniających przebieg wydarzeń związanych ze śmiercią jedynego mężczyzny, któremu Marilyn Monroe zaśpiewała, a raczej zmysłowo wymruczała, Happy Birthday. Teorie te nawiązują do najrozmaitszych wątków, poczynając od całkiem racjonalnych, przez paranoidalne, po zupełnie nie z tego świata. John F. Kennedy (domena publiczna)
29 listopada 1963 roku rozpoczęło się śledztwo, które wciąż wywołuje burzliwe reakcje i komentarze, zwłaszcza wśród miłośników teorii spiskowych, i to, że echa strzałów oddanych do JFK przebrzmiały już dziesiątki lat temu, nic w tej materii nie zmienia. Trwające dziesięć miesięcy dochodzenie przeprowadziła specjalnie utworzona Prezydencka Komisja do spraw Zabójstwa Prezydenta Kennedy’ego, znana też pod mniej oficjalną nazwą komisji Warrena, a to od nazwiska jej przewodniczącego, prezesa Sądu Najwyższego Earla Warrena.
Komisja ta miała odpowiedzieć na gnębiące wszystkich pytanie: Kto naprawdę zastrzelił JFK? Według komisji Warrena człowiekiem tym był Lee Harvey Oswald. On i tylko on. Nie wszyscy jednak zgodzili się z tym wnioskiem.
W 1978 roku, czternaście lat po tym, jak Warren z całym przekonaniem obciążył winą Oswalda, komisja senacka doszła do zupełnie innych rezultatów. Jej zdaniem domniemany zamachowiec wcale nie działał sam. Zabójstwo prezydenta Kennedy’ego nie było dziełem samotnego szaleńca, ale wynikiem zaplanowanego z rozmachem spisku.
Owszem, komisja senacka powtórzyła za komisją Warrena, że Kennedy został zabity przez Oswalda i nikogo innego. Poza tym poszła jednak o krok dalej, stwierdzając, że tamtego pamiętnego dnia Oswald nie był jedynym uzbrojonym zamachowcem oczekującym na przejazd prezydenta.
Opierając się na analizie sądowej, członkowie komisji senackiej uznali, że w decydującej chwili padły cztery, a nie trzy strzały, jak stwierdziła komisja Warrena. To oznaczało, że oprócz Oswalda (który strzelił trzy razy) musiał być tam ktoś jeszcze – inny zamachowiec. Jak sugerował nowy raport, człowiek ten spudłował. Niemniej skoro strzelców było dwóch, w tle był zapewne jakiś spisek, lecz komisja Warrena taką ewentualność zignorowała.

„Jackie” – reż. Pablo Larraín – recenzja i ocena filmu

Kiedy w 1963 roku świat wstrzymał oddech, ona znalazła się w centrum wydarzeń. Jackie Kennedy musiała zmierzyć się z olbrzymią traumą – tragiczną śmiercią męża, zamordowanego u jej boku. Pablo Larraín w swoim najnowszym filmie „Jackie” rysuje portret pierwszej damy w tym krytycznym momencie jej życia.



Czytaj dalej...

Jak to więc wyglądało? Czy JFK mógł paść ofiarą dwóch niezależnie działających ludzi? Z których jeden był zamachowcem, drugi zaś przedziwnym zrządzeniem losu postrzelił prezydenta w gruncie rzeczy przez pomyłkę? Taką właśnie teorię przedstawił w wydanej w 1992 roku książce Mortal Error: The Shot That Killed JFK Bonar Menninger.
W scenariuszu tym Menninger obsadził Oswalda w roli głównego winowajcy, ale nie winowajcy jedynego. Drugim był wedle niego George Hickey, agent służb specjalnych, który jechał w samochodzie tuż za pojazdem prezydenta. Menniger sugeruje, że zaraz po strzałach Hickey przypadkowo wystrzelił ze swojej broni, i to tak pechowo, że zabił Kennedy’ego.
W 1992 roku, kiedy pojawiła się książka Mortal Error, Hickey wciąż jeszcze żył. Nie był zadowolony, że uczyniono z niego mimowolnego bandytę i faktycznego sprawcę nieszczęścia. Pechowo dla siebie odczekał jednak aż trzy lata, nim podjął działania prawne wobec wydawcy książki, St. Martin’s Press.

John F. Kennedy niedługo przed zamachem (domena publiczna)

Sędzia z federalnego Sądu Okręgu Maryland, Alexander Harvey II, oddalił powództwo o zniesławienie, argumentując, iż Hickey nazbyt zwlekał ze złożeniem skargi. Niemniej w 1998 roku Hickey otrzymał nieznaną oficjalnie sumę pieniędzy z wydawnictwa St. Martin’s Press. Adwokat pokrzywdzonego, Mark S. Zaid, stwierdził wówczas: „Jesteśmy w pełni zadowoleni z ugody”.
Zmarły w 1976 roku Johnny Roselli był znanym i budzącym postrach członkiem mafii. Działał głównie w obszarze Chicago w stanie Illinois, ale jego wpływy sięgały aż do kasyn Las Vegas. W 1960 roku skontaktował się z nim dyskretnie człowiek o nazwisku Robert Maheu, były pracownik CIA i FBI.
Zaraz też złożył Rosellemu pewną zaskakującą propozycję. Mianowicie CIA chciała, iżby mafiozo pomógł agencji „zaopiekować się” Fidelem Castro. Eufemizm ten oznaczał, że mafia miała pomóc w zamordowaniu kubańskiego przywódcy. Tak narodził się wspólnie plan CIA i środowisk przestępczych, oczywiście nieoficjalnie i w największej tajemnicy.

Jonathan Schell „Prawdziwa wojna. Wietnam w ogniu” – recenzja i ocena

Czytaj dalej...
Jak wiemy z historii, Roselli i jego podwładni nie dopadli Castro. Niemniej, jak sugerują badacze teorii spiskowych, mogli dopaść JFK, i to przy wsparciu CIA. Mafia nie była przyjaźnie nastawiona do administracji Kennedy’ego. Robert Kennedy, czyli prokurator generalny, szybko wypowiedział jej wojnę. Czy to możliwe, że zwierzyna, na którą polował, stała się myśliwym? Niewykluczone.
Po zabiciu Kennedy’ego Roselli i wielu innych gangsterów, w tym Santo Trafficante junior i Carlos Marcello, znaleźli się w kręgu podejrzanych o związki z zamachem. Nawet komisja senacka przyznała, że są „wiarygodne przesłanki sugerujące istnienie związków, nawet jeśli niezbyt bliskich, pomiędzy Lee Harveyem Oswaldem, jak również Jackiem Rubym, a rodziną czy organizacją przestępczą Marcello”.
Być może więc nie jest to taka całkiem nieprawdopodobna teoria.

Komisja Warrena składa raport na ręce prezydenta Lyndona Jonhsona (domena publiczna)

A może JFK został „zneutralizowany”, żeby nie ujawnił, co się wydarzyło w 1967 roku w Roswell w Nowym Meksyku? Badacze tematów ufologicznych sugerują, że zaraz po wyborach w 1960 roku CIA wprowadziła go w tajniki sprawy podczas całkiem nieoficjalnego briefingu. Ponoć usłyszał wówczas: „Jest źle, panie prezydencie. Obcy naprawdę istnieją i co gorsza, bardzo nas nie lubią”. Kennedy był zdecydowany ostrzec społeczeństwo przed niebezpieczeństwem związanym z pozaziemskimi przybyszami. Niemniej w sercu administracji rządowej zawiązała się tajna bezlitosna koalicja gotowa zrobić wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Uznano, że trzeba uciszyć prezydenta, nim zdąży cokolwiek chlapnąć. Brzmi to paranoicznie, niemniej trzeba przyznać, że w sprawie zabójstwa JFK co rusz przewijały się osobliwe postaci związane z tematem latających talerzy.
W 1947 roku niejaki Fred Crisman stwierdził, że udało mu się zdobyć części z UFO, które eksplodowało w okolicy miasta Tacoma w stanie Waszyngton. Crisman wspomniał również, że od dziesięcioleci pracował jako tajny agent służb wywiadowczych USA. Jim Garrison, w latach 1961–1973 prokurator okręgowy w Nowym Orleanie (w filmie JFK Olivera Stone’a grał go Kevin Costner) w 1968 roku wskazał na Crismana w kontekście zamachu na JFK. Powód: Crisman miał powiązania z pewnym współpracownikiem CIA, który zdaniem wielu badaczy był zamieszany w zabójstwo prezydenta. Nazywał się on Clay Shaw. Gdy sprawa przeciwko Shawowi upadła, Crisman na pewno odetchnął z ulgą.

Tim Weiner: FBI miewało więcej władzy od samego prezydenta

Federalne Biuro Śledcze ma za sobą długą i skomplikowaną historię. Nie brakuje w niej ani chwały, ani wstydu. O historii tej instytucji rozmawiamy z Timem Weinerem, autorem książki „Wrogowie. Historia FBI” opublikowanej ostatnio przez Wydawnictwo Rebis.



Czytaj dalej...

Guy Bannister, emerytowany agent FBI, w czasie zabójstwa JFK również był powiązany z Clayem Shawem, i to poprzez Garrisona. Jak wykazały ujawnione po latach dokumenty, w 1947 roku Bannister przeprowadził dla FBI cały szereg śledztw na temat UFO. Istnieje nawet związek pomiędzy nim a Lee Harveyem Oswaldem. W październiku 1962 roku Oswald podjął pracę w pewnej firmie z siedzibą w Teksasie. Nazywała się Jaggars-Chiles-Stovall i zajmowała się wtedy analizą zdjęć otrzymywanych dzięki tajnemu programowi CIA rozwoju samolotu szpiegowskiego U-2. A gdzie pracowano nad U-2? Nie byle gdzie, bo w Strefie 51. A wszyscy dobrze wiemy, jak bardzo podejrzana to okolica.
Jedna z najdziwniejszych teorii dotyczących zamordowania Kennedy’ego pojawiła się w wydanej w 1975 roku książce Appointment in Dallas. Jej autorem jest Hugh McDonald, służący niegdyś w policji Los Angeles. Według niego Oswald był rzeczywiście kozłem ofiarnym, ale został nim w bardzo dziwny sposób.
Jak podają raczej mało wiarygodne źródła, Oswald podobno opowiadał, że 22 listopada 1963 roku rzeczywiście dostał robotę w Dallas i było to zadanie bardzo odpowiedzialne. Nie chodziło jednak o zabicie prezydenta, ale wręcz przeciwnie. Miał tak celować, żeby żaden z wystrzelonych przez niego pocisków nie trafił JFK.

Ten tekst jest fragmentem książki Nicka Redferna „Tajemna historia świata. Teorie spiskowe od starożytnych wizyt obcych po nowy ład światowy”:

Nick Redfern – „Tajemna historia świata. Teorie spiskowe od starożytnych wizyt obcych po nowy ład światowy”  – okładka Autor: Nick Redfern
Tytuł: „Tajemna historia świata. Teorie spiskowe
od starożytnych wizyt obcych po nowy ład światowy”
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Przekład: Radosław Kot
Oprawa: broszura klejona ze skrzydełkami
Tytuł oryginalny: Secret History: Conspiracies from Ancient Aliens to the New World Order
ISBN: 978-83-8062-167-1
Wydanie: 1 (2019)
Data premiery: 2019-02-12
Liczba stron: 500
Format: 168×235
Cena: 59,90 zł
Kup ze zniżką!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość |

Dwie sprawy:
1. W tekście pod zdjęciem komisji Warrena jest babol, mianowicie tutaj cytat :
"A może JFK został „zneutralizowany”, żeby nie ujawnił, co się wydarzyło w 1967 roku w Roswell w Nowym Meksyku?"
w 1947 roku. Przepraszam że się czepiam, ale tak mi to dało po oczach że musiałem.

2. Kennedy'ego zabił (tudzież dobił) strzałem w czółko (konkretnie w skroń) pan James Files do czego się przyznał odsiadując wyrok 36 lat pozbawienia wolności, po jego zeznaniach wszczęto dochodzenie w którym (kierując się jego zeznaniami) ustalono i zabezpieczono nowe fakty i dowody które zostały umyślnie czy nie przegapione przez te wszystkie lata, co dowiodło jego prawdomówności. Polecam dokument "To ja zabiłem Kennedy'ego" .



Odpowiedz

Gość: Kl |

Jest jeszcze kilka innych tropow. JFK zamierzal ograniczyc pomoc dla Izraela. Planowal przejac kontrole nad emisja dolara. Ponoc odgrazal sie ze wyrzuci z posady szefa FBI......acha, mial tez kochanke, na spolke z szefem mafii z Chicago....



Odpowiedz

Gość: Komar |

Podpis pod zdjęciem na stronie 2 wprowadza w błąd. Zdjęcie przedstawia moment tuż przed zastrzeleniem Oswalda. Tę scenę oglądaliśmy kilkakrotnie - to była transmisja na żywo z wyprowadzenia Oswalda z budynku policji w Dallas, powtarzana w polskiej telewizji. I właśnie ta scena, a nie doszukiwanie się mitycznego drugiego strzelca, świadczy o spisku na życie Kennedy'ego. Jack Ruby, gangster z bogatą kartoteką, miał prawo wstępu do siedziby policji w Dallas - i mógł bez przeszkód zbliżyć się z bronią w ręku do człowieka eskortowanego przez policję. Bez żadnych przeszkód mógł wymierzyć broń w więźnia nr 1, najważniejszego w tym momencie więźnia w całych Stanach Zjednoczonych. W tym czasie policjanci mocno trzymali Oswalda pod ręce, żeby nie mógł się wyrwać. To była egzekucja. Później tłumaczono, że Ruby zastrzelił Oswalda, bo nie mógł przeboleć, że Jacqueline przez Oswalda została wdową, a jej dzieci - sierotami. Tacy wrażliwi byli wtedy gangsterzy w USA!
Wątek kubański, o którym pisze autor, rzeczywiście pojawił się, ale nie dotyczył on Fidela Castro, tylko kubańskich emigrantów. Zatoka Świń - to był triumf Fidela, ale to była też klęska emigrantów kubańskich. Po tej klęsce Kennedy był wściekły na tych, którzy wprowadzili go w błąd, wmawiając mu, że reżim na Kubie jest słaby i wystarczy drobny impuls, aby ludność Kuby go zmiotła. Kennedy zadeklarował, że nie ponowi próby inwazji - i znacznie ograniczył poparcie dla emigrantów kubańskich. To mógł być powód do zemsty. Ale autor starannie omija ten niewygodny dla niego motyw.



Odpowiedz
Nick Redfern

Urodził się w 1964 roku w Wielkiej Brytanii. Jest dziennikarzem – pracował m.in. dla „Daily Express” i „People” – oraz autorem trzydziestu książek o teoriach spiskowych i niewyjaśnionych zagadkach. Wystąpił w ponad siedemdziesięciu programach telewizyjnych poświęconych tajemnicom historii, w tym America’s Book of Secrets w History Channel, Paranatural w Geographic Channel i Fields of Fear w Space Channel. Obecnie mieszka w Dallas.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org