Opublikowano
2014-12-21 14:21
Licencja
Wolna licencja

Ludwik Stomma – „Antropologia wojny” – recenzja i ocena

Wojna jest równie stara jak ludzkość. To właśnie ona niemal najczęściej gra pierwszoplanową rolę w tworzeniu się Historii. Jest znienawidzona i ubóstwiona, fascynuje i przeraża. Obrosła w wiele mitów i wiele mitów stworzyła. W swej najnowszej książce przygląda się jej Ludwik Stomma.


Strony:
1 2
Autor: Ludwik Stomma
Tytuł: Antropologia wojny
Wydawca: Iskry
Rok wydania: 2014
ISBN: 978-83-244-0396-7
Format: 125 × 195 mm
Oprawa: twarda z obwolutą
Stron: 320
Cena: 35 zł

Ocena naszego recenzenta: 4/10
(jak oceniamy?)
Inne recenzje książek historycznych

Autor chce w swojej książce pokazać, że wojenne mity, biorąc górę nad racjonalizmem, nijak się mają do rzeczywistości. Dodaje, że w swojej książce nie da żadnych odpowiedzi i nie przeprowadzi zadowalających analiz, a jedynie, poprzez ten „przyczynek do wątpliwości”, do nich zaprosi.

„Antropologia wojny” - czyli co?

Przez pierwsze pięć rozdziałów mowa jest o sprawach bardziej szczegółowych, takich jak kwestia etosu rycerskiego, którego tak naprawdę nie było (gdyż rycerza od zbója-grabieżcy nic zgoła nie różni); problemy aprowizacji, które przeważają nad wszelką strategią i zdrowym rozsądkiem (których to na wojnie i tak nie uświadczymy). W dalszych rozdziałach przechodzi autor do zagadnień bardziej ogólnych (co nie znaczy, że nie wraca i ciągle nie powtarza już omówionych). Dużo większy nacisk kładzie odtąd na kwestie sakralizacji oraz apoteozy wojska, irracjonalności powiązanej z szaleństwem jej twórców czy paradoksalnym problemem nieuchronności wojny jako zjawiska splecionego nierozerwalnie z ludzką naturą. Próbuje więc ukazać Stomma bezsens konfliktów zbrojnych i próbę obłaskawienia tego bezsensu przez swoistą mitologię. Robi to metodą dość prostą – kpi i wyśmiewa.

Przeczytaj też:

Niestety kompozycja opracowania nie jest klarowna. Na początku można jeszcze dostrzec układ chronologiczny: od wojny stuletniej, poprzez m.in. trzydziestoletnią, napoleońskie, krymską do obu wojen światowych. W dalszych częściach chronologia się załamuje, zaś autor stara się przechodzić od konfliktu do konfliktu drogą podobieństwa argumentów. Niestety, decyduje się Stomma na argumentację indukcyjną – stawia tezę i udowadnia ją wybranymi przez siebie przykładami. Bywa więc, że podczas lektury odnosi się wrażenie, że tymi przykładami manipuluje, czego może dowodzić słabo umotywowany i chaotyczny dobór niektórych z nich. Wysnuwane przez Stommę wnioski do najoryginalniejszych nie należą: żołnierze piją i gwałcą, muszą jeść, wojna jest chaotycznym mordem, rycerze nie byli święci, itd. Co więcej, choć usilnie powtarza, że nie formułuje opinii ex post, tak właśnie robi – sam przecież uważa, że wojna jest na tyle chaotyczna, że nikt nie może podczas jej trwania niczego przewidzieć. Nie powinien więc zarzucać np. Karolowi Gustawowi, że nie przewidział podczas Potopu reakcji polskiej szlachty na jego autorytarne zapędy.

„Antropologia wojny” - niejasności

Na jasność wywodu nie wpływa również fakt, że niektóre rozdziały zdają się być wydzielone na siłę: rozdział drugi, mówiący o rycerskich grabieżach (a przy okazji o powstaniu armii Ludwika XI) mógłby spokojnie stanowić dalszą część rozdziału pierwsze pt. „Rycerstwo”. Podobnie też z rozdziałem szóstym („Sakralizacja wojska”) i siódmym („Apoteoza wojska”).

W tekście roi się od cytatów, anegdotek – obok długiego passusu z opracowania historycznego pojawić się może nagle urywek z Potopu Sienkiewicza (Sienkiewicz pojawia się często i w różnych kontekstach) czy tekst piosenki Bułata Okudżawy. Przywołane cytaty są też zazwyczaj długie – najdłuższy, pochodzący Charitas Bolesława Prusa, zajmuje dwie strony. Taka ilość cytowań z jednej strony świadczy o erudycyjności dzieła (choć odwołanie do dość „brukowego” Poradnika ksenofoba. Węgry trudno uznać za erudycyjne), ale z drugiej wzmaga wrażenie chaosu. Niestety zbyt często, szczególnie w pierwszej części opracowania, rozwiązuje Stomma istotne zagadnienia, uciekając się właśnie do cytatów.

W lekturze przeszkadzają też specyficznie skonstruowane odsyłacze, będące dziwną hybrydą przypisów oksfordzkich i harvardzkich. W tekście głównym pojawia się umieszczona w nawiasie informacja o autorze, tytule, miejscu i roku wydania (i ze skrótami łacińskimi: „op. cit.”), ale bez podania numerów stron. Zresztą autor nie zawsze odsyłacze stosuje.

Między publicystyką a traktatem

Styl Stommy jest specyficzny. Jego zasadniczą cechą jest kategoryczny i niecierpiący sprzeciwu ton narracji. Wyraża się on nie tylko w sposobie opisu, argumentowania i formułowania wniosków, lecz także w krytyce wielu przywołanych autorów. Mylili się więc i błądzili według niego m.in. Jan Gierowski i Karol Szajnocha, „mylił się na całej linii” Jan Długosz. Mylą się i niczego nie rozumieją wiejscy bajarze. Niestety, Stomma nie do końca udowadnia, dlaczego mieliby oni wszyscy błądzić. Jego argumenty wcale jednoznacznie nie zbijają tez wspomnianych badaczy, lecz co najwyżej je uzupełniają.


Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Ktoś |

"Informuje, że (...) na czołgi tak naprawę nikt z szablami nie szarżował." A zdawało mi się, że to już dawno odkryto (vide Zbigniew Załuski "Siedem polskich grzechów głównych", mimo paru propagandowych wtrętów książka nadaje się do czytania).



Odpowiedz

Gość: heniekk |

Przecież zaraz potem pisze, dlaczego Długosz się mylił, za przykład podając Francję. Wyczuwam tu osobistą niechęć do Stommy :)



Odpowiedz

Gość: Jan z Wołomina |

@ Gość: Gość: heniekk Autor recenzji chyba nie czytal tej samej książki co ja.



Odpowiedz

Gość: oleg |

przypomina mi się tekst Stommy z grudniowej "Polityki" (2013), w którym autor stwierdzał, że zwiększone wydatki na zbrojenia są idiotyzmem - "bo jesteśmy w UE, bo XXI wiek, bo wojna Europie już się nie przydarzy". już wtedy felieton porażał dziecięcą naiwnością - a z perspektywy mijającego roku wydaje się jeszcze bardziej głupawy. ot, cały Stomma - gwiazdorzyna humanistyki.



Odpowiedz

Gość: Krzysztof Fudalej |

Znajomy absolwent historii, znający się na historii wojskowości, miał okazję przeczytać omawianą książkę i... "krew go zalała" od ilości błędów i manipulacji - i tyle w tym temacie ode mnie bo nie mam zamiaru na nią ani pieniędzy ani czasu tracić - szkoda że drzewa już na ten papier zostały wycięte



Odpowiedz

Gość: Nierozpoznany |

A tu drugi link, czyli jeszcze wiecej zabawy - polemika Stommy z Tokarska-Bakir. http://kompromitacje.blogspot.com/2012/04/zyd-lejbus-przez-polskie-chlopstwo.html



Odpowiedz
Przemysław Chudzik

Absolwent filologii włoskiej, polskiej i klasycznej. Doktorant w zakresie literaturoznawstwa w Katedrze Filologii Klasycznej UMK w Toruniu, gdzie prowadzi badania nad anegdotą w biografiach antycznych i renesansowych. Miłośnik wycieczek rowerowych, muzyki dawnej, historii, nowoczesnych gier planszowych i kuchni śródziemnomorskiej.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org