Opublikowano
2019-06-18 15:34
Licencja
Wolna licencja

Pokochaj genetykę, historyku!

Historycy pochodzą zazwyczaj do genetyki z dużą nieufnością. Spotykamy opinie, że brakuje jeszcze tradycji jej wykorzystania w interdyscyplinarnych dociekaniach historycznych. Czy jednak te uprzedzenia nie biorą się przypadkiem z braku zrozumienia nauk przyrodniczych?


Strony:
1 2

Informacje zapisane w genach dają duże możliwości badania historycznej populacji (aut. mstroeck, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported). Naprawdę nie trzeba zagłębiać się w skomplikowaną metodologię badań genomicznych, by wykorzystać ich wyniki do wyjaśnienia problemów historycznych, nierozwiązanych dotąd przy użyciu metod tradycyjnych, czyli głównie analizy tekstów źródłowych i materiałów archeologicznych. Łatwo możemy się o tym przekonać na przykładzie tylko jednego badania…

Chodzi konkretnie o analizy Ralpha i Coopa, opublikowane już w 2013 roku. Nie musimy zagłębiać się w ich metodykę – wystarczy, gdy przypomnimy sobie, że nasz materiał genetyczny dzielimy w równych proporcjach z dwójką naszych rodziców, z których każdy dzielił tak samo z dwójką swoich bezpośrednich przodków. Analizując więc segmenty genomów wielu tysięcy Europejczyków, autorzy cofnęli się w przeszłość o wiele pokoleń i ustalili, w jaki sposób dzielą oni pomiędzy sobą swoich wspólnych przodków z różnych przedziałów czasowych, wyznaczanych przez liczbę pokoleń, gdyż nowe pokolenie pojawia się mniej więcej co 30 lat. W ten sposób autorom udało się sięgnąć w demograficzną historię Europy niemal po połowę trzeciego tysiąclecia przed naszą erą – czyli na tyle, na ile pozostawały jeszcze informatywne segmenty genomów.

Wielka włóczęga

Jednym ze spostrzeżeń wyłaniających się z wyników, uznanych przez autorów za najważniejsze, była bardzo podobna ilość wspólnych przodków dzielona pomiędzy populacjami słowiańskojęzycznymi. Według autorów miałoby to oznaczać, że wszyscy dzisiejsi Słowianie mają stosunkowo duży odsetek przodków wywodzących się z relatywnie mniejszej populacji, która rozprzestrzeniła się na dużym obszarze geograficznym, gdzieś na przestrzeni pierwszego tysiąclecia naszej ery. Rezultat ten potwierdza oczywiście historyczną wiedzę na temat średniowiecznych wędrówek Słowian, jest więc tym samym dobrym sprawdzianem czułości przyjętej przez autorów metody, pozwalającej wnioskować na podstawie uzyskanych przy jej wykorzystaniu wyników tam, gdzie zawodzą dane archeologiczne i źródłowe.

A z wędrówkami Słowian wiążą się w pierwszej kolejności kontrowersje dotyczące ich punktu startowego. Jak bowiem zapewne wszyscy wiemy, interpretując dokładnie te same znaleziska i źródła, jedni badacze są zdania, że Słowianie wyruszyli gdzieś z dorzecza Wisły, podczas gdy ich oponenci, że miejscem wyjścia był raczej górny Dniepr. Analizując jednak wykresy kołowe z ryciny nr 3 pracy Ralpha i Coopa zauważamy, że Serbowie dzielą więcej wspólnych przodków z Polakami, niż Ukraińcami, co wskazuje z większym prawdopodobieństwem na dorzecze Wisły jako na punkt startowy migracji słowiańskiej.

Czy kolebką Słowian były współczesne ziemie polskie? Na fotografii: rekonstrukcja słowiańskiego grodu na Górze Birów w Podzamczu (fot. Wojtek S., opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported).

Ponadto autorzy stwierdzają, że osoby dzielą zazwyczaj największą liczbę wspólnych przodków z innymi osobami z tej samej populacji. Mamy tu jednak pewne wyjątki – przykładowo Niemcy dzielą więcej z Polakami niż z innymi Niemcami, co może wynikać, zdaniem autorów, ze stosunkowo niedawnej, asymetrycznej migracji z mniejszej do większej populacji. Taka sugestia autorów, choć nie wyraża tego wprost, ponownie wydaje się wskazywać na obszar dzisiejszej Polski jako na punkt startowy migracji słowiańskiej.

Skąd nasz ród?

Zgodnie z poglądami tych historyków, którzy dopatrują się kolebki słowiańskiej w okolicach Podnieprza, do progu średniowiecza na obecnych ziemiach polskich przodków dzisiejszych Polaków nie było. Mieli się oni tutaj pojawiać dopiero we wczesnym średniowieczu, wypełniając pustkę osadniczą, pozostawioną przez opuszczającą te ziemie, a wcześniej je zamieszkującą, ludność germańską. W opozycji do nich, inni historycy z kolei uważają, że przodkowie dzisiejszych Polaków są ludnością autochtoniczną ziem polskich, zamieszkującą ten obszar od tysiącleci. Aby rozstrzygnąć na polu genetyki ten problem, należy sięgnąć po wykresy liniowe dzielenia wspólnych przodków, zobrazowane przez autorów ryciną nr 5 z tekstu głównego i ryciną S12 z materiałów uzupełniających, będącą bardziej szczegółową wersją tej pierwszej…

Dakowie na rzymskiej płaskorzeźbie (fot. CristianChirita, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported). Tutaj natomiast widzimy, że najwięcej wspólnych przodków z poprzedzającej średniowiecze epoki żelaza dzielimy z ludami bałkańskimi. Tak więc postulowane przez archeologów i językoznawców, a aprobowane z reguły przez historyków, przesunięcia naciskanej przez Rzymian ludności bałkańskiej (m.in. dackiej) na terytorium dzisiejszej Polski znajdują swoje wyraźne odzwierciedlenie w genach. To również nam tłumaczy, dlaczego kronikarze bizantyjscy utożsamiali Słowian z Dakami (Getami).

Pod rękę z Germanami

Dzielimy oczywiście również pewną, choć ogólnie niewielką, liczbę wspólnych przodków z tego okresu ze Skandynawami (połowę tego, co sami ze sobą), co z kolei odzwierciedla skalę wędrówek plemion germańskich przez nasze ziemie w tym czasie. Tak więc w okresie rzymskim Germanie bez wątpienia tu byli; część pewnie pod koniec starożytności wywędrowała, część jednak pozostała, wtapiając się genetycznie w miejscową populację gospodarzy. Jednakże hordy barbarzyńskie, przemierzające w okresie wędrówki ludów zdobycze Imperium Romanum, musiały być swego rodzaju koalicjami wieloplemiennymi, stowarzyszającymi miejscowy żywioł u boku germańskich elit. Widać to dobrze na przykładzie Włochów, którzy dzielą najwięcej wspólnych przodków z okresu wędrówki ludów na pierwszym miejscu z Węgrami, a na drugim – zasadniczo po równo – ze Skandynawami i Polakami. Widać to również po mieszkańcach dzisiejszej Iberii (Hiszpanach i Portugalczykach), którzy dzielą jedynie niewiele więcej wspólnych przodków z tego okresu, jak z Polakami, ze Skandynawami.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Stanisławie, na animowanym PCA Peglera emblematy państw oznaczają ich aktualne terytorium. Tak więc przemieszczanie się emblematu na dany obszar genetyczny układu współrzędnych PCA pokazuje napływ tego typu genów na symbolizowany przez ten emblemat teren. Ale Twój wniosek - Jeżeli widzę, że Polska w trzecim tysiącleciu przed Chr. zajmuje na mapie prawie to samo położenie co dziś, to znaczy, że nie zmieniała się genetycznie i jesteśmy jej tu kontynuantami tamtej "Polski" - jest oczywiście słuszny.



Odpowiedz

KALENDARIUM GENETYCZNEJ EUROPY i w niej POLSKI (część 2)
opracowane na kanwie wirtualnej mapy Edwarda Peglera „Genetyczny taniec narodów Europy”
5800 BC:
W centrum obrazu kraje wczesnego neolitu: Grecja, Węgry, Bułgaria, Italia, Rumunia i Serbia.
A na lewo już jakoś wyraźniej wydzielone skupiska neolityczne. Od dołu kraje germańskie z Chorwacją (co zaskakujące), a wyżej znane nam już skupisko protoPIE: Łotwa, Polska i niewidoczna za nimi Estonia. Ponad nimi Szwecja, Ukraina i Rosja.
5100 BC:
Ukraina zaczyna proces neolityzacji.
5000 BC:
Łotwa daje sygnał ku jamnizacji czyli jakby ruch na wschód; to samo podejmuje Rosja.
Estonia zaś zostaje nieco w tyle, inicjując zapewne zręby kultury ceramiki sznurowej
4700 BC:
Ukraina w drodze do neolitu dzieli się na grupy: południową - neolityczną i wschodnią, która jakby odmawiając południowoeuropejskiej neolityczacji, wybrała jamnizację.
4600 BC:
Estonia, za Łotwą, czyni pozorny ruch ku jamnizacji,
Polska neolityzuje się.
3600 BC
Estonia zmienia kierunek ze wschodniego jakby nieco na południowy, inicjując albo przejmując jakieś elementy kultury ceramiki sznurowej (od środkowego Dniepru?).
2900 BC
Do Estończyków dosłownie doskakują teraz Niemcy i Polacy (którzy zajmują niemal dzisiejsze pozycje gegraficzne) oraz Szwedzi; tworząc społeczność kultury ceramniki sznurowej i językową wspólnotę PIE.
Do niej dołączają w zwartym szeregu ludy kultury jamowej; Łotwa, Rosja i obydwie grupy Ukrainy. Następnie Anglia. Czyni się więc bardzo zwarta społeczność.
1000 BC:
Do Polski najbardziej przylega Estonia i Niemcy, następnie Szwecja i Anglia; trochę dalej Łotwa, Rosja i Ukraina jako już zjednoczona.
0 AD:
Rosja odsuwa się nieco na wschód; a na genomy Polski nakładają się w części Niemcy, Estonia, Łotwa i Szwecja
1000 AD - do dziś:
Następuje dalsze ścieśnienie narodów wokół Polski, z udziałem także Ukrainy i Rosji. Nieco w oddali trwają Hiszpania, Francja i Włochy oraz Grecja.



Odpowiedz

https://polskieradio24.pl/7/163/Artykul/2462757,Skad-pochodzi-dynastia-Piastow



Odpowiedz

Jeśli o genetyce będzie wywiadował Roman Czejarek, chyba mimo wszystko warto posłuchać :)))



Odpowiedz

Stanisławie, tylko kierunek ruchu na mapie Peglera jest interpretowany odwrotnie... Kiedy więc przykładowo emblemat ukraiński zbliża się do polskiego, oznacza to przepływ genów z Polski na Ukrainę.



Odpowiedz

@ Sławomir Ambroziak
Wydaje mi się, że taka mapa nie zajmuje się przepływem genów. Jest ona wynikiem serii PCA, wyznaczającego wzajemne podobienstwa. Miesce danej populacji na mapie jest określane na pewno w stosunku do jakichś punktów trwardych, czyli położenia geograficznego dzisiejszych populacji. A przepływ genów to wynik rozumowania naszego przy czytaniu mapy. Jeżeli widzę, że Polska w trzecim tysiącleciu przed Chr. zajmuje na mapie prawie to samo położenie co dziś, to znaczy, że nie zmieniała się genetycznie i jesteśmy jej tu kontunuantamitamtej "Polski".



Odpowiedz

Ustosunkowałem się już do uwag Kolegi Welesa na Historykach:

http://www.historycy.org/index.php?showtopic=42083&st=7185



Odpowiedz
Sławomir Ambroziak

Z wykształcenia farmaceuta, z zawodu publicysta, były sportowiec. Autor dwóch książek i ponad tysiąca artykułów z zakresu żywienia, suplementacji, wspomagania wysiłku i zdrowego stylu życia oraz historii medycyny i sportu, publikowanych na przestrzeni ostatnich trzech dekad na łamach prasy naukowej, popularno-naukowej i powszechnej oraz w Internecie. Aktualnie autor i właściciel strony internetowej sylwetka-uroda-zdrowie.pl, senior redaktor magazynu Perfect Body Elite oraz redaktor naczelny portalu perfectbody.pl Pasjonat etymologii, historii i genealogii genetycznej.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org