Opublikowano
2007-10-22 08:52
Licencja
Prawa zastrzeżone

Polakom nie jest wszystko jedno

Nie dalej jak trzy dni temu odbyłam bardzo żywą dyskusję na temat przewidywanej frekwencji podczas wczorajszych wyborów z naczelnym portalu dlaStudenta.pl, prywatnie moim kolegą z roku. Cóż, można powiedzieć, że przegrałam zakład.


Minęła północ. Nie ma co – dzień pełen wrażeń. Sześciokrotnie przesuwana godzina zakończenia ciszy wyborczej wystawiła nerwy i cierpliwość polityków oraz wyborców na niemałą próbę. W niektórych sztabach pewnie trwa teraz wielka feta, w innych krople goryczy dawno przepełniły kielich. Ale nie o tym chciałam pisać.

Nie wierzyłam w Polaków. Przyznaję się i sypię głowę popiołem. Sądziłam, że frekwencja będzie porównywalna z tą sprzed dwóch lat, jeżeli nie niższa. Dwuletnie perturbacje w Sejmie zakończone jego samorozwiązaniem, krótka acz brutalna kampania wyborcza, której merytoryczna część była tylko dodatkiem – to bynajmniej nie zachęcało do zainteresowania się polityką, moim zdaniem. Nie wierzyłam, że te wszystkie akcje społeczne zachęcające do głosowania nagle obudzą społeczeństwo obywatelskie. Podsłuchane rozmowy na temat kondycji polskiej sceny politycznej w środkach komunikacji miejskiej również nie napawały optymizmem. Z niepokojem słuchałam serwisów informacyjnych, jednocześnie myśląc: to będzie porażka.

Pomyliłam się i to bardzo – frekwencja jest najwyższa od 16 lat. Według ostatnich sondaży ponad 55 proc. Polaków poszło do urn. O ironio, nawet komisje wyborcze się tego nie spodziewały - mogę czuć się nieco usprawiedliwiona ;)

Analizę przyczyn tego pospolitego ruszenia zostawiam tęgim, socjologicznym głowom. Ja mogę jedynie przeprosić, że przestałam wierzyć. Tymczasem po raz kolejny potwierdziła się teoria, że Polacy w ważnych momentach potrafią wziąć sprawy w swoje ręce, jakkolwiek patetycznie to brzmi. Gratuluję nam, bo wygraliśmy poprzez samo dokonanie wyboru. Łukaszu, chylę czoła. Ty wierzyłeś od początku. Teraz i ja uwierzyłam, że może być lepiej.
Sejmie VI kadencji – wierzymy w ciebie.

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Marianna |

Myślę pani Katarzyno,że nie o brak wiary chodzi,ale o brak zdolności analitycznych.Cała ta nowopozyskana młodzież patrzy na polityków \"naskórkowo\".Życzę Polsce dobrze i choć Tusk nie jest zbyt mądrym facetem,może przynajmniej zechce się uczyć.Taką mam nadzieję. Pozdrawiam.



Odpowiedz

Gość: assurbanipal |

Zobaczymy co PO zrobi przez 2 lata i jakie będą po tym okresie sondaże. Mi jako podsumowanie wystarczy jedno .... radość z porażki PiS-u wyraził Putin i Erika Steinbach :)



Odpowiedz

Bo i na ideał chyba nikt tu nie liczy. Wystarczy zwykła normalność :)



Odpowiedz

Gość: Stach Głąbiński |

Pesymizm (sceptycyzm?) Michała Świgonia uważam za przesadzony: jednak jest wyraźna różnica polegająca na tym, że najbardziej nieprzewidywalne, nieracjonalne stronnictwa (w pierwszej kolejności Samoobrona i zaraz za nią LPR) znalazły się poza sejmem. Nie przeczy to oczywiście faktowi, iż pozostającym w parlamencie stronnictwom daleko do ideału.



Odpowiedz

http://www.money.pl/gospodarka/wybory2007/wiadomosci/artykul/premier;tusk;bedzie;sie;klocil;z;moim;bratem,161,0,274081.html jako komentarz do twoich wątpliwości, chyba powinnam zacząć błagać o odrobinę rozsądku



Odpowiedz
Katarzyna Wylon

Absolwentka studiów licencjackich z socjologii reklamy i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Śląskim, studentka II roku studiów magisterskich (dziennikarstwo) na Uniwersytecie Wrocławskim. Pracuje w branży PR. Miłośniczka dobrej literatury i kina, kolekcjonerka reklam prasowych.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org