Opublikowano
2021-01-21 15:08
Licencja
Prawa zastrzeżone

Wielowymiarowa rewolucja 1905 roku

Rewolucja 1905 roku otworzyła drogę do powstania szeregu stronnictw politycznych i organizacji społecznych. Jej konsekwencje były jednak znacznie większe. W jaki sposób rewolta wpłynęła na rzeczywistość u progu XX wieku? Co zmieniła w życiu miast Królestwa Polskiego?


Strony:
1 2 3

Jednym z najistotniejszych problemów, z jakimi borykać się musi każdy badacz przystępujący do pisania na temat rewolucji 1905 roku jest wielowymiarowość tegoż zjawiska społeczno-politycznego, które od stycznia 1905 do mniej więcej połowy 1907 roku opanowało całą carską Rosję. W zasadzie stanowiło ono pewien nowy typ przewrotu społecznego, zapowiadający podobne wydarzenia w XX wieku.

Janina Żurawicka pisała, że „bez rewolucji robotniczej nie byłoby strajku i bojkotu szkolnego, nie doszłoby także w tym czasie do powstania nowych stronnictw i grup politycznych, a nadto do tak spontanicznej i wielokierunkowej zarazem działalności organizacji społecznych, kulturalnych i naukowych”. Samo to wyliczenie pokazuje wielość perspektyw, z których można przyglądać się tym wydarzeniom, znacznie wykraczającym poza wyświechtane pytania o to, czy były czwartym powstaniem, czy też może pierwszą rewolucją. Zapoczątkowane niewątpliwie przez robotników, lecz obejmujące swym zasięgiem wszystkie kręgi społeczeństwa wydarzenia z lat 1905–1907, a także wielość zmian, które one przyniosły, zasługują niewątpliwie na nowe spojrzenia i ożywcze interpretacje4 . Myślę, że poza samym życiem w zrewoltowanych miastach warto zbadać też, czy „miejskość” rewolucji była zauważana przez jej świadków. W poprzednim rozdziale powtórzyłem rozpropagowaną zwłaszcza w zachodniej literaturze tezę, iż była to również „rewolucja miejska”, pierwsza tego typu w tej części Europy. W tym miejscu zamierzam przystąpić do jej obrony, zwracając zarazem uwagę na skutki zachodzących wówczas przemian dla rozwoju i specyfiki dyskursu miejskiego w Królestwie Polskim. Interesować będzie mnie zatem zarówno pytanie o to, w jaki sposób rewolucja 1905 roku zmieniła miasta w Kraju Nadwiślańskim, jak też o to, w jaki sposób zmieniła ona sposób, w jaki na ich temat pisano i sposób myślenia o mieście jako takim.

Nowy Rynek (ob. pl. Wolności) w Łodzi w 1896 roku (fot. B. Wilkoszewski)

Rewolucja stanowiła przede wszystkim całkowite przeobrażenie sfery publicznej i ukonstytuowanie jej nowoczesnej formy. Tezę tę rozwijam wraz z Wiktorem Marcem w jednym z artykułów sprzed kilku lat. Piszemy w nim, iż lat 1905–1907 nie należy traktować po prostu jako „przebudzenia się” polskiego społeczeństwa z wieloletniego carskiego amoku. Wydarzenia te rozumiemy raczej jako punkt zwrotny, w którym doszło do zasadniczej rekonfiguracji relacji pomiędzy państwem, społeczeństwem obywatelskim, elitami i klasami ludowymi, zaś kształt, jaki przybrała sfera publiczna Królestwa po rewolucji, traktować należy jako skutek krzyżowania się tych relacji i pojawiających się na ich styku konfliktów i napięć. Siłą rzeczy, kształt relacji pomiędzy wymienionymi wyżej podmiotami wykluwał się w realiach wielkiego miasta – Warszawy, Łodzi, Zagłębia Dąbrowskiego czy ośrodków gubernialnych. Strajki, manifestacje, wiece partyjne, wybory i kampanie polityczne, pogromy, rozboje, wreszcie zaś zabójstwa polityczne z jednej strony oraz otwarte odczyty, zebrania stowarzyszeń czy otwieranie nowych szkół z drugiej – wszystkie te manifestacje sytuacji rewolucyjnej nie tylko dokonywały się w przestrzeni miejskiej, ale i trwale zmieniały miasta jako takie, czyniąc je – jak celnie opisuje realia ówczesnej Łodzi Paweł Samuś – „wielkimi wiecami”, czy, jak proponuje Grzegorz Krzywiec, swoistymi „laboratoriami społecznymi”. Szczególnie piętno odcisnęły wydarzenia wielkiej rangi, takie jak łódzkie walki barykadowe w czerwcu 1905 roku, olbrzymie manifestacje w Warszawie po ogłoszeniu manifestu październikowego, fala pogromów, która przetaczała się przez Rosję i Królestwo w 1906 roku, kampanie wyborcze do I i II Dumy, czy wreszcie wielki lokaut w Łodzi. Nie było jednak dnia, w którym nie dochodziłoby do jakiejś sytuacji, która przypominałaby uczestnikom wydarzeń, iż przyszło im żyć w szczególnych czasach. By zilustrować tę tezę, wystarczy jeden tylko przykład. W styczniu 1907 roku „Kurier Warszawski” pisał:

Warszawa przeżyła wczoraj jeden z jaśniejszych dni w swojej chmurnej doli ostatnich czasów. W dniu tym znowu silniej zadrgał jej puls społeczny, ozwała się mocniej myśl publiczna, wystąpił jej człowiek zbiorowy i odsłonił swoje pogodne oblicze, żywy temperament i zrównoważoną duszę.
Wczoraj odbyło się w Warszawie około 30 zgromadzeń publicznych w postaci bądź wieców politycznych, bądź widowisk i zabaw, bądź wreszcie odczytów i konferencji naukowych i popularnych.
Na wszystkich było pełno, a niektóre zgromadzenia ściągnęły przeszło 4000 ludzi. Na jednych tętniły namiętności ideowe, wylewały się porywy polityczne i ścierały prądy i programy; na innych szukała sobie ujścia wesoła i ruchliwa dusza tego miasta, która tak umie kojarzyć kontrasty nastrojów, łączyć głębszą myśl ze szczerą rozrywką.
Wczoraj ta dusza Warszawy mówiła swoim prawdziwym językiem, żyła właściwym sobie życiem, była taka, jaka jest, gdy zajaśnieje rąbek pogody na jej niebie, a wstrząśnienia i przejścia boleśniejsze nie wyprowadzą jej z naturalnego łożyska.

Po wolność na barykady. Powstanie łódzkie 1905 roku

Liczne protesty na cały świecie ukazują siłę społecznego gniewu podsycanego brutalnością władz. W Polsce podobnie było np. w czasie manifestacji poprzedzających powstanie styczniowe. Nowoczesnym buntem ulicznym było jednak dopiero powstanie łódzkie z czerwca 1905 roku. Dziś przypada jego 110. rocznica.



Czytaj dalej...

Miasto stanowiło nie tylko teatrum, na ulicach którego dokonywały się wydarzenia wielkiej wagi, lecz także podmiot, który dzięki ogólnej demokratyzacji życia w carskiej Rosji doby rewolucji zyskał szansę na niekwestionowany rozwój własnej sfery instytucjonalnej, opartej na niemożliwych do osiągnięcia wcześniej podstawach. Oczywiście trzeba wspomnieć o ramach, które umożliwiały ową metamorfozę, zaznaczając zrazu, że są to kwestie znane i dlatego wymagające jedynie pewnego przypomnienia i uporządkowania. Przywołany w poprzednim rozdziale ukaz z grudnia 1904 roku, choć zawierał jedynie zapowiedzi reform, uwzględniające również kwestię samorządu dla wszystkich obszarów Cesarstwa, miał olbrzymie znaczenie dla dynamiki dyskusji na temat rozmaitych spraw społecznych. System cenzury prewencyjnej, który obowiązywał w Królestwie, miał tę cechę, że zakresy tego, co dozwolone i co zakazane zmieniały się. Działo się to pod wpływem uwarunkowań politycznych, czyli dyspozycji złagodzenia kursu, jaką otrzymywali posługujący się „czerwonym ołówkiem” od swoich przełożonych z Warszawskiego Komitetu Cenzury albo Petersburga, a także świadomego pobudzania prasy do podejmowania zakazanych wcześniej tematów.

Dom Towarzystwa Akcyjnego Ludwika Geyera w Łodzi w 1896 roku (fot. B. Wilkoszewski)

Sytuacja carskiej Rosji, kompromitującej się w wojnie na Dalekim Wschodzie, była na przełomie 1904 i 1905 roku już na tyle kryzysowa, że ewidentne oznaki większej odwagi w omawianiu spraw wewnętrznych mogły uwidocznić się w prasie Królestwa już w styczniu 1905 roku, czyli jeszcze przed „krwawą niedzielą”. Jednym z nich był na pewno powrót do akcentowania potrzeb Królestwa ze wskazywaniem, iż kwestia miejska zajmowała wybitną pozycję w długim katalogu niezałatwionych spraw. „Kurier Warszawski” starym zwyczajem królewiackiej prasy podjął ów temat nie bezpośrednio, ale uciekając się do omówienia artykułu opublikowanego w petersburskiej gazecie „Nowoje Wriemia”. Warszawski korespondent tego dziennika pisał m.in.:

W roku 1870, to jest wówczas, gdy wydana była ustawa miejska, zarząd gospodarczy Warszawy przeszedł pod zwierzchnictwo ministerium spraw wewnętrznych tymczasowo, do chwili „ostatecznego unormowania zarządu miejskiego warszawskiego” – jak powiedziano w najwyżej zatwierdzonym w d. 22-im czerwca 1870 r. referacie komitetu do spraw Królestwa Polskiego. W 1872 r. namiestnik hr. Berg wyraził opinię, że należy dać Królestwu Polskiemu ustawę miejską normalną, to jest z 1870 r. Od tej daty poruszały sprawę raz po razu: to ministerium samo, to władze miejscowe, a za każdym razem załatwieniu jej stawała na zawadzie rozbieżność poglądów głównego naczelnika kraju i ministerium spraw wewnętrznych. Tymczasem nienormalne warunki i cechy zarządów miejskich w Królestwie Polskim coraz silniej biły w oczy wszystkim. Przede wszystkim nienormalności te występują jaskrawo w dziedzinie oświaty ludowej, spraw sanitarno-lekarskich, dobroczynności publicznej.
[…] Stan nienormalny gospodarki miejskiej w Królestwie Polskim wiadomy jest i należycie osądzony. Stoi na zawadzie usunięciu tej nienormalności, jak w ogóle wprowadzeniu w Królestwie wszelkich reform – „wyjątkowy stan pod względem politycznym”, w którym znajduje się Królestwo od lat już czterdziestu. Przez lat oto czterdzieści „polityka” dławi ten kraj, wypacza jego życie społeczne, czyni je najzupełniej nieodpowiadającym kulturze jego i rozwojowi ekonomicznemu.

Ten tekst jest fragmentem książki Kamila Śmiechowskiego „Kwestie miejskie. Dyskusja o problemach i przyszłości miast w Królestwie Polskim 1905–1915”:

Kamil Śmiechowski - Kwestie miejskie. Dyskusja o problemach i przyszłości miast w Królestwie Polskim 1905–1915 Tytuł: „Kwestie miejskie. Dyskusja o problemach i przyszłości miast w Królestwie Polskim 1905–1915”
Autor: Kamil Śmiechowski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego
Rok wydania: 2020
ISBN: 978-83-8220-244-1
e-ISBN: 978-83-8220-245-8
Liczba stron: 298
Cena: 44,90 zł

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Jb |

Nie bylo w Polsce żadnej rewolucji 1905 roku. Bylo powstanie narodowe. Specyficzne, różne od poprzednich ale powstanie. Komunisci w prl mieli zawsze problem: brak zakotwiczenia w tradycji. Jakub Szela nie bardzo mógł uchodzic za ludowego herosa.... Robili więc różne wygibasy z historią. A to z Kosciuszki zrobili patrona swojego wojska albo z powstania zrobili rewolucję



Odpowiedz

Gość: YNI |

@ Gość: Jb bzdura!



Odpowiedz

Gość: Jb |

@ Gość: YNI
O tak właśnie, bzdura powtarzana przez absolwentow WUMl. Zero meritum tak ich tam uczyli i dlatego poszli na smietnik historii. W 1905 byla reakcja slaba na wojne z Japonia. Owszem byly hasla robociarskie ale to byla przynęta dla glupiego robociarza. Zawsze sie tak robi (vide 1980) Robotnik i chlop są za glupi żeby walczyć o niepodległość. Jednemu wystarczy kilka morgow ziemi, drugiemu pół litra wódki plus kotlet. Wykorzystuje się ich obiecując powyzsze ale to nie jest rewolucja



Odpowiedz

Gość: Marek Baran |

@ Gość: Jb
Nikt, nawet na WUML, nie ośmielił się jasno stwierdzić, iż w Kongresówce tzw. poczucie narodowe na przełomie XIX/XX w. było tragiczne. Za Polaków uważała się tylko dawna szlachta i ta część mieszczaństwa (wiadomo jakiego pochodzenia), która się spolonizowała i w sporej części pozowała na polską szlachtę. Wieś Królestwa - w przeciwieństwie do Poznańskiego i sporej części Galicji - pozostawała w stanie pewnej martwoty narodowościowej, rodzaju "tutejszości". I niech nikt nie zaprzecza. Jeszcze w końcu 1939 r. późniejszy prof. Wyka bywając we wsiach leżących niedaleko na północ od Krzeszowic, ale już w Kongresówce, słuchał ze zdumieniem, iż wojnę (tj. Wrzesień) przegrali Polacy - znaczy nie my "tutejsi".
I właśnie z niezrozumienia powyższej sytuacji nie mogę przyjąć argumentacji o "powstaniu narodowym 1905 -07". Wtedy w Kongresówce daleko było jeszcze do narodu. Zresztą, jak mógł on istnieć w warunkach powszechnego (badali Niemcy w 1916 - 17 roku i potwierdziły się dawniejsze dane carskie) ok. 80% analfabetyzmu, powszechnej niewiedzy o tym, iż mogą oni, to jest chłopi, mieć jakiekolwiek prawa polityczne. Potwierdziło się to szybko, bo już w 1920 roku. Na wsi dawnej Kongresówki odzew na hasło bronienia ojczyzny był słaby o ile nie słabiutki.



Odpowiedz
Kamil Śmiechowski

Historyk, doktor nauk humanistycznych, absolwent Uniwersytetu Łódzkiego. Autor opracowania „Z perspektywy stolicy. Łódź okiem warszawskich tygodników społeczno-kulturalnych 1881-1905 (Łódź 2012)”. Członek Stowarzyszenia Fabrykancka.pl, gdzie zajmuje się promowaniem walki o zachowanie i renowację łódzkich zabytków. Interesuje się historią Łodzi, dziejami prasy oraz architekturą i procesami urbanizacyjnymi.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org