Opublikowano
2017-12-16 15:08
Licencja
Wolna licencja

Wojciech Polak: „Przelanie krwi przez Jaruzelskiego było złamaniem najświętszego tabu”

(strona 3)

Jak wyglądała działalność opozycyjna i życie codzienne w czasie stanu wojennego? Czy można uzasadnić decyzję o jego wprowadzeniu? Czym była Solidarność w tamtym czasie? I jak Polacy zareagowali na krwawą pacyfikację kopalni Wujek? O tym wszystkim i nie tylko rozmawiamy z prof. Wojciechem Polakiem.


Strony:
1 2 3 4

A jak wyglądało zwykłe codzienne życie ludzi w tych latach? Także tych niezaangażowanych w działalność opozycyjną. Czy i jak społeczeństwo dostosowało się do nowych warunków życia?

Stan wojenny w Polsce (1981–1983)

Czytaj dalej...

Wie Pan, to była trochę walka o przeżycie. Musimy pamiętać, że sklepy były puste i mimo systemu kartkowego kupienie czegokolwiek do jedzenia było trudne. Oczywiście podstawowe artykuły spożywcze były do zdobycia, ale na przykład mięso, czy wędliny – z tym był ogromny problem, nawet z wykupieniem przydziału kartkowego. Wielu Polaków myślało o tym jak przeżyć, jak zdobyć jakieś podstawowe środki, urządzenia mechaniczne, kuchenne, lodówki, pralki. To były przedmioty marzeń. Trzeba było się zapisywać w długich kolejkach i miesiącami na przykład wstawać o 3 w nocy, żeby takie urządzenia zdobyć. To rzeczy trudne do wyobrażenia. Było biedno i ciężko, chociaż ludzie starali się żyć tak, żeby coś z tego życia mieć. Zwłaszcza ludzie młodzi byli w pewnym stopniu na to odporni. Musimy pamiętać też, że na czas wprowadzenia stanu wojennego przypadła surowa zima. Zimno, ciemno, głodno – paradoksalnie sprzyjało to zacieśnianiu się pewnych więzów międzyludzkich. W takich warunkach, gdy jest trudno, to ludzie się zbliżają do siebie. W stanie wojennym, w domach prywatnych, przy butelce alkoholu, którą też trzeba było zdobyć i przy plackach ziemniaczanych rozmawiano przez całe noce. A trzeba było zostać na całą noc, bo do rana trwała godzina policyjna. Ludzie byli blisko siebie i często żyli bardziej ze sobą niż obok siebie, więc stan wojenny działał w ten sposób integracyjnie. Zresztą słyszałem wiele opowieści, że w mieszkaniach spotykali się robotnicy, chłopi, profesorowie uniwersytetów, lekarze – jednym słowem ludzie ze środowisk, którzy w innych warunkach by się ze sobą nie spotkali, a teraz nagle zostali złączeni działaniami solidarnościowymi i nawiązywali więzy przyjaźni, współpracując w wielu sprawach. Jak widać działy się rzeczy ciekawe także z punktu widzenia psychologicznego, czy socjologicznego.

Pomnik poległych górników KWK „Wujek” w Katowicach (aut. Michał Bulsa (Lahcim nitup) lic. CC0 1.0 )

Niewątpliwie krwawym epizodem tych lat była pacyfikacja kopalni Wujek, która jako szczególny symbol przeszła do społecznej świadomości. A jak w tamtym czasie reagowano na te wydarzenia?

To jest trudne pytanie. Jeżeli Pan zapytałby mnie jak dzisiaj ludzie reagują na współczesne wydarzenia, na przykład na wymianę premiera, to sięgnąłbym do gazet, do Internetu, do telewizji i opisałbym Panu różne postawy. Jednak wtedy oficjalne środki masowego przekazu właściwie nie funkcjonowały, nie było ich. To co można było usłyszeć w telewizji, ta szczątkowa audycja, bo telewizja nadawała w niepełnym wymiarze godzin w pierwszych dniach stanu wojennego, to było zakłamane do cna i w zasadzie sama propaganda i bzdury. Z tego co obserwowałem spośród ludzi w moim otoczeniu, wśród moich przyjaciół, którzy byli w dużej mierze związani z Solidarnością, czy NZS-em, to oburzenie na masakrę było olbrzymie. Przelanie krwi przez Jaruzelskiego było złamaniem najświętszego tabu. Zauważyłem że nawet ludzie, którzy mieli jakieś złudzenia co do socjalizmu w Polsce, do władzy ludowej, czy do niektórych konkretnych dygnitarzy komunistycznych i ich dobrej woli, teraz radykalizowali się i odrzucali to wszystko w zupełności. Wydaje mi się też i to jest teza podkreślana przez wielu historyków, że masakra w kopalni wujek podziałała zastraszająco przynajmniej na część społeczeństwa. Generał Jaruzelski pokazał swoją desperację, że nie tylko grozi karami śmierci czy sankcjami, ale jest w stanie rzeczywiście zabijać. To na pewno na wielu ludzi wywarło zatrważający wpływ. Ale najważniejszy był fakt, że większa część z tych, którzy mieli jeszcze jakieś złudzenia co do systemu komunistycznego, te złudzenia straciła. Takim drugim wydarzeniem jeśli chodzi o świadomość społeczną było zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki, po którym ci którzy zachowali resztki złudzeń ostatecznie je stracili.

Według zeszłorocznych badań CBOS aż 41 proc. Polaków uważa, że wprowadzenie stanu wojennego to była słuszna decyzja, a przeciwnego zdania jest z kolei 35 proc. ankietowanych. Czy Pana zdaniem obrona decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego jest uzasadniona? I dlaczego Polacy tak uważają?

Wojciech Jaruzelski (z prawej) w rozmowie z Jurijem Andropowem (fot. D. Szlachta; lic. CC BY-SA 3.0)

Obrona decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego absolutnie nie jest uzasadniona. To że Polacy tak uważają wynika z nieznajomości faktów historycznych. To pokazuje jak dużo należy pracować nad przekazywaniem prawdy historycznej społeczeństwu. Jaruzelski w III Rzeczpospolitej miał okazje do rozmaitych wystąpień i wypowiedzi. I on i ludzie związani z nim głosili tezę, że wprowadzenie stanu wojennego uratowało nas przed największym nieszczęściem w dziejach Polski, którym byłaby interwencja sowiecka. I że to on swoimi działaniami uratował nas przed tą interwencją. Wielu Polaków, którzy pamiętają te czasy, wierzy w jego słowa. Rzeczywiście interwencja sowiecka oznaczałaby masakrę, zniszczenie kraju, okupacje i same najstraszniejsze rzeczy. Z tym, że dzisiaj wiemy z wielu źródeł, że Związek Sowiecki o takiej interwencji nie myślał już od wiosny 1981 roku. Wtedy Sowieci uzgodnili z Jaruzelskim, że to on zniszczy Solidarność wprowadzając stan wojenny, a oni mu udzielą co najwyżej pomocy logistycznej, czy materialnej. Natomiast o interwencji samych wojsk nie ma mowy. Otoczenie schorowanego Breżniewa zdawało sobie sprawę, że Związek Sowiecki ma otwarty jeden front w Afganistanie i otwarcie drugiego frontu w Polsce mogłoby wykończyć Kreml finansowo. Napoleon powiedział kiedyś, że do prowadzenia wojny potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. A tych Sowieci mieli za mało. I dlatego w żadnym przypadku nie chcieli zbrojnie interweniować w Polsce. Dlatego Jaruzelski miał wprowadzić stan wojenny własnymi rękami. I już od wiosny 1981 roku trwają gry strategiczne połączonych sztabów MSW i MON, są rozważane różne warianty i powstaje cała dokumentacja przygotowująca do wprowadzenia stanu wojennego. Im bliżej końca roku, tym te przygotowania są coraz bardziej zaawansowane. Jednak musimy pamiętać, że w listopadzie 1981 r. Jaruzelski zaczął się obawiać, czy da radę wprowadzić własnymi siłami stan wojenny w Polsce i zwrócił się do najwyższych czynników sowieckich z prośbą o gwarancję. Oznaczałaby ona, że gdyby Jaruzelski nie dał rady zniszczyć Solidarności przy pomocy sił wojskowych i milicji, które miał do dyspozycji, to wtedy armia sowiecka wkroczy i spacyfikuje Solidarność, spacyfikuje społeczeństwo. Ta prośba rozważana była zresztą na posiedzeniu Biura Politycznego KC KPZR 10 grudnia 1981 roku. Kategorycznie odpowiedziano: nie, nie ma mowy o wkroczeniu wojsk sowieckich, nie ma mowy o jakiejkolwiek pomocy zbrojnej. Jaruzelski był załamany. Wiemy dzisiaj, że podjęcie decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego, wobec braku gwarancji wojsk sowieckich wymagało od niego dużo, określmy to ironicznie „heroizmu”. Ta sprawa pokazuje jedno, że Jaruzelski wcale nie dążył do tego, żeby nie doszło do interwencji sowieckiej, jak sadzi spora część polskiego społeczeństwa, ale sam o tę interwencję zabiegał, gdyby nie dał rady spacyfikować Solidarności. Wiemy też, że najbardziej obawiał się Górnego Śląska. Aglomeracja górnośląska, jeśli policzymy ją jako jedno miasto, to jest zdecydowanie największym miastem w Polsce. Jaruzelski bardzo się bał, że jeśli tam dojdzie do wystąpień, to on sobie z taką masą ludzi, w tym górnikami i hutnikami, nie poradzi. I chyba ten fakt zdecydował, że prosił tak zdecydowanie o sowiecką interwencję.

Wywiad został opublikowany w ramach dodatku tematycznego do Histmag.org „Opozycja w Polsce Ludowej 1945-89”, zrealizowanego dzięki wsparciu Europejskiego Centrum Solidarności:

logo Europejskiego Centrum Solidarności

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Maciej Zaremba

Były redaktor naczelny Histmag.org (2017-2019). Absolwent historii i student politologii na Uniwersytecie Warszawskim. Interesuje się historią nowożytną Polski, zwłaszcza życiem codziennym, publicznym i wojskowym społeczeństwa szlacheckiego Rzeczypospolitej oraz stosunkami polsko-moskiewskimi w XVI i XVII wieku. Wielbiciel gier video i literatury fantasy. Uważa, że historię należy popularyzować za pomocą wszelkich dostępnych środków popkultury, takich jak filmy, seriale, muzyka czy gry.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org