Opublikowano
2016-04-16 17:33
Licencja
Wolna licencja

Długie narodziny Polski

Człowiek w swojej naturalnej chęci porządkowania rzeczy próbuje wyznaczyć konkretną datę początku i końca wydarzenia lub procesu. W przypadku kształtowania państwowości to zadanie karkołomne. Początków narodu i państwa polskiego może być co najmniej kilka, bo przecież państwo to nie tylko forma organizacji społeczeństwa, ale także abstrakcyjna wartość z którą czujemy się związani.


Strony:
1 2

Zobacz też: Chrzest Polski i początki państwa polskiego

Zobacz też: Imperium Lechitów nie istniało – baza artykułów

Przeczytaj również: Kiedy powstała Polska?

Jak wyglądał chrzest Mieszka I? Źródła nie precyzują w jakim miejscu i w jakich okolicznościach władca przyjął chrześcijaństwo. Domyślać możemy się tylko, że musiał on wejść do specjalnego basenu chrzcielnego, w którym woda sięgała najdalej do pasa. Następnie kapłan polewał głowę katechumena, albo na chwilę zanurzał go w jej „odmętach”. Stało się to być może w Wielką Sobotę w czasie liturgii Wigilii Paschalnej. To ta uroczystość zwyczajowo związana była z przyjmowaniem do grona wierzących nowych wiernych. Jej symbolika związana z przejściem pomiędzy śmiercią i życiem nieodzownie związana była z chrztem. Jeśli zaś uznamy, że data 966 roku jest wiarygodna, to stało się to najpewniej 14 kwietnia. Grono przystępujących do aktu chrzcielnego było małe, ograniczone do księcia i jego najbliższego otoczenia. Do baptysterium zaproszono zatem Mieszka, jego drużynę i być może ludzi służących w grodzie (choć to wydaje się być wątpliwe). Przeciętny mieszkaniec państwa gnieźnieńskiego świadomości chrztu nie miał. Oddziaływanie pierwotnej organizacji kościelnej było ograniczone i nie wychodziło poza największe grody. Jeśli zaś poddani nawet słyszeli o chrzcie, to uznawali go po prostu za uznanie kolejnego boga, którego bez problemu można było zaprosić do dość prymitywnego słowiańskiego systemu wierzeń.

Państwo polskie za pierwszych Piastów (aut. Marcin Sobiech / EXGEO Professional Map).

Lex est rex

Mówiąc o chrzcie Polski trzeba mieć świadomość, że ową „Polskę” utożsamia się z Mieszkiem i jego dworem. Nie jest to nieuzasadnione. Pierwszy historyczny władca naszego kraju bardziej był państwem, niż Ludwik XIV, który zwykł przecież mówić, że państwo to on. Dlatego kraju położonego między Odrą, Wisłą i Wartą nie nazywano Polską, lecz po prostu państwem Mieszka lub państwem gnieźnieńskim – jak określono go w dokumencie Dagome iudex. Nazwy państw pojawiają się później, kiedy nazywanie krajów od imion ich władców stało się kłopotliwe. Państwem Bolesława można było na przełomie X i XI wieku nazwać zarówno Polskę jak i Czechy, obydwoma krajami rządzili przecież Bolesławowie. Nazewnictwo nie zmieniało charakteru państwa. Nadal było ono po prostu prywatną własnością jego władcy. Nie było więc abstrakcyjną wartością dla jego mieszkańców, których „polskość” oznaczała nie tyle przywiązanie do tradycji i historii co po prostu wierność księciu lub królowi.

Kazimierz Wielki jako „król chłopów”, obraz Marcello Bacciarelliego (domena publiczna) Kiedy zatem państwo odrywa się od władcy? Proces ten rozpoczyna się wraz z rozbiciem dzielnicowym. Rozwój miast i napływ osiedleńców z terenów Czech i Niemiec zaczyna uświadamiać różnice etniczne, a dążenia zjednoczeniowe pokazują, że Polska to coś więcej niż tylko książęca lub królewska własność. W rywalizacji o władze w Krakowie coraz większe znaczenie zaczynają zaś mieć lokalni możni i rycerstwo, o których względy kandydaci do tronu zaczynają zabiegać. Nie bez znaczenia jest też epizodyczne wyjście poza dynastię Piastów i chwilowe objęcie władzy przez czeskich Przemyślidów. Tym samym państwo zaczęło stawać się czymś odrębnym od władcy, wartością nadrzędną wobec władzy. Monarchia Łokietka i Kazimierza Wielkiego nie jest już typowym państwem patrymonialnym. Kształtuje się pojęcie Korony Królestwa, w której król jest okazjonalnym „urzędnikiem” sprawującym władzę. Choć władza ta nadal ma sakralny charakter, to nie wiąże się już tak silnie z własnością jak jeszcze w czasach Mieszka.

Tym samym możemy powiedzieć, że najpóźniej w XIV wieku Polska staje się już państwem, które darzy się sentymentem niezależnie od sprawującego władzę. Polska uzyskuje tym samym swoją własną odrębną, abstrakcyjną tożsamość. Pogłębienie tego procesu następuje po śmierci Jadwigi Andegaweńskiej. Zarówno Jagiełło jak i jego potomkowie sprawują już władzę z woli możnowładców, a nie ze względu na swoje urodzenie. Tym samym właścicielem państwa przestają być władcy, a stają się ich poddani, od których woli władza była uzależniona. Tym samym rozpoczyna się kształtowanie narodu, świadomego swojej odrębności i wartości, definiującego swoją godność i prawa. Był to czas, w którym zwykło się mówić iż „lex est rex” – „prawo jest królem”.

Naród czy narody?

Oczywiście nie wszyscy poddani byli do tego procesu włączeni. Ponad 90% społeczeństwa funkcjonowała poza systemem politycznym. Kultura sarmacka starała się zresztą wyłączyć mieszczan i chłopów z pojęcia narodu próbując wskazać, że różnią się od stanu trzeciego zarówno pod kątem etnicznym jak i kulturowym. Rzeczpospolita opierała się na dwóch wspólnotach – narodowej skupionej wokół szlachty, która miała wpływ na politykę państwa, i poddanych, których miejsce w społeczeństwie nadal regulowały anachroniczne zasady przynależności. Ta także była dwojaka, bo część mieszczan i chłopów funkcjonowała w patrymonialnym systemie własności królewskiej, a część uzależniona była od prywatnych właścicieli obdarzonych przez władzę monarszą przywilejami prawnymi i własnościowymi. Polska pomiędzy XV i XVIII stuleciem była mieszanką średniowiecznego feudalizmu z nowoczesną wizją państwa, którego fundamentem był prawa obywatelskie, na czele z prawem do kreowania rzeczywistości.

Tekst jest częścią dodatku tematycznego do Histmag.org, opracowanego we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim, poświęconego 1050. rocznicy chrztu Polski. Inspiracją do publikacji stał się banknot NBP „1050. rocznica chrztu Polski” o nominale 20 zł:

1050. rocznica chrztu Polski
nominał: 20 zł
wymiary: 144 × 77 mm
nakład: do 35 000 szt.
Projektant: Krystian Michalczuk
Zapoznaj się z dodatkowymi informacjami o banknocie!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość z 13:05

Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli, mówiąc o moim kłamstwie, z którego miałem się niby tłumaczyć. Sednem problemu była domieszka słowiańska zawarta w komponencie CEU, którą komponent ten ewidentnie zawiera, o czym informują podane przeze mnie cytaty z Wesołowskiego.

Natomiast widzę, że Ty próbujesz rzeczywiście oszwabić naszych Czytelników. Wrzucona przez Ciebie mapka dotyczy średniowiecznej domieszki polskiej u duńskich wyspiarzy. Natomiast ja mówię o wcześniejszej domieszce słowiańskiej:

https://www.genetics.org/content/genetics/204/2/711/F4.large.jpg

której wyspiarze duńscy mają ponad 20 a Szwedzi ponad 17% (Tabela 2).



Odpowiedz

Gość: |

@ Sławomir Ambroziak

To o czym piszesz to nie jest żadna domieszka słowiańska u Szwedów lub Brytyjczyków tylko wynik analiza K4 gdzie wyróżniono w Europie 4 główne komponenty i one odpowiadają dużo starszym populacjom składowym niż Słowianie. Nie chce mi się wierzyć że jeden z Gości naprawdę miał rację że Ty wierzysz w to że Brytyjczycy pochodzą w 1/3 od Słowian. Jeśli wierzysz to znaczy że jesteś kompletnym kretynem.

Pierwsze kłamstwo to takie że populacja CEU ze stanu Utah przypomina niby najbardziej Austriaków. Drugie kłamstwo to takie że według linkowanej publikacji Szwedzi mają 17% domieszki słowiańskiej.



Odpowiedz

Gość: |

@ Sławomir Ambroziak

O rany Ambroziak, jesteś tępy jak nieklepana kosa. To nie jest żadna domieszka słowiańską :)))



Odpowiedz

@Gość: Saramat, "Możliwe, że w ziemi Wkrzańskiej, z której według Kroniki Wielkopolskiej pochodzą Węgrowie..."

- - Widzisz, Kolego, właśnie o tym też pisałem, z ironią, mając na myśli zwłaszcza onomastykę, że "wspaniałe są te starożytne i średniowieczne źródła, bo ... nadaję się do udowodnienia każdego pomysłu".
Co do tego pochodzenia Węgrów z ziemi Wkrzanskiej (według kroniki Wielkopolskiej) to myślę, iz jej autor wyczytał w źródłach o ziemi Nitrzańskiej, z której mieliby pochodzić Węgrzy. Podstawa do tej legendy jest w węgierskich źródłach. Od nazwy wznoszącej sie nad Nitrą góry Zobor (żubr?; sobor-zbór - słynny klasztor pod Zoborem?), urobiono sobie imię węgierskiego wodza-zdobywcy Zobur. Dalej położone pasmo górskie Zubrica dało podstawę do imienia żony Zobura. Nitra była przez Węgrów uważana za stolicę księstwa udzielnego Węgrów. Tam w 1031 r. miał w czasie polowania zginąć syn św. Stefana króla węgierskiego, św. Emeryk. Sama Nitra to miasto na pięciu czy siedmiu grodziskach wczesnośredniowiecznych i starożytnych. Dlatego część Węgów wierzyła, że ziemia nitrzanska (a nie Wkrzanska) to ich jakby kolebka narodowa...
Ale inna sprawa mnie też zaniepokiła - to Twoje pojęcie relacji Scytowie-Sarmaci. Nie wiem, co mam teraz napisać mojemu przyjacielowi, herbowemu profesorowi z Sydney (ale rodzony jako Polak), który w rodzie ma mocną tradycję pochodzenia od Sarmatów (nawet mam od niego przedwojenną książkę o Scytach-Sarmatach). Kiedy dowiedział się, że jest z karpackiej linii genetycznej YP343, był rozczarowany. Teraz już zabierałem się do pisania, że jest coś na rzeczy w jego tradycji, bo na naszej gałęzi drzewa Y-DNA mamy już dwóch Scytów. Profesor Sarmata byłby jako potomek Scytów - trzecim. A Tu trochę inaczej to widzisz?
Bulizlavus (czeski) nazwany był Sarmatą, piszesz. To szersza sprawa. Pewien młodszy kolega Jana Długosza, włosko-węgierski historyl Antonius Bonfini w "Rerum Ungaricarum Decades libri quattuor) Polskę kilkakrotnie nazywa nazywa: "ea Sarmatiae pars, quam Polianam dicunt" (podobnym stylem nazywa Czechów, Prusów, Litwę i chyba Rus jak część Sarmacji - zresztą cytowałem i pisałem o tym kiedyś w Slavia Antiqua 1998). I on też łączy z nimi Jazygów. Czy owi Jazygowie to nie węgierscy Jasowie? - w Jasapati mam genetycznego kuzyna Michaly Jasz z tych Scytów.
A w koncu Jasowie czy Jazygowie byli plemieniem Sarmatów, ale ci z rodu YP343 DA197, czy uralski RISE525 (czy ten z Sydney Sarmata) to może tylko zagarnięci przez Scytów czy Sarmatów Słowianie...
Jak to mam widzieć?



Odpowiedz

O, widzę, że kolegom allo nerwy puszczają. Znów pojawiają się inwektywy. Też was pozdrawiam, koledzy allo!

Rozumiem, że bardzo was bolą wszystkie wyniki badań genetycznych, które pokazują niedorzeczność teorii allochtonicznej w punkcie populacji polskiej przybywającej na swoje ziemie w średniowieczu z Prypeci. Ta niedorzeczność jest jednak w świetle genetyki faktem - i nic na to nie poradzicie.

Widzę również, że koledzy allo nie bardzo rozumieją, o czym dyskutują...

We also used Ohana to provide an independent estimate of individual admixture proportions in the same set of 12 European countries (without Finland) and six Danish regions. For this purpose, we assumed that each of the European samples was the result of admixture between K ancestral populations (i.e., ancestry components). Even though we ran the analysis for K = {2, …, 9} (Figure S5), we report the results for K = 4, because this value corresponds to four distinct geographic origins of our samples: the Iberian Peninsula and Eastern, Central, and Nordic Europe. The analysis returned an admixture pattern that was consistent with geography (i.e., north–south and east–west clines; Table 2 and Figure 4). In particular, we observed (i) a Southern European component (blue), which was predominant in the Iberian Peninsula but was also found at large proportions in France; (ii) an Eastern European component (yellow), which was predominant in Poland but was also found at large proportions in neighboring countries (and notably in south and east Denmark, Sweden, Norway, and Great Britain); (iii) a nordic component (green), which was predominant in Scandinavia and to a lesser extent in Germany; and (iv) a Central European component (red), at higher proportions in Scandinavia and The Netherlands but also present in most European countries (except for Iberia). Within Denmark, we observed that Zealand and south Denmark had larger membership to the Eastern European component (18.90–20.36%) compared to Central and North Jutland (∼13%), resembling GLOBETROTTER’s signal of Polish admixture observed in Zealand and Funen (Figure 3B and Table S2). The Southern and Eastern European components were robust to different choices of K, whereas the Central and Nordic European components were gradually divided into smaller fractions as K went up, showing no clear geographic patterns (Figure S5).

Tak więc komponent pojawiający się przy podziale populacji europejskiej na cztery charakterystyczne komponenty genetyczne, zgodne z rozmieszczeniem geograficznym, to to samo, co domieszka populacji przodków. Komponent wschodnioeuropejski to to samo, co domieszka słowiańska, albowiem występuje w największym natężeniu (średnio ponad 76%, w niektórych przypadkach 100%) u Polaków, którzy bez wątpienia są Słowianami. Komponent oczywiście jest stary, gdyż nie jest wrażliwy na kolejne podziały, w przeciwieństwie do komponentu środkowo- i północnoeuropejskiego, które przy kolejnych podziałach traciły wzorce geograficzne, co wskazuje na ich relatywnie niedawne, mieszane pochodzenie.

Jest więc sprawą oczywistą, że Polacy pochodzą w przewadze od przodków zamieszkujących polskie ziemie od głębokiej starożytności, a jedynie niewielkim - od stosunkowo niedawnych przybyszów z zachodu i północy. Jest tak samo oczywiste, że Słowianie wnieśli do ponad 20% domieszki do populacji Skandynawskich i ponad 32% do populacji brytyjskiej, nawet jeżeli w czasach zdarzenia domieszkowania nie byli jeszcze etnicznymi Słowianami.



Odpowiedz

Gość: |

@ Sławomir Ambroziak

Gdyby autorzy tego artykułu uważali że ten komponent oznacza domieszkę słowiańską to by to napisali a nic takiego nie napisali bo w odróżnieniu od Turbolechitów nie są idiotami. Nikt kto ma choć trochę oleju w głowie nie uwierzy że Brytyjczycy są w 1/3 Słowianami i mają dwa razy więcej domieszki słowiańskiej niż Niemcy, albo że Holendrzy mają więcej domieszki słowiańskiej niż Niemcy. A to że jakiś Ambroziak sam sobie coś wymyślił i powtarza z uporem co chwila w internecie to po prostu turbolechicki folklor a nie żaden fakt naukowy.



Odpowiedz

@ Gość:

I co...? I myślisz, że jak zostaniesz przy nazwie "komponent wschodnioeuropejski", to wyprzesz problem ponad 20-procentowego i ponad 32-procentowego udziału populacji polskich przodków (...each of the European samples was the result of admixture between K ancestral populations (i.e., ancestry components).) w kształtowaniu populacji skandynawskich i brytyjskich?

Otóż nie! Problem dla teorii allochtonicznej pozostaje. A problem jest taki, że w świetle genetyki leży w gruzach filar teorii allochtonicznej, czyli Polacy jako średniowieczni przybysze z Prypeci, którzy zasiedlają polską pustkę osadniczą, błyskawicznie się na niej rozmnażając.



Odpowiedz

Koledzy allo, oczywiście przyznaję się do błędu w sprawie CEU, bo pisałem z głowy i dokładnie tego tematu nie pamiętałem. Dobrze kojarzyłem Austrię, ale z nią grupuje się tylko jedna próbka CEU. Natomiast mediana tego komponentu lokuje się pomiędzy Wielką Brytanią, Danią i Niemcami. Ale poza tym, wszystkie inne fakty pamiętałem dobrze:

https://slawomirambroziak.pl/forum/index.php?topic=5111.msg78128#msg78128

Tak więc komponent CEU ma już wpisaną w siebie, jak wcześniej mówiłem, domieszkę słowiańską. Dlatego właśnie w modelach Longobardów, u których dominuje komponent CEU, pojawia się domieszka słowiańska. O tym mówią też zresztą autorzy badania:

Finally, CL53 and CL47 are inferred to have an unknown parent with greater eastern European ancestry than the sampled parent, CL49.

Natomiast to, że jest to domieszka stosunkowo niewielka, to tylko gorzej dla teorii allochtonicznej... Domieszka na poziomie 16% oznacza, że miała miejsce 3 pokolenia wstecz, czy jakieś 100 lat wcześniej. Ponieważ próbki z Szolad datowane są na ok. połowę VI wieku, zdarzenie domieszkowania musiało mieć miejsce ok. połowy V wieku, kiedy to jeszcze podobno Słowian w Europie Środkowej nie było, albowiem siedzieli na bagnach Prypeci.



Odpowiedz

Gość: |

@ Sławomir Ambroziak

Nie ma żadnej domieszki słowiańskiej u Longobardów. Próbki longobardzkie SZ13 i SZ22 o których pisałeś że są mieszańcami słowiańsko-germańskimi wyglądają autosomalnie jak współcześni Szwedzi a w dalszej kolejności Holendrzy i Islandczycy. U przebadanych kilkudziesięciu Longobardów nie ma też żadnych słowiańskich haplogrup męskich ani żeńskich.



Odpowiedz

@ Gość:

Z całą pewnością domieszka taka jest! Ci Longobardowie są najbardziej podobni do współczesnych Szwedów, gdyż współcześni Szwedzi mają ponad 17% domieszki słowiańskiej:

https://www.genetics.org/content/204/2/711

Wszystko więc zgadza się tutaj idealnie, nawet w liczbach bezwzględnych.



Odpowiedz

Gość: |

@ Sławomir Ambroziak

Kolejna bzdura. Taka sama prawda jak to że Brytyjczycy to w 1/4 Słowianie ;)
Przed chwilą musiałeś się tłumaczyć z jednego kłamstwa a teraz dajesz kolejne.
Małą słowiańską domieszkę mają tylko Duńczycy z Fionii i Zelandii bo tam było osadnictwo Słowian Połabskich. U innych Duńczyków i u Szwedów nie ma nic takiego.
https://www.genetics.org/content/genetics/204/2/711/F3.large.jpg?width=800&height=600&carousel=1



Odpowiedz

Gość: |

@ Sławomir Ambroziak

Tak, tak Sławciu, a Brytyjczycy to w 1/3 Słowianie ;)
Że też Ci się nie znudzi to trolowanie.



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość:
"Że też Ci się nie znudzi to trolowanie."

Nie znudzi mu się bo to facet z turbolechicką misją. Nie wiem po co z nim dyskutujecie, przecież on nie ma żadnej wiedzy genetycznej ani historycznej tylko przesiąkł do cna turbolechicką ideologią i postawił sobie za punkt honoru że będzie bronił turbolechizmu do ostatniej kropli krwi, nawet wbrew faktom historycznym i i wbrew wynikom genetycznym. Dyskutować z Ambroziakiem to prawie tak jak dyskutować z Sarmatą czyli zupełna strata czasu.



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość:

A mnie się Sławcio wydaje trochę pocieszny z tą swoją misją bo stara się wzbogacać turbolechityzm o nowe idiotyzmy które innym nie przyszły by do głowy. Może nie jest aż tak kreatywny jak Sarmata no ale tego mistrza turbolechickich fantazji to nikt chyba nie ma szansy przebić.

W czasach kiedy tylu dawnych autochtonistów nawraca się na allochtonizm powinniśmy traktować Sławcia i Sarmatę jako cenne relikty. W dodatku nie trzeba umieszczać ich w muzeach albo obwozić zamkniętych w klatkach ku uciesze gawiedzi. Wystarczy tylko dać im dostęp do Internetu ;)



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość:
Gość: | 2020-10-25 17:27


Czy można się dowiedzieć kogo masz na myśli pisząc:
"W czasach kiedy tylu dawnych autochtonistów nawraca się na allochtonizm ...".



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość:

Piontek, Wesołowski, Domen, czyli osoby niegdyś bardzo aktywnie popierające autochtonizm.



Odpowiedz

Koledzy allo, nad czym tutaj deliberować... Jak widać w modelach, Longobardowie jakieś tam domieszki słowiańskie mają. Nie w tym rzecz... Chodzi o to, o czym niedawno mówiłem, że przebadane nacje germańskie, takie jak Longobardowie, Bajuwarowie i Goci, charakteryzują się niezwykle szerokim zakresem zmienności genetycznej, wykraczającym daleko poza zakresy charakterystyczne dla współczesnych populacji europejskich. Świadczy to o tym, że nie były to jednorodne etnosy. Była więc pewna elita, którą się daje wychwycić w genach, i ludność miejscowa, przyjmująca elitarne wzorce kulturowe i w pewnym stopniu z elitą tą się mieszająca. A że wygląda to na pewien uniwersalny schemat, dlatego rację ma Figlerowicz, mówiąc:

"To młodzi mężczyźni ruszają dalej i podbijają kolejny obszar i organizują tak, jak chcą. Natomiast ludność miejscowa, która jest w przewadze, się znacząco nie zmienia. Ja tak myślę, że głównym czynnikiem, który określał tożsamość etniczną, była władza. Ludzie byli mniej więcej ci sami, ale jak tam rządzili Słowianie, mówiło się, że państwo jest słowiańskie, a jak Germanie - to germańskie".



Odpowiedz

Gość: |

@ Sławomir Ambroziak

To oczywiste że Longobardowie nie mieli żadnej słowiańskiej domieszki. Wystarczy spojrzeć na wyniki z publikacji i poczytać wnioski autorów gdzie o domieszce słowiańskiej nie ma ani słowa . Nie ma u tych Longobardów żadnej słowiańskiej haplogrupy igrekowej ani żadnej słowiańskiej haplogrupy mitochondrialnej, a autosomalnie wyglądają jak zwykli Skandynawowie lub Holendrzy bardzo często z domieszką fińską jak Szwedzi. Są też między nimi mieszańcy ale to są przmieszki południowe które nie mają nic wspólnego ze Słowianami.



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość:
Longobardowie
Otwórz monografię Roberta Dąbrowskiego, rycina 11.
Są też inne cytacje mówiące o ich podobieństwach do różnych grup.
Oczywiście obraz społeczeństwa obserwowany przez pryzmat ceramiki i przedmiotów metalowych jest inny.
Powstaje też pytanie o których szkieletach klasyfikowane przez archeologów jako Longobardowie mówimy? Są cztery zbiory.



Odpowiedz
Sebastian Adamkiewicz

Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org