Opublikowano
2020-08-07 12:49
Licencja
Wolna licencja

„Lekkomyślność, panika i euforia” – jak wyglądało lato 1920 w Warszawie?

Czym żyła stolica na krótko przed Bitwą Warszawską? Jakie panowały nastroje? Kto brylował na salonach, a kto strzelał na ulicy? O czym pisała prasa w czasie tych ciepłych, letnich miesięcy? Między innymi o tym rozmawialiśmy z Joanną Rolińską, autorką książki „Lato 1920”. Cofnijmy się równo o sto lat...


Strony:
1 2 3

Paweł Czechowski: Lato 1920 było w stolicy inne niż zwykle. Jakie nastroje kształtowały się w tygodniach poprzedzających Bitwę Warszawską? Czy to była mozaika emocji, czy może jeden, dominujący ton?

lato 1920 Joanna Rolińska – absolwentka Wydziału Wiedzy o Teatrze warszawskiej Akademii Teatralnej. Autorka m.in. dwóch zbiorów wywiadów: „Raz, dwa, trzy za siebie! Rozmowy o dzieciństwie” i „Ale jest Warszawa”. Laureatka Nagrody Literackiej m.st. Warszawy (2014).

Joanna Rolińska: To była mozaika emocji. Dymitr Fiłosofow, mieszkający w Warszawie od marca 1920 r., dostrzegał wśród mieszkańców stolicy dwie biegunowe postawy: panikę i lekkomyślność. Ja bym dodała jeszcze euforię, która była udziałem młodzieży wstępującej do ochotniczej armii. To byli rówieśnicy Orląt Lwowskich, pokolenie ojców przyszłych powstańców warszawskich. Fiłosofow przypisywał im „wolę zachowania honoru”. „(…) gdyby Polska, w tym również Warszawa, posiadała wspólną wolę, byłaby tysiąc razy silniejsza od bolszewików.” – pisał w pierwszych dniach sierpnia.

Do przeludnionego miasta, która cierpiało na dojmujący brak mieszkań, napływali uchodźcy ze wschodu, z drugiej strony co bardziej lękliwi warszawianie pakowali się i zwiewali na zachód. Stolica walczyła z epidemią czerwonki i z widmem tyfusu.

Józef Haller, tworzący ochotniczą armię, był tego lata bohaterem większości warszawiaków, na konto wojska sypały się niezliczone kwoty. Dowody tego można znaleźć w „Kurjerze Warszawskim”, który prowadził specjalną rubrykę „Ofiary” – odnotowywano tam, który z mieszkańców jakim datkiem wsparł to lub owo. Zdarzały się kwoty przeznaczone na rozebranie soboru na Placu Saskim lub wspomagające żyjącego w nędzy sędziwego powstańca styczniowego, ale najwięcej ofiar płynęło na armię „jenerała Hallera”. To było prawdziwe pospolite ruszenie, kto nie mógł zaciągnąć się do armii, wspierał ją finansowo lub wspomagał budżet państwa wykupując państwową Pożyczkę Odrodzenia.

lato 1920 Warszawa 1919, widoczny plac Saski oraz Sobór św. Aleksandra Newskiego, rozebrany do 1926 r. (domena publiczna).

P.Cz.: Kiedy stołeczna prasa miała moment największego czarnowidztwa, a kiedy w widoczny sposób umacniała się nadzieja? Czy prasa to w ogóle rzetelny Pani zdaniem „barometr" nastrojów?

J.R.: Momentu zdecydowanego czarnowidztwa nie zauważyłam. Może było ono obecne w dniach czerwcowych strajków, kiedy ostro rysował się podział w społeczeństwie. 10 czerwca rozpoczęła się ofensywa sowiecka, rząd Skulskiego w tym czasie podał się do dymisji. Po majowych, kijowskich sukcesach Piłsudskiego społeczeństwu trudno było się z tymi faktami uporać. Jan Lechoń po latach zanotuje w „Dzienniku” skierowane do siebie w tym czasie słowa Stefana Żeromskiego: „Nie ma innej rady, tylko musimy zaraz stworzyć nasz własny rząd bolszewicki. Marchlewski i Leszczyński – to przecież także Polacy.” Nadzieja topniała. Prasa w drugiej połowie czerwca notuje codziennie po kilka przypadków samobójstw. Przełomem, i to zdecydowanym, była odezwa Piłsudskiego do obywateli drukowana we wszystkich codziennych gazetach 5 lipca, powstanie Rady Obrony Państwa i stworzenie ochotniczej armii.

Czy prasa jest rzetelnym barometrem nastrojów? Sądzę, że tak. Może nie dokładnie jeden do jednego odzwierciedla fakty, ale nastroje społeczne jak najbardziej. A z drugiej strony podkręca je i tworzy. To nieustanna wymiana.

Bitwa Warszawska i wojna polsko-bolszewicka

Czytaj dalej...

P.Cz.: Jak w atmosferze zagrożenia państwowości polskiej radzili sobie politycy? Czy dopuszczali oni do siebie myśl życia pod bolszewicką władzą? Sytuacja była dość dynamiczna – sama Pani opisywała upadek rządu Skulskiego, powołanie Witosa, Grabskiego...

J.R.: Politycy swarzyli się między sobą nieustannie. Śledząc te spory można odnieść wrażenie, że bali się nie tyle bolszewickiej władzy, co władzy wrogiego sobie obozu politycznego wewnątrz kraju. Do czasu oczywiście. W Warszawie dominowały w tym czasie sympatie proendeckie. Drugą popularną siłą polityczną była PPS. Z inicjatywy prawicowego rządu Grabskiego powstała Rada Obrony Państwa, odnosząca się nieufnie w stosunku do Piłsudskiego. On sam zresztą w tygodniach poprzedzających bitwę mocno podupadł na duchu (próbował, ale nieco później, już za rządu Witosa, podać się do dymisji, Witos na szczęście tej dymisji nie przyjął). Grabski i ROP ulegali wpływom państw Ententy, które namawiały polaków do pokojowych rokowań z bolszewikami. Gdy upadł rząd Grabskiego, powstał rząd koalicyjny pod przewodnictwem Witosa z Daszyńskim jako premierem. I to był sukces. Próba zjednoczenia się i zawieszenia broni.

lato 1920 Juliusz Osterwa w 1918 r. (domena publiczna).

P.Cz.: Czym żyła Warszawa przed bitwą? Jakich rozrywek szukali mieszkańcy? Jakie wydarzenia, występy, spektakle zaprzątały głowy tych, którzy chcieli chwilę odsapnąć od trudnej rzeczywistości?

J.R.: O, wieloma sprawami, m.in. aferą związaną z włamaniem się do banku Wilhelma Landaua, uroczyście obchodzonym świętem Ameryki 4 lipca, życiem kawiarnianym. Szerokie masy warszawiaków kochały wtedy kino, ono było największą rozrywką. W stołecznych kinematografach: Colosseum, Corso, Stylowym, Nirwanie czy Mirażu można było obejrzeć największe gwiazdy tamtych lat: Mię May, Helenę Makowską, Polę Negri. W teatrach grywali wybitni artyści – w Teatrze Polskim Jaracz, w działającej od niespełna roku Reducie Osterwa, scenę w Pomarańczarni w Łazienkach objęła Stanisława Wysocka.

Jedną z ciekawszych inscenizacji Moliera w historii sceny polskiej przygotował w tym czasie w Teatrze Polskim przybyły z Rosji, zapomniany dziś polski reżyser Ryszard Bolesławski, Karol Szymanowski skomponował do tego przedstawienia muzykę. Gdybym za pomocą wehikułu czasu znalazła się w tamtej Warszawie, natychmiast obejrzałabym wszystkie spektakle Reduty i właśnie tę molierowską inscenizację.

Warszawa nawet w trakcie bitwy nie stroniła od rozrywek kulturalnych, choć miała je oczywiście w drastyczne mniejszym, ograniczonym stopniu – przez cały czas odbywały się przedstawienia i seanse kinowe dla wojskowych.

Polecamy książkę Joanny Rolińskiej pt. „Lato 1920”:

Joanna Rolińska Lato 1920 Autor: Joanna Rolińska
Tytuł: „Lato 1920”
Wydawca: Bellona
Rok wydania: 2020
Oprawa: miękka
Format: 170×240 mm
Liczba stron: 456
ISBN: 978-83-1115-882-5
EAN: 9788311158825
Data premiery: 29.07.2020
Cena: 44,90 zł
Kup ze zniżką!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: maman@o2.pl |

Proszę wymienić choć jedną rzecz, którą Polska zawdzięcza Bogu. Choć jedną! Przecież ocalenie Polski przed butem bolszewika, to zasługa polskiej myśli wojskowej, umiłowania wolności i determinacji ludzi. To była najprawdziwsza walka na śmierć i życie. Albo ONI, albo MY. Tu liczyła się tylko ofiara krwi i Polski żołnierz ją poniósł, i zwyciężył. Także moja ofiara nie pójdzie na marne i po kościele zostaną jedynie koszmarne wspomniania.



Odpowiedz

Gość: maman@o2.pl |

Umiesz liczyć, licz na siebie i na swoich żołnierzy! Na swoich żołnierzy trzeba liczyć, im ufać, że dadzą z siebie wszystko, a nie liczyć na cud. Marszałku Piłsudski, należało trzymać z daleka od polskiej sprawy Boga i kościół. Zdecydowanie, tak należało postąpić.



Odpowiedz

@ Gość: maman@o2.pl
- Czyli proponujesz według logiki: Panie Boże, dawaj nam wszystko i do nas się nie wtrącaj!



Odpowiedz
Paweł Czechowski

Ukończył studia dziennikarskie na Uniwersytecie Śląskim. W historii najbardziej pasjonuje go wiek XX, poza historią - piłka nożna.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org