Opublikowano
2020-06-29 13:45
Licencja
Wolna licencja

Wojna o gród. Pierwsze antypolskie przymierze niemiecko-ruskie

W 1017 r. młode państwo polskie zostało zaatakowane z dwóch stron jednocześnie. Jak Bolesław Chrobry poradził sobie z zagrożeniem?


Strony:
1 2

Budowa wczesnośredniowiecznego grodu Budowa wczesnośredniowiecznego grodu, domena publiczna.

Cesarz Henryk II (1002-1024) podczas wieloletnich zmagań z państwem polskim, rządzonym przez Bolesława Chrobrego (992-1025), stworzył rozległą koalicję, składającą się z kilku odrębnych podmiotów (Czechy, Węgry, Związek Lucicki). Najpóźniej w 1017 roku Liudolfing porozumiał się dodatkowo z księciem kijowskim Jarosławem Mądrym. Było to pierwsze w dziejach niemiecko-ruskie przymierze skierowane przeciwko Polsce.

Dostępne źródła pisane, głównie bardzo dobrze poinformowany współczesny kronikarz niemiecki Thietmar z Merseburga (zm. 1018) nie wzmiankują dlaczego kniaź ruski przystał na ofertę niemiecką. Można jednak domyślać się, iż dużą rolę w tym wypadku odegrała osoba Świętopełka, brata Jarosława, który najpóźniej w 1012 roku został zięciem Chrobrego, żeniąc się z jego nieznaną z imienia córką. Po śmierci ojca Świętopełka i Jarosława, Włodzimierza Wielkiego (1015), na Rusi rozgorzała z prawdziwego zdarzenia wojna domowa. W 1016 roku szala zwycięstwa przechyliła się na rzecz Jarosława, który pokonał starszego brata w bitwie pod Lubeczem. Świętopełk, nie chcąc stracić życia, musiał rejterować z ojczyzny. Udał się więc na dwór teścia – do Polski. Odtąd istniało realne zagrożenie dla władzy Jarosława, gdyż uciekinier przy pomocy posiłków piastowskich mógł poważyć się odzyskać utracone wpływy. Niewątpliwie nowy książę kijowski zdawał sobie z tego wszystkiego sprawę, dlatego tym chętniej sprzymierzył się z cesarzem Henrykiem II. Przez wspólny atak na Polskę Jarosław zyskiwał cennego sojusznika, mogącego szachować księcia Bolesława. Dodatkowo wódz ruski mógł się wzbogacić kosztem zaatakowanego państwa, pozyskując łupy oraz jeńców.

Kastracja w średniowieczu. Remedium na problemy zdrowotne, czy kara dla złoczyńców?

W średniowieczu wierzono w zbawienne działanie kastracji dla cierpiących na przepuklinę, padaczkę, a nawet trąd. Z drugiej strony wydawała się ona wówczas najskuteczniejszym sposobem na uwolnienie od pożądliwych myśli. Nierzadko stawała się również narzędziem opresji.



Czytaj dalej...

Klęska wojsk niemieckich

W 1017 roku wyruszyła wielka wyprawa niemiecka na wschód, mająca na celu definitywne pokonanie Bolesława Chrobrego, dotąd świetnie broniącego się przed swymi sąsiadami. Jak się miało później okazać, była to już ostatnia wojna polsko-niemiecka w dobie długoletnich rządów następcy Mieszka I. Już od samego początku kampanii cesarz ponosił klęski, pomimo wprzęgnięcia do działań zbrojnych znacznej liczby rycerstwa. Na początku sierpnia dotarł wraz z sojusznikami (Czechami i Lucicami) pod śląski gród – Niemczę. Przez kilka tygodni próbował złamać opór zaciekle broniącej się załogi piastowskiej, jednak ostatecznie nie zdołał tego uczynić.

Wjazd Chrobrego do Kijowa w 1018 r., domena publiczna Wjazd Chrobrego do Kijowa w 1018 r., domena publiczna.

Klęska pod Niemczą zmusiła cesarza do zwinięcia całej wyprawy do domu. Na podjęcie tej decyzji, oznaczającej faktyczne przyznanie się przez Liudolfinga do poniesienia porażki, miały również wpływ działania wojsk polskich. Śmiałymi rajdami atakowały one drugorzędne teatry wojenne, wywołując tym samym zamieszanie w obozie niemieckim, niespodziewającym się takiego obrotu spraw. Do Niemiec Henryk II wracał przez Czechy. Następnie przez Miśnię dotarł na początku października do Merseburga. Tutaj dowiedział się – jak napisał w swej kronice biskup saski Thietmar – iż „władca Rusów napadł na Bolesława, tak jak mu przyrzekł przez posła, lecz nic nie zdziałał przy obleganiu grodu”.

h2. Rusini wkraczają do akcji…

Niestety o wyprawie ruskiej na Polskę w 1017 roku nie poinformowało już żadne inne źródło. Rzecz zastanawiająca, iż o ataku tym nie wspominała „Powieść minionych lat”, na ogół dobrze rozeznana w ówczesnych stosunkach polsko-ruskich. Należy pamiętać, iż ten staroruski przekaz rejestrował zazwyczaj jedynie większe wyprawy Rurykowiczów przeciwko Piastom, na które zabierali większą liczbę wojowników. Stąd należałoby podejrzewać, iż Jarosław Mądry w 1017 roku zmobilizował jedynie część swoich sił, co zadecydowało o tym, iż cała jego wyprawa na zachód nie przybrała większego rozmiaru. Nie wiadomo natomiast, jakie czynniki wpłynęły na taki właśnie rozwój wydarzeń.

Naukowcy: Dżuma Justyniana wcale nie zdziesiątkowała populacji Europy

Dżuma Justyniana, czyli epidemia, która ogarnęła Cesarstwo Bizantyjskie w pocz. VI w. – wbrew utartej wśród historyków opinii – nie zdziesiątkowała jego populacji. Interdyscyplinarne badania wykazały, że jej skala była zdecydowanie mniejsza.



Czytaj dalej...

Książę kijowski miał, jak się wydaje, dość dużo czasu na zgromadzenie zdecydowanie większej armii. Sukces podczas walk z Bolesławem Chrobrym, w połączeniu z ewentualnym sukcesem Niemców, prędzej czy później rzuciłby księcia polskiego na kolana. W tych warunkach zwycięzcy mogliby dyktować warunki przegranemu. Z pewnością Jarosław wymógłby na Piaście, by ten zarzucił ewentualną interwencję na rzecz swego zięcia Świętopełka. W ten sposób Rurykowicz miałby zapewniony spokój od zachodu i mógłby dalej skupić się na umacnianiu swojego panowania na Rusi. W 1017 roku Jarosław raz na zawsze mógł załatwić sprawę pretensji do tronu kijowskiego Świętopełka. Niestety sztuka ta mu się ostatecznie nie udała. Przeciwko jego protektorowi – polskiemu Bolesławowi – rzucił bowiem zbyt małą liczbę wojów.

Henryk II Święty, domena publiczna Henryk II Święty, domena publiczna.

„Kronika Thietmara” nie podaje większej ilości szczegółów, mogących pomóc w ustaleniu chronologii wyprawy Jarosława z 1017 roku. Nie wiadomo przy tym, jak dokładnie wyglądał plan Henryka II i jaką rolę przewidział on dla Rusinów. Według części historyków, w 1017 roku miało dojść do uderzenia w tym samym czasie wojsk ruskich i niemieckich na Polskę. Nie ma jednak co do tego absolutnej pewności, choć teoretycznie zrealizowanie takiego celu strategicznego mogło powalić Bolesława Chrobrego na kolana.

Klęska Piasta, o czym należy pamiętać, mogła również zostać spowodowana wcześniejszym uderzeniem Rusinów na wschodnią granicę Polski, co dopuszczali do swych rozważań już niektórzy uczeni. W tym wypadku atak Jarosława mógł przyczynić się do przerzucenia na front wschodni przez piastowskiego wodza znacznej części jego sił, co ułatwiłoby zadanie Niemcom, którzy nieco później przystąpiliby do wojny z Chrobrym. Ten ostatni raczej nie zdążyłby przerzucić ze wschodu na zachód swoich sił, musiałby przecież najpierw unieruchomić Rusinów. Dopiero potem Bolesław mógłby przesunąć się na zachód. W tym zaś samym czasie Niemcy mogliby osiągnąć Wielkopolskę, a więc centrum jego władztwa, i opanować tutejsze grody, co oznaczałoby definitywną klęskę oręża piastowskiego.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Marcina Sałańskiego „Wyprawy krzyżowe. Zderzenie dwóch światów”:

Autor: Marcin Sałański
Tytuł: „Wyprawy krzyżowe. Zderzenie dwóch światów”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-5-3

Stron: 76

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Książkę można też kupić jako audiobook, w tej samej cenie. Przejdź do możliwości zakupu audiobooka!

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: maciek |

Niestety, artykuł na bardzo niskim poziomie. Pretensje raczej do redakcji niż do autora, bo gdzieś 1/3 artykuły można by spokojnie wyrzucić i nic by artykuł na tym nie stracił. Mnóstwo powtórzeń i lania wody w stylu: "Gdyby udało mu się zdobyć ten ośrodek zapewne [?] uderzyłby na kolejne piastowskie punkty oporu [które?], zwiększając w ten sposób rangę odniesionego sukcesu [co za bełkot!]. Odziały ruskie przebywały tutaj przez jakiś czas [jakiś? skąd niby o tym wiadomo?], próbując za wszelką cenę [skąd wiadomo, że za wszelką cenę? bo nie z tekstu Thietmara] zmusić broniącą się załogę do poddania się. Ta ostatnia nie zamierzała jednak kapitulować. Gród ten (...) musiał być dobrze przygotowany do obrony... [i dalej bełkot]". Kwiatki w stylu "uczeni się spierają, jaki to był gród", choć nie wymieniony został ani jeden uczony. Co więcej, w bibliografii pojawiają się trzy prace z lat 50-tych i 60-tych komunistycznego historyka A. F. Grabskiego, notabene współpracownika SB (co wyjaśnia PRL-owską narrację mocno wyczuwalną w artykule), a nie pojawia się choćby klasyczna monografia Bolesława Chrobrego pióra Stanisława Zakrzewskiego z 1925 roku (ostatnia wydana w wolnej Polsce) który własnie wskazywał na Brześć, co wskazuje na braki wiedzy autora. Być może stąd cała wymowa artykułu, który nadaje nic nie znaczącemu epizodowi jakieś wielkie znaczenie. Nieudana wyprawa Jarosława, której Thietmar poświęca pół zdania, była zupełnie nie znaczącym epizodem w wojnach Chrobrego z Henrykiem II. Właściwe znaczenie miały walki w Łużycach i na Śląsku, opór możnych niemieckich przeciwko kontynuowaniu wojny, atak Morawian na ziemie cesarstwa. Większy cios niż Jarosław zadali nam Węgrzy, którzy jakiś gród zajęli. Koalicje tworzyły się wówczas ad hoc, zawsze "wróg wroga jest przyjacielem". Zarówno w 1013, jaki w 1018 roku to Niemcy poszli z Chrobrym na Ruś, więc żadnego prawdziwego "antypolskiego przymierza niemiecko-ruskiego" nie było.



Odpowiedz

Gość: najezyn |

Rzecz się działa w wiekach średnich, w dodatku tych wcześniejszych, a jak wiemy z dziejów innych wojen, ot, choćby tej trzynastoletniej - o blitzkriegi nie było wówczas łatwo i o ile z jakichś powodów morale obrońców nie legło na pysk - wszelkiej maści twierdze potrafiły się skutecznie bronić i to choćby latami. To raczej skuteczne zdobycie jakiegoś grodu należało uznać za ewenement, a nie jego obronę. Stan ówczesnych państw i sił zbrojnych był taki, że obrońca miał ogromną przewagę nad agresorem - stąd średnie wieki przetrwało mnóstwo drobnych podmiotów politycznych, które w innych epokach (bardziej masowych armii) w dwa tygodnie stałyby się cudzymi prowincjami. Jakieś mikro-państewka potrafiły się opierać niemalże mocarstwom, taka to była ciekawa epoka. No ale jak miało być inaczej, skoro wojsk w praktyce nie było, było pospolite ruszenie rycerzy, z łaski się zjeżdżające i to też na góra kilka tygodni, najlepiej w ogóle w granicach własnego państwa, bo już jak zagraniczna wyprawa - to albo za srebro (władcy go zwykle nie mieli) albo za łupy, więc gdy się miasta nie dało szybko zdobyć, to się napastnicy zniechęcali i żądali by ich władca z powrotem zabrał do domu.
A zatem Polska Chrobrego mogła na upartego z całą resztą świata (dosłownie) prowadzić wojny i też zachować stan posiadania. Trochę dzięki temu w ogóle istniejemy, my i inne mniejsze narody Europy. Gdyby średniowiecze przypominało epokę Rzymu - pewnie byśmy nie zdążyli zaistnieć jako państwo.



Odpowiedz

Gość |

Niemiecko ruskie....... nie niemiecko rosyjskie. Według mnie to powinno być napisane wyraźnie. Autor sugeruje ze państwo ruskie jest powiązane z dzisiejszą Rosją



Odpowiedz
Mariusz Samp

Absolwent historii wojskowości na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Obecnie doktorant Akademii Pomorskiej w Słupsku. Interesuje się historią wczesnego średniowiecza w Polsce, szczególnie zagadnieniami militarnymi z tego okresu. Publikował m.in. w „Przeglądzie Historyczno-Wojskowym”, „Studiach z Dziejów Polskiej Historiografii Wojskowej”, „Scripta Historica” i „Kwartalniku Bellona”. Autor monografii „Krosno Odrzańskie 1005 i 1015”.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org